Posts Tagged ‘USA’

Nasi przyjaciele z Waszyngtonu

May 28, 2016

 

 

Dużą częścią świata, niestety, rządzą czerwoni. Część z nich to socjaliści jawni (np. we Francji), a część – przeflancowani, np. neoconi w USA – kiedyś trockiści, teraz amerykańscy patrioci… Ale jak ktoś się kurwą urodził, to kanarkiem nie umrze, więc zamiłowanie do trockistowskich metod typu “niesiemy płomień rewolucji” im pozostało, tylko teraz mówi się o “szerzeniu demokracji”.

 

W ramach rzeczonego szerzenia, wpadli na pomysł instalowania w Europie Wschodniej tarczy rakietowej, co oczywiście spotkało się z ogromnym entuzjazmem ekipy PiS (każdy zasraniec musi mieć jakąś metropolię: PO pada na twarz przed Berlinem, SLD przed Moskwą / Brukselą – a PiS przed Waszyngtonem). Nie za bardzo mogłem pojąć czemu: ewentualna amerykańska obecność wojskowa nie wystarczy do odparcia jakiejkolwiek agresji (Białoruś jest w stanie spuścić WP solidny łomot, a co dopiero Rosja), personel wojskowy przy instalacjach podlega dowództwu amerykańskiemu (a nie NATOwskiemu, o polskim nie wspominając)…

 

Jednym słowem, malujemy sobie na plecach tarczę strzelniczą i drażnimy Ruskich (no bo chyba nikt normalny nie wierzy, że bronić ma nas ta tarcza przed Iranem) licząc, że przeszłości ślad dłoń nasza zmiata, przed ciosem naszym tyran drży… Niestety, zimny czekista Putin (ukłony dla autora tego określenia, pana Stanisława Michalkiewicza) ani myśli drżeć:

http://www.reuters.com/article/us-russia-europe-shield-idUSKCN0YI2ER

No i w tym momencie ciężko nie zadać pytania: na co właściwie liczy polski rząd? Po ich POprzednikach nie spodziewałem się niczego: jak przystało na odpady kiepskiej jakości, płynęli z głównym nurtem. Ale o co chodzi ekipie PiS? Zeby w razie konfliktu wciągnąć USA w wojnę z Rosją po naszej stronie? Ile warte są zachodnie gwarancje przekonaliśmy się w 1939 i może dobrze by było wreszcie zacząć wyciągać wnioski z historii: na pomoc “sojuszników” możemy liczyc wyłącznie wtedy, gdy im się to będzie opłacać… A jaką motywację mają Anglia, USA czy ktokolwiek inny żeby pomóc Polsce – skoro wszystko, czego chcą, przyzwyczaili się dostawać za darmo?

 

Dopóki rządzący Polską nie zrozumieją, że twardy egoizm to jedyna niesamobójcza postawa w relacjach międzynarodowych, dopóty Polska skazana będzie na miotanie się od ściany do ściany. Wielka wojna PiS z PO będzie trwała w najlepsze – “Bogurodzica” w kościołach i spazmy KODomitów… Aż przyjdzie gajowy i wypierdoli wszystkich z lasu.

Advertisements

Radio Erewań forever

February 26, 2012

Jak wiadomo wszystkim cywilizowanym ludziom, Izrael to ostoja cywilizacji na Bliskim Wschodzie, kolebka tego i owego, demokracja, sojusznik, bla bla bla – generalnie, wszechnica cnót wszelakich (dalej w skrócie: Wszechnica).

Niestety: rządzącym Wszechnicą panom nie wystarczy wyzwalanie Palestyńczyków z okowów ziemskiej egzystencji, teraz uparli się jeszcze wyzwolić Iran – z ucisku tyranii, tudzież z zasobów ropy. Że decyzje Białego Domu w temacie Wszechnicy to przykład ogona machającego psem, to mniej więcej wiadomo – ale czemu to samo robi Europa (zwłaszcza południowa Europa, dla której Iran jest praktycznie jedynym dostawcą ropy gotowym sprzedawać “na zeszyt”)?

Jeden z koronnych argumentów na rzecz “zrobienia czegoś z Iranem” to osoba irańskiego prezydenta, który grozi jakoby unicestwieniem Wszechnicy. Pomijając najbardziej naturalną reakcję większości ludzi (“i co z tego” połączone ze wzruszeniem ramion), ciekawy jest dodatkowy aspekt całej sprawy – rozmaite znaki na niebie i ziemi wskazują, że najgorzej ubrany przywódca na świecie nie powiedział nic o unicestwianiu Ostoi:

Wiem, że te znaki nie są szczególnie nowe – ale ja na przykład dokopałem się do nich dopiero niedawno, i mam wrażenie że jestem w mniejszości, której chciało się wyjść poza narrację o złych Persach i prawie Wszechnicy do samoobrony (jak ktoś nie boi się oskarżeń o antysemityzm, proponuję ćwiczenie: ile wojen zaczął w ciągu ostatniego pół wieku Iran, a ile Izrael – a potem zastanowienie się kto tu jest tak naprawdę agresorem).

Jest oczywiście jeszcze argument drugi: i USA, i Wszechnica (podobnie jak ich unijni poputczicy) opowiadają bajki o broni masowej zagłady. Już nawet pomijając fakt, że 1. skoro może Wszechnica, czemu nie Iran 2. tej samej narracji użyto w przypadku Iraku (z wiadomym skutkiem), dochodzi jeszcze lista wypowiedzi oficjeli rozmaitego szczebla:

http://www.zerohedge.com/contributed/contrary-widespread-claims-there-no-evidence-iran-building-nuclear-weapon

A na deser, tak z okazji niedzielnego popołudnia: próbka propagandy analizy eksperta wypowiadającego się w (amerykańskich) mediach na temat Bliskiego Wschodu.

Idą wyzwoliciele?

March 1, 2011

Libia płonie. Libia ma duże złoża ropy i mało przyjaciół. Amerykanie potrzebują ropy. Amerykanie parkują lotniskowiec w pobliżu http://bit.ly/hDCtPE.

Przypadek? Jeśli Biały Dom oficjalnie zdementuje doniesienia o przygotowywanej inwazji, to okres połowicznego rozpadu rządów stukniętego satrapy będzie trzeba mierzyć nie w dniach ale w godzinach…

Michalkiewicz: Roszczenia żydowskie – bezpodstawne!

September 24, 2010

Poniżej przedstawiam w załączeniu tzw. umowę indemnizacyjną, zawartą 16 lipca 1960 roku w Waszyngtonie między rządem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, a rządem Stanów Zjednoczonych Ameryki, dotyczącą uregulowania roszczeń obywateli amerykańskich wobec państwa polskiego z tytułu przejęcia przez Polskę ich mienia w drodze nacjonalizacji, albo w inny sposób.

Z tej umowy wynika, że Polska zapłaciła rządowi USA 40 mln dolarów w 20 rocznych transzach, w zamian za co rząd USA przejął na siebie zobowiązania z roszczeń odszkodowawczych i zobowiązał się w art. IV tej umowy, że nie będzie wysuwał, ani popierał żadnych roszczeń wysuwanych wobec Polski z tego tytułu przez obywateli amerykańskich. Niestety postępowanie rządu Stanów Zjednoczonych, który bądź to bezpośrednio – przez deklaracje sekretarzy stanu – obecnie JE Hilarii Rodham Clintonowej – oraz interwencje ambasadorów – obecnie JE Lee Feinsteina – bądź to pośrednio – poprzez popieranie wystąpień przedstawicieli żydowskich organizacji „przemysłu holokaustu” do rządu Rzeczypospolitej Polskiej oraz wspieranie skierowanej m.in. na uzyskanie od Polski „rekompensat” na rzecz wspomnianych organizacji działalności żydowskiej loży B’nai B’rith – postępuje w sposób całkowicie sprzeczny ze wspomnianym art. IV umowy z 1960 roku.

W świetle postanowień tej umowy, żądania, jakie pod adresem Polski wysuwają mające siedzibę na terenie USA i kierowane przez obywateli Stanów Zjednoczonych żydowskie organizacje „przemysłu holokaustu”, mają wszelkie znamiona usiłowania przestępczego wyłudzenia od Rzeczypospolitej Polskiej 65 miliardów dolarów i jako takie powinny być ścigane przez prokuraturę. Osobną sprawą jest ukrywanie przed polską opinią publiczną umów indemnizacyjnych – w tym również załączonej umowy – przez rządy Rzeczypospolitej Polskiej. Ukrywając przed polską opinią publiczną fakt istnienia tych umów oraz ich treść, kolejne rządy Rzeczypospolitej Polskiej próbują uniknąć odpowiedzialności za zaniechanie wydania rozporządzeń, umożliwiających obywatelom polskim uzyskanie restytucji lub odszkodowań za znacjonalizowane mienie.

Układ między rządem PRL a rządem USA dotyczący roszczeń obywateli USA

Komentarz   specjalnie dla http://www.michalkiewicz.pl   23 września 2010 – przedruk za zgodą Autora

Dreszcze

July 15, 2010

Ameryka się boi i jak tak się chwilę zastanowić, to całkiem słusznie się boi. Licząc tylko ostatnie dwadzieścia lat – od upadku Sojuza – narobiła sobie tylu przyjaciół w różnych zakątkach świata, że rachunek prawdopodobieństwa mówi jasno: któremuś z nich w końcu się uda. Dał nam przykład Osama, jak niewiernych gromić mamy!

Na nieszczęście dla ojczyzny Czarnego Mesjasza Zmiany, co poniektórzy źli ludzie chcący ją skrzywdzić są ciut bystrzejsi od kretyna, który chciał strącić samolot detonując w pierwszy dzień Bożego Narodzenia swoje genitalia. Niektórzy z nich nauczyli się nawet używać komputera i korzystać z internetu. Co na to Ameryka? Będzie się bronić, oczywiście –  monitorując co się da. Szczególną uwagę będzie się zwracać na krytyczne elementy infrastruktury i absolutnie, ale to absolutnie, nie ma mowy o stałym monitorowaniu całości systemu.

I właściwie nie zwróciłbym na tę informację specjalnej uwagi gdyby nie nazwa: otóż inicjatywa nosi dumną nazwę “Perfect Citizen”, czyli “obywatel doskonały”. Są dwie szkoły: albo twórcy programu to biurokratyczni durnie nie zdający sobie sprawy z konotacji takiego sformułowania, albo inteligentne i cyniczne szuje – coś w typie Dicka Cheneya – doskonale rozumiejące, że kładą fundamenty pod budowę orwellowskiego koszmaru.

Może nawet uwierzyłbym w zaprzeczenia odnośnie monitorowania wszystkiego, co dzieje się w internecie, gdyby nie inna wiadomość. Trochę ponad tydzień temu KE ratyfikowała umowę z rządem USA odnośnie udostępniania amerykańskim służbom danych o transakcjach finansowych dokonywanych na terenie UE. Jest to, jak wszystkie działania KE i Czarnego Mesjasza, ogromny sukces i dowód mądrości dziejowej, dzięki której łatwiejsze będzie ściganie terrorystów, bezpieczeństwo obywateli wzrośnie, kontrola podstawą zaufania i ogólnie kwiatki w każdym wazonie. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jeden szczegół: Amerykanie będą dostawać dane z całego systemu SWIFT, ale sami nie muszą udostępniać nic. Wszystko, ma się rozumieć, dla naszego dobra.

Zajdel, Huxley, Orwell… Mnóstwo nazwisk ciśnie się do głowy kiedy czyta się takie doniesienia z frontu walki o nowy wspaniały świat. Kto chce, może wybrać najlepiej dopasowaną literacką analogię. Tyle wolności jeszcze nam zostało.

Zalążek potęgi pełną gębą

December 3, 2009

Mam nauczkę. Kiedy byłem piękny i młody nie wierzyłem, że przez kłapanie jęzorem (w przypadku tego bloga: klawiaturą) można coś wykrakać – ale teraz, gdy jestem już tylko piękny, mógłbym wreszcie wyciągnąć wnioski. Za każdym razem, gdy wyśmieje się jakiś scenariusz jako absurdalny, prędzej czy później znajdzie się dureń albo sabotażysta, który wcieli go w życie. Ale po kolei.

Rząd Słońca Peru, podobnie jak jego poprzednicy, kontynuował polską okupację części Afganistanu (za amerykańskie pieniądze). Nie jestem na tyle naiwny, żeby zaraz potępiać to z wyżyn moralnego dziewictwa – choć uważam, że jak już daje się ciała, to w jakimś konkretnym celu (a nie za szczytne ideały jedności i solidarności, bo tego już żeśmy się w historii naćwiczyli wystarczająco dużo). Dotychczasowe doświadczenia w Iraku nie napełniają specjalnym optymizmem, bo entuzjastyczne poparcie kolejnych ekip dla wyzwalania Irakijczyków od Saddama jakoś nie przełożyło się na udział polskich firm w odbudowie kraju – w przeciwieństwie do przedsiębiorstw niemieckich i francuskich (oba te kraje, jak wiadomo, całym sercem popierały wycieczkę US Army nad Eufrat)…

Jakby tam z tym biznesem nie było, rząd ewidentnie zaczął myśleć o ewakuacji polskich żołnierzy z ciepłych okolic – więc pod koniec października poważni gracze postanowili przypomnieć premierowi i prezydentowi, skąd im nogi wyrastają. Posłańcem przynoszącym te wieści był nowy ambasador USA w Warszawie, Lee Feinstein, który powiedział, że polskie władze są zwolennikami zwiększenia kontyngentu. Psychiatra Klich oczywiście zaprzeczył i oficjalnie zdementował informację o podjęciu jakiejkolwiek decyzji – co samo w sobie powinno być  niezłym powodem do podejrzliwości. Ja rozumiem oczywiście, że pod rządami Czarnego Mesjasza pojawiło się wśród amerykańskich oficjeli sporo ludzi z awansu… Ale jednak sugestia, że ambasador USA w telewizyjnym wywiadzie “palnął gafę” na taki temat, zasługuje wyłącznie na wyśmianie.

Tym bardziej, że zanim skończyliśmy się  z tej gafy śmiać, zrobiła się połowa listopada – i psychiatra K. ogłosił, że Polska jest zobowiązana moralnie do obecności w Afganistanie, bo gdyby nie bunt mudżahedinów przeciw Sowietom w latach 80tych, nie było “Solidarności”, Okrągłego Stołu etc.  Jak dla mnie, to sam fakt używania takiej argumentacji przez ministra Klicha jest argumentem na rzecz wysłania go do jego macierzystego szpitala – tym razem jako pacjenta. Ale że w polityce działy się tak ważne rzeczy jak wpis Palikmiota na blogu, nikt nie zwrócił na to uwagi.

Dwa tygodnie później Słońce Peru odbyło rozmowę telefoniczną z Czarnym Mesjaszem, w której ten ostatni poprosił Polskę o zwiększenie obecności wojskowej w Afganistanie – ani chybi, umacnianie demokracji w Kabulu nie idzie tak do końca zgodnie z planem. I, co za niespodzianka, kontyngent zostanie wzmocniony. Teraz już nikt nie może mieć wątpliwości, że Polska jest prawdziwym mocarstwem – radzi sobie z kryzysem, reformuje gospodarkę i sprawiedliwie dzieli owoce wzrostu, a na dodatek jest potęgą kolonialną, którą o pomoc proszą USA!

Warto było czekać na te piękne czasy

Podstęp w sidłach zasadzki

November 10, 2009

Jak powszechnie wiadomo, prezydent Barrack Hussein Obama – znany też jako “Czarny Mesjasz” – ma mnóstwo świetnych pomysłów na to, jak zmienić świat na lepsze. Zastanawiam się, który wariant  jest tak naprawdę groźniejszy dla świata: C.M. to idealistyczny dureń, który autentycznie wierzy w opowiadane przez siebie bzdury – czy cynik i manipulator, który świadomie kreuje politykę przerabiania USA na (ekonomicznego) wasala Chin… Jeden z bardziej zapalnych punktów toczącej się w Stanach debaty to kwestia ubezpieczeń społecznych.

Ciężko tu właściwie powiedzieć, która ze stron ma rację – w Europie przymus ubezpieczeń wszyscy uważają za oczywistą oczywistość, bo tak, natomiast Amerykanie mają tę decyzję przed sobą. Z jednej strony finansowa gangsterka w postaci stawek narzucanych przez firmy ubezpieczeniowe – z drugiej pomysły administracji, aby (w celu zwiększenia konkurencji) wprowadzić na rynek opcję “państwową” (czyli finansowaną przez budżet, czytaj – amerykańskiego podatnika, bo przecież towarzystwo w Białym Domu i na Kapitolu nie wytwarza bogactwa samo z siebie). Niezależnie od tej dychotomii, przypominającej nieco spór o przewagę Hitlera nad Stalinem (lub odwrotnie), są jeszcze głosy rozsądku – w osobie choćby Rona Paula – krytykujące zmuszanie ludzi do ubezpieczania się.

Wolność słowa czy wyboru to oczywiście dobra rzecz, ale bez przesady – i skoro C.M. okrzepł na stanowisku, zaczyna pokazywać o co mu naprawdę chodzi. Jak świat światem, z każdego lewaka wychodzi w końcu zamordysta – i nie inaczej jest w tym przypadku:

http://blogs.abcnews.com/politicalpunch/2009/11/interview-with-the-president-jail-time-for-those-without-health-care-insurance.html

No, to robi wrażenie. Było już w historii wiele prób karania z absurdalnych powodów, ale grożenie – nawet między wierszami – ludziom, którzy wolą ponosić odpowiedzialność za swoje życie bez pomocy czujnego Wielkiego Brata, to jednak pewne novum. Wychodzi na to, że ludzie zachwycający się zmianą, którą miała przynieść prezydentura Obamy, mieli rację.

Tylko nie jestem do końca pewien, czy właśnie o to im chodziło.