Posts Tagged ‘Polska’

Nasi przyjaciele z Waszyngtonu

May 28, 2016

 

 

Dużą częścią świata, niestety, rządzą czerwoni. Część z nich to socjaliści jawni (np. we Francji), a część – przeflancowani, np. neoconi w USA – kiedyś trockiści, teraz amerykańscy patrioci… Ale jak ktoś się kurwą urodził, to kanarkiem nie umrze, więc zamiłowanie do trockistowskich metod typu “niesiemy płomień rewolucji” im pozostało, tylko teraz mówi się o “szerzeniu demokracji”.

 

W ramach rzeczonego szerzenia, wpadli na pomysł instalowania w Europie Wschodniej tarczy rakietowej, co oczywiście spotkało się z ogromnym entuzjazmem ekipy PiS (każdy zasraniec musi mieć jakąś metropolię: PO pada na twarz przed Berlinem, SLD przed Moskwą / Brukselą – a PiS przed Waszyngtonem). Nie za bardzo mogłem pojąć czemu: ewentualna amerykańska obecność wojskowa nie wystarczy do odparcia jakiejkolwiek agresji (Białoruś jest w stanie spuścić WP solidny łomot, a co dopiero Rosja), personel wojskowy przy instalacjach podlega dowództwu amerykańskiemu (a nie NATOwskiemu, o polskim nie wspominając)…

 

Jednym słowem, malujemy sobie na plecach tarczę strzelniczą i drażnimy Ruskich (no bo chyba nikt normalny nie wierzy, że bronić ma nas ta tarcza przed Iranem) licząc, że przeszłości ślad dłoń nasza zmiata, przed ciosem naszym tyran drży… Niestety, zimny czekista Putin (ukłony dla autora tego określenia, pana Stanisława Michalkiewicza) ani myśli drżeć:

http://www.reuters.com/article/us-russia-europe-shield-idUSKCN0YI2ER

No i w tym momencie ciężko nie zadać pytania: na co właściwie liczy polski rząd? Po ich POprzednikach nie spodziewałem się niczego: jak przystało na odpady kiepskiej jakości, płynęli z głównym nurtem. Ale o co chodzi ekipie PiS? Zeby w razie konfliktu wciągnąć USA w wojnę z Rosją po naszej stronie? Ile warte są zachodnie gwarancje przekonaliśmy się w 1939 i może dobrze by było wreszcie zacząć wyciągać wnioski z historii: na pomoc “sojuszników” możemy liczyc wyłącznie wtedy, gdy im się to będzie opłacać… A jaką motywację mają Anglia, USA czy ktokolwiek inny żeby pomóc Polsce – skoro wszystko, czego chcą, przyzwyczaili się dostawać za darmo?

 

Dopóki rządzący Polską nie zrozumieją, że twardy egoizm to jedyna niesamobójcza postawa w relacjach międzynarodowych, dopóty Polska skazana będzie na miotanie się od ściany do ściany. Wielka wojna PiS z PO będzie trwała w najlepsze – “Bogurodzica” w kościołach i spazmy KODomitów… Aż przyjdzie gajowy i wypierdoli wszystkich z lasu.

Advertisements

Michalkiewicz: Ormowcy w służbie CIA

May 27, 2015

Felieton    tygodnik „Nasza Polska”    27 maja 2015

Wygląda na to, że kształtuje się u nas rodzaj nowej świeckiej tradycji, częściowo politycznej, częściowo biznesowej. Oto okazało się, że Polska zapłaciła odszkodowanie za tortury, jakimi w tajnym więzieniu CIA w Starych Kiejkutach byli poddawani ludzie podejrzewani przez Amerykanów o terroryzm. Warto zwrócić uwagę, że CIA nie urządziła tajnych więzień, w których mogłaby podejrzanych torturować, ani na terenie Stanów Zjednoczonych, ani na terenie Wielkiej Brytanii, ani na terenie Francji. Na terenie Stanów Zjednoczonych i tamtych krajów obowiązuje bowiem prawo zakazujące torturowania podejrzanych nawet o terroryzm. W Polsce co prawda takie prawo też obowiązuje, ale najwyraźniej CIA skądś wie, że w naszym bantustanie prawo wprawdzie obowiązuje, ale nikt specjalnie nie czuje się nim związany, a już szczególnie nie czują się nim związane stare kiejkuty, co to były zatrudniane przy mokrej robocie jeszcze za sowieciarzy, w zamian za możliwość pasożytowania na mniej wartościowym narodzie tubylczym.

Toteż kiedy CIA w dowód szczególnego zaufania udzieliła starym kiejkutom radosnego przywileju wyświadczenia usług kuplerskich i stania na świecy podczas torturowania podejrzanych, to jestem pewien, że stare kiejkuty nie posiadały się z radości. Oto bowiem uzyskały namacalny dowód inwestytury ze strony nowego sojusznika. Że również nowy sojusznik docenia ich użyteczność, może nie tyle przy mokrej robocie, bo mokrą robotę załatwia przy wykorzystaniu własnych pierwszorzędnych fachowców, ale przy czynnościach pomocniczych, w rodzaju stania na świecy, słowem – że docenia ich użyteczność, jako ormowców w służbie CIA, gwarantując im w zamian pasożytowanie na mniej wartościowym narodzie tubylczym. Krótko mówiąc – sytuacja starych kiejkutów nie uległa pogorszeniu mimo sławnej transformacji ustrojowej i odwrócenia sojuszów. Przewidział to jeszcze przed wojną Konstanty Ildefons Gałczyński w nieśmiertelnym poemacie „Tatuś”, w którym czytamy m.in.: „Po obiedzie Tatuś zasłania okna mapą (z rolety krawaty) i liczy wydatki na podatki i składki, a jak liczy, to ciska obelgi na władców matki. Czyli, że co do tych okien – to każdy kraj ma gestapo.” Każdy kraj ma gestapo! Skoro tak, to nic dziwnego, że bezpieczniacy z CIA tak sprawnie dogadali się z bezpieczniakami z razwiedki: „ja z Lublina, ty z Lublina; kto z Lublina – równy gość!

Ale oprócz korzyści, nazwijmy to – politycznych, jakie stare kiejkuty odniosły z transformacji ustrojowej i odwrócenia sojuszy, nie obyło się bez korzyści materialnych. Jak zauważył Janusz Szpotański w nieśmiertelnym poemacie „Towarzysz Szmaciak”, stare kiejkuty „brudną i mokrą swą robotą przecież parają się nie po to, by takie odnieść stąd korzyści, że obłąkany świat się ziści. (…) Kiedy zwycięskie toczą boje ze straszną reakcyjną hydrą, to chcą mieć pewność, że na zawsze zdobędą to, co hydrze wydrą.” Oczywiście hydra raz jest reakcyjna, a raz – powiedzmy – terrorystyczna, w zależności od mądrości etapu – ale tak czy owak zawsze coś tam można jej wydrzeć i zdobyć.

Toteż stare kiejkuty zostały przez swoich łaskawych panów z CIA obdarowane napiwkiem w wysokości – powiadają – 15 milionów dolarów. Ani to dużo, ani mało – ale na założenie kilku starych rodzin w naszym bantustanie wystarczy w sam raz tym bardziej, że pan minister Szczurek, co to – jak słychać – zamierza opodatkować nawet prezenty komunijne (już widzę, jak siepacze z urzędów skarbowych biorą na tormenta dzieci tuż po przyjęciu Pierwszej Komunii Świętej, a więc – w stanie łaski uświęcającej – żeby wydobyć z nich zeznania, kto, co i ile im dał z tej okazji w prezencie. Bez pomocy pierwszorzędnych fachowców z bezpieki tu się na pewno nie obejdzie, więc użyteczność starych kiejkutów sprawdza się nie tylko w totalitaryzmie, ale i w demokracji.) – tedy ten energiczny pan minister Szczurek przecież nie ośmielił się sprawdzić, czy stare kiejkuty zapłaciły od tego napiwku jakiś podatek. Najwyraźniej skądś wie, że gdyby odważył się na takie wścibstwo, zaraz by mu przypomniano, skąd wyrastają mu nogi. Dzieci komunijne – to co innego!

Ale – czego nie wolno tobie, smrodzie, to przecież wolno wojewodzie! Będąc w Los Angeles zauważyłem w jednej z tamtejszych gazet artykuł sugerujący, że tylko patrzeć, a Aleksander Kwaśniewski i Leszek Miller będą musieli zatańczyć i zaśpiewać przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze. Jeśli to prawda, to przepytają ich tam nie tylko o usługi kuplerskie i stanie na świecy, nie tylko o wspólników – bo nie sądzę, by Aleksander Kwaśniewski, czy Leszek Miller osobiście stawał na świecy w Starych Kiejkutach – no i ma się rozumieć – o napiwek – ile każdy wziął i gdzie schował. Ładny interes! To pewnie dlatego razwiedka na gwałt szykuje na scenie politycznej podmiankę, a właściwie dwie podmianki – jedną „prawicową” w postaci partii prof. Leszka Balcerowicza i Władysława Frasyniuka, a drugą „lewicową” w prof. Janem Hartmanem, Wandą Nowicką i nieśmiertelną bojowniczką genderactwa, Magdaleną Środziną (powiedziała nam Środzina, że chłopakom powyrzyna, a dziewczynom powypala) – żeby mniej wartościowy naród tubylczy miał się na jesieni w kogo wpatrywać jako w jasnego idola, bo ta Haga, to mogą być los ultimos podrigos obydwu starych kiejkutów. Ciekawe, że jeszcze w XIX wieku zauważył to rosyjski poseł, pisząc do centrali w Petersburgu, że „Gaga samyj skucznyj gorod w mirie”, co się wykłada, że Haga to najnudniejsze miasto świata. Już tam się oni wynudzą za wszystkie czasy, zwłaszcza gdyby trafili za kratki, bo przecież co ma wisieć – nie utonie.

Ale mniejsza o los obydwu starych kiejkutów, bo ważniejsza jest oczywiście nowa, świecka tradycja. Najwyraźniej politycy amerykańscy, a za nimi amerykańscy bezpieczniacy przyzwyczaili się do tego, że w zamian za różne usługi, które – jak zauważył przenikliwie Radosław Sikorski – Polska spełnia im za darmo – nasz nieszczęśliwy kraj dodatkowo będzie musiał do tego wszystkiego jeszcze dopłacać. Tak jest w przypadku starych kiejkutów i tak może być w przypadku polskiego zaangażowania na Ukrainie – za co być może już niedługo przyjdzie zapłacić Żydom 65 miliardów dolarów haraczu. Ale może Polonia amerykańska wreszcie się zreflektuje i zacznie odzwyczajać tamtejszych polityków od tego, że polskie głosy dostają za darmo.

Stanisław Michalkiewicz

Cisza wyborcza

May 22, 2015

cthulhu-na-prezydenta-czarny-5645.800x1200c

Larum grają nad Menem, czyli Mały Rycerz na miarę naszych możliwości

November 21, 2011

Unia Europejska ma problem: miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle – masa długów niemożliwych do spłacenia, rozleniwieni socjalem ludzie i coraz bardziej wkurzeni tym bałaganem Niemcy (a ten stan, jak wiadomo z historii, rzadko kiedy kończy ma pozytywne skutki). Rządy większości krajów UE jest zadłużona po czubki uszu

więc robi co? Zaciąga nowe długi na pokrycie starych. Banki oczywiście pożyczają – jakby co, zawsze można liczyć na państwo (czytaj: przerzucenie kosztów na podatnika), rządy wygrywają wybory na kolejne kadencje… Tylko w którymś momencie wpadamy w spiralę zadłużenia, z której jedynym wyjściem jest bankructwo.

Ale to jest überhaupt niedopuszczalne, bo prestiż, bo polityka, bo jak to… Więc ktoś te obligacje musi kupować. Ale kto? I za co? Smutno to przyznać, ale niestety główny gwarant finansowej poczytalności to Niemcy (nie z dobroci serca, po prostu statystyczny Hans ma zakodowane na poziomie odruchu Pawłowa: dodruk => inflacja => Weimar => Hitler)…

Generalnie, banki (ze zrozumiałych względów – bez bailoutu nie będzie bonusów) i ekonomiści (którzy w uniwersyteckim zaciszu przeczytali Keynesa, ale niestety nic nie zrozumieli) w kółko opowiadają, że ECB po prostu MUSI drukować pieniądze bo… i tu następuje długa lista plag egipskich:

  • banki zbankrutują
  • nie będzie emerytur
  • zawali się gospodarka
  • psy zaczną szczekać dupami
  • krowy przestaną dawać mleko

a słońce będzie wschodzić na południowym zachodzie… Ale wbrew naciskom prasy i polityków na całym prawie kontynencie, Angela twardo odpowiada “nein”. Zobaczymy, czy starczy jej wytrwałości.

Ponieważ POd rządami Słońca Peru POlska wreszcie jest w Europie, nasz rząd nie może pozostać w drugim szeregu entuzjastów – a kto lepiej nadaje się do dania głosu na temat niż europejski ekonomista z manierami i sukcesami? I Jacek V. nie zawodzi: zdaniem tego wybitnego finansisty, ECB musi drukować pieniądze, żeby uchronić Europę przed katastrofą, która może skończyć się wojną:

http://www.rtl.nl/components/financien/rtlz/nieuws/2011/47/polen_ecb-moet-oorlog-voorkomen.xml

Teraz będzie wersja skrócona specjalnie dla młodych wykształconych (nie żebym podejrzewał ich o czytanie tego bloga, ale kto wie? jakiś nieszczęsny elektorat TVN mógł się tu zaplątać):

interwencja ECB = zakup obligacji rządowych => konieczność dodruku pieniądza => INFLACJA (o skutkach tejże można doczytać w ulubionym źródle wiedzy Bredzisława Oby Żył Wiecznie Komoruskiego – albo spytać rodziców o końcówkę lat 80tych)

Prościej już się naprawdę nie da… Jeśli po takich kwiatkach sadzonych publicznie (i uskutecznianych w polityce wewnętrznej przez Jacka V.) ktoś dalej popiera politykę gospodarczą obecnej ekipy, to naprawdę zasługuje tylko na jedno: przeżycie na własnej skórze wszystkich skutków.

Szkoda tylko, że razem ze stadem lemingów oberwie wielu porządnych ludzi, ale niestety – współobywateli nikt sobie nie wybiera…

BONUS TRACK: Trener Jarząbek nie daje o sobie zapomnieć – oprócz architektury (w tej działce ponoć faktycznie jest specjalistą wysokiej klasy) zna się też na polityce, kulturze, literaturze … i oczywiście gospodarce

W 2014 Polska zostanie zaproszona do strefy euro ponad dotychczasowymi procedurami

Na brunatnej Ukrainie – luty 1944

May 25, 2011

W cyklu “pocztówki z piekła”: bohaterscy miłośnicy samostyjnej Ukrainy wolnej od niewłaściwego elementu etnicznego korzystają z okazji.

WYDARZYŁO SIĘ 65 LAT TEMU: WOŁYŃ  / GALICJA / LUBELSZCZYZNA – LUTY 1944

W lutym 1944 roku wojska Armii Czerwonej kontynuowały odbijanie z rąk niemieckich Wołynia (zdobywając m.in. Równe i Łuck) oraz dotarły do granic Galicji/Małopolski Wschodniej. Zapewne zaważyło to na podjęciu przez OUN-UPAdecyzji o rozpoczęciu masowej eksterminacji galicyjskich Polaków. Wydane zostałyrozkazy, by ich „w pień wycinać”.

Badaczom ludobójstwa ukraińskich nacjonalistów udało się ustalić, że w lutym 1944 roku w wyniku ok. 400 różnorakich ataków zginęło na Kresach Południowo-Wschodnich i Lubelszczyźnie co najmniej 7700 Polaków. W tej liczbie zawiera się ponad 2300 ofiar zbrodni niemiecko-ukraińskich. Podane liczby nie zawierają szacunków.
W rozbiciu na województwa II RP przedstawia się to następująco (w nawiasach liczba ofiar zbrodni niemiecko-ukraińskich):

Tarnopolskie – 2725 zabitych (1100 – SS „Galizien” wraz z UPA)
Lubelskie – 2273 zabitych (1215 – SS „Galizien” wraz z Niemcami i Kałmukami)
Stanisławowskie – 1270 zabitych (0)
Wołyńskie – 1082 zabitych (0)
Lwowskie – 443 zabitych (0)

Największe ludobójcze akty:
1-2.02.1944 – seria pacyfikacji Niemców, Kałmuków i SS „Galizien” we wsiach na Lubelszczyźnie: Borów, Łążek Zaklinowski, Szczecyn, Wólka Szczecka, Ostrów Lubelski – łącznie około 1055 zabitych,
2.02.1944 – atak UPA na Hanaczów(woj. Tarnopol), 112 ofiar,
Noc z 3 na 4.02.1944 – atak na 120 leśniczówek w powiatach brodzkim, kamioneckim i sokalskim (Tarnopolskie/Lwowskie),
15-22.02.1944 – ludobójcza orgiaOUN-UPA w powiecie rohatyńskim (woj. Stanisławów) – ok.700 ofiar,
21-22.02.1944 – rajd bojówki SB OUN i zabicie ok. 600 osób w Wiśniowcu i Berezowicy Małej,
28.02.1944 – Huta Pieniacka, 1100 ofiar SS „Galizien” (podaję ilość ofiar za opracowaniem Komańskiego i Siekierki). Tego samego dnia UPA zabiła 131 osób w Korościatynie (pow. Buczacz, Tarnopolskie),
Luty 1944 (brak daty dziennej) – eksterminacja wsi Bereść i Mieniany (pow. Hrubieszów, Lubelskie) przez UPA, łącznie ponad 500 ofiar.

Relacje – „migawki”:
„…podbiegł jakiś Ukrainiec, którego mundur i ręce były zbryzgane krwią, chcąc nas zastrzelić z krótkiej broni. Niemcy, którzy nas wykryli w rowie, odepchnęli go (…)” [Maria Jagiełło, Łążek Zaklinowski]

„Do dziś przeżywam tamte chwile i nieraz słyszę, jak przez sen, straszne jęki konających, mordowanych i palonych żywcem ofiar. Do dziś słyszę pijackie śpiewy i wrzaski morderców (…), którzy w ten sposób chyba zagłuszali w sobie resztki ludzkiego uczucia. Były to rzeczywiście szatańskie wrzaski (…).” [Stefania Wierzbicka-Orłowska, Huta Pieniacka]

„Rzeź trwała niemal przez całą noc. Słyszeliśmy przerażające jęki, ryk palącego się żywcem bydła, strzelaninę. Wydawało się, że sam Antychryst rozpoczął swą działalność!” [Jan Zaleski, Korościatyn]

Większe walki polsko-ukraińskie i odwety (bez walk w samoobronie):

Wołyń:
Początek lutego – oddział AK „Trzaski” wyparł UPA ze wsi Budyszcze zadając jej duże straty.
8.02.1944 – po ataku UPA na Edwardpole, kontratakujące oddziały AK i polskiej samoobrony wyparły upowców z Puzowa. Na miejscu znaleziono wiele łupów pochodzących jeszcze z 1939r., m.in. stroje jednego z ewakuujących się teatrów warszawskich. Opustoszałą wieś spalono.
20.02.1944 – w zasadzce UPA w Twerdyniach zginęło 13 żołnierzy patrolu 27. WDPAK.
20.02.1944 – żołnierze 27. WDP AK po kilkugodzinnej walce rozbili silną placówkęUPA w Stęzażycach. Zginęło 23 upowców. Po pierwszych strzałach ludność ukraińska opuściła wieś nie zaczepiana przez Polaków.
28.02.1944 – zniszczenie wsi Radziechów w odwecie za schwytanie i zakatowanie tam trzech żołnierzy AK.
29.02.1944 – trzy bataliony 27 Dywizji AK zaatakowały silną bazę UPA w Oździutyczach. Ukraińcom pomogły 3 samoloty niemieckie ostrzeliwując pozycje akowskie. Po zaciętej walce Polacy wycofali się ze stratą 7 zabitych.
29.02.1944 – oddział AK „Korda” rozbił i rozpędził dwie sotnie UPA we wsi Przekurka. Ukraińcy stracili 5 zabitych, Polacy jednego.
Luty 1944 – w odwecie za mordy na Polakach w kolonii Nowa Werba zabito ukraińską rodzinę Korzyniewskich.

Według doniesień ukraińskich, m.in. kontrowersyjnego badacza J.Caruka, 27. WDP AK w lutym 1944r. zabiła w kilku miejscowościach Wołynia (Ludmiłpol, Ochniwka, Osiekrów, Manowicze, Puzów, Stawki) łącznie kilkaset osób, w większości cywilów. Polskie źródła nie potwierdzają tego.

Trzeba zaznaczyć, że ataki wołyńskiej AK na wsie ukraińskie miały na celu usunięcie zagrożenia ze strony UPA i tzw. poszerzenie bazy operacyjnej do walki z Niemcami. Ich celem nie była eksterminacja ludności.

Galicja (Małopolska) Wschodnia:
Luty 1944 – w pościgu za sotnią UPA, która napadła na Sulatycze (Stanisławowskie), samoobrona wsi zabiła lub raniła kilkunastu Ukraińców.
25.02.1944 Komenda Obszaru (AK) nakazała natychmiastowe podjęcie na całym terenie samoobrony i kontrakcji pacyfikacyjnej. Brak danych, czy i jak objawiła się ta kontrakcja w lutym 1944. Na ograniczoną skalę podjęto ją w następnym miesiącu.

Lubelszczyzna:
7.02.1944 r. w trakcie walki oddziału BCh „Rysia” z pacyfikującymi kolonię Małków Kozakami i ukraińskimi policjantami w służbie niemieckiej, wroga wsparł pododdziałUSN (UPA) z sąsiedniej ukraińskiej wsi o tej samej nazwie. Po odparciu własowców i policjantów, kontratak BCh obrócił się przeciwko upowcom. Rozproszono ich a część wsi Małków spalono.
11.02.1944 – w zasadzce plutonu BCh w Wereszynie (pow. Hrubieszów) zginęło 4 policjantów ukraińskich i 1 Niemiec.
13.02.1944 – ponowne odparcie przez oddział „Rysia” pacyfikatorów Małkowa. Tym razem była to kompania SS-Galizien.
Po całodniowej (14.02.1944) bitwie oddziałów „Rysia” z Wehrmachtem i żandarmerią niemiecką pod Zabłociem, pobitym i wycofującym się Niemcom przyszli z pomocą członkowie SKW (chłopskie bojówki wspierające UPA) z Szychowic oraz stacjonujący tam pododdział SS-Galizien. Bitwa pod Zabłociem pokrzyżowała zamiar „Rysia” ataku na posterunek policji ukraińskiej w Sahryniu.
18.02.1944 pluton AK wraz z batalionem partyzantów sowieckich przepędził z Tarnogrodu (pow. Biłgoraj) żandarmerię niemiecką, policję ukraińską oraz 100-osobowy oddział ukraińskiego Sicherdienst (tzw. darmochwalców).
W nocy z 16 na 17.02.1944 w odwecie za mord USN (UPA) we wsi Prehoryłe, oddział „Rysia” spalił nie zniszczone jeszcze ukraińskie domy w Małkowie.
28.02.1944 r. w odpowiedzi na coraz częstsze rzezie UPA, oddziały AK obwodu tomaszowskiego zaatakowały i zdobyły wsie Kościaszyn i Liski, będące silnymi stanicami banderowców. Miejscowości częściowo spaliły się, czy też może raczej – zostały spalone.

W przeciwieństwie do wycofanej postawy lwowskiej AK, zamojskie podziemie postanowiło aktywnie podejść do ochrony ludności polskiej przed eksterminacją. Wydano rozkazy ewakuacji cywilów z zagrożonych terenów oraz o przygotowaniu przeciwuderzenia.

W dostępnej mi literaturze brak danych, które pozwoliłyby oszacować straty ukraińskie wynikające z ww. walk i odwetów.

Relacje OUN-UPA z Niemcami:

W lutym 1944r. nie odnotowano żadnych starć nacjonalistów ukraińskich z Niemcami. Trwał między nimi nieformalny rozejm. Np. dowódcę upowskiego oddziału stacjonującego we wsi Sokole (Tarnopolskie), dokonującego napadów po obu stronach Bugu, widziano kilkakrotnie u Kreishauptmanna w Kamionce Strumiłowej. Natomiast w Firlejowie (Stanisławowskie) podczas akcji eksterminacji Polaków, w ręce UPAwpadły dwa przejeżdżające samochody z niemieckimi żołnierzami. Rozbrojono ich, niektórych nawet pobito, ale wszystkich puszczono wolno.

Jak widać, na terenach objętych ludobójstwem na Polakach, OUN-UPA nie prowadziła żadnej “walki narodowowyzwoleńczej”.

Walki OUN-UPA z Sowietami

Kontynuowano drobne lecz liczne ataki na tyły wojsk sowieckich. Mogło w nich zginąć do 300 żołnierzy Armii Czerwonej. Do najbardziej głośnych epizodów należy zasadzkaUPA na kolumnę furmanek z wojskowym zaopatrzeniem (29.02.1944), w którą przypadkowo wpadł również samochód dowódcy 1 Frontu Ukraińskiego gen. Nikołaja Watutina. Generał został ranny i ostatecznie zmarł w nocy z 14 na 15.04.1944r. w kijowskim szpitalu.
W lutym 1944 miało miejsce sześć ataków UPA na tzw. rajcentry (rejonowe centra nowo zakładanej władzy sowieckiej).

Inne wydarzenia godne uwagi:

W lutym 1944r. OUN Melnyka wydała odezwę oskarżającą banderowców o prowokowanie Niemców, skrytobójstwa polityczne, stosowanie ucisku większego niż Niemcy i bolszewicy, oraz o rozpoczęcie bezsensownej ich zdaniem, antypolskiej akcji.

W lutym 1944r. banderowcy uprowadzili dwóch lekarzy niemieckich. Gdy Niemcy zagrozili rozstrzelaniem 100 chłopów ze wsi Czercze (pow. Rohatyn, Stanisławowskie), lekarzy wypuszczono. Okazało się, że w upowskich bunkrach byli wykorzystywani do leczenia rannych.

Na początku lutego we Lwowie doszło do rozmów AK i (prawdopodobnie) Okręgowego Delegata Rządu z przedstawicielami OUN. Podpisano protokół mówiący o potrzebie pokojowego ułożenia stosunków. Jak widać, była to tylko gra pozorów ze strony OUN. Jak pisał w meldunku organizacyjnym nr 240 gen. Komorowski „Lawina”: „Wobec spokojnego zachowania się ludności ukraińskiej w stosunku do Polaków, w przeciwieństwie do masowej rzezi na Wołyniu, Małopolska Wschodnia była nastawiona na rozwiązanie zagadnienia ukraińskiego przez rozładowanie istniejących antagonizmów. W tym podtrzymywały ją kroki Prowidu OUN, poszukującego możliwości porozumienia się z nami. Wobec rozpoczęcia krwawej akcji ukraińskiej przeciwko Polakom, przystąpiła Małopolska Wschodnia do organizowania samoobrony (..).

__________________
Literatura:
J. Markiewicz, „Partyzancki kraj”, Lublin 1980
G. Motyka, “Ukraińska partyzantka 1942-1960”, Warszawa 2006
J. Turowski, „Pożoga. Walki 27 Wołyńskiej Dywizji AK”, Warszawa 1990
S. Jastrzębski, „Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Polakach na Lubelszczyżnie w latach 1939-1947”, Wrocław 2007
W. Siemaszko, E. Siemaszko, “Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”, Warszawa 2000
H. Komański, S. Siekierka, „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939-1946”. Wrocław 2006.
S. Siekierka, H. Komański, K. Bulzacki, “Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim 1939-1947”, Wrocław 2006
S. Siekierka, H. Komański, E. Różański, “Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939-1946”
J.Węgierski, “W lwowskiej Armii Krajowej”, Warszawa 1989
Władysław Filar, Michał Klimecki, Myhajło Szwahulak, „Chronologia wydarzeń na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1939-1945 (projekt)”; w: „Polska-Ukraina trudne pytania”, t. 6, Warszawa 2000

Blog Dymitra na S24: http://www.65-lat-temu.salon24.pl

Koniec żartów

May 25, 2011

Obiecywałem sobie, że już nie będę pisał o wyczynach R.Ch. i jego komandy:  primo, ile można się bezowocnie złościć, a secundo – po co mi Europejski Nakaz Aresztowania na karku? Nie żebym miał wygórowane mniemanie o poczytności tego bloga, ale zdaje się że autor antykomor.pl też miał złudzenia…

Jakie by moje szczytne postanowienia nie były, po raz kolejny wyłożyły się na pysk. Że laptopy dla dzieci, kastracja pedofili, wojna z kibicami – koncepcyjnej biegunki R.Ch. nawet nie ma sensu wyśmiewać – ale w tym miesiącu miały miejsce dwa wydarzenia, po których niżej podpisany zmuszony był zbierać szczękę z podłogi.

Najpierw bank PKO BP pozbył się Ryszarda Petru z funkcji dyrektora pionu analiz, ale zatrudnił Szymona Majewskiego do reklamowania swoich usług (przypominam, że Skarb Państwa to ciągle większościowy udziałowiec). Wydawałoby się, że taką metaforę rządów PO trudno przebić: po co nam fachowcy? Wystarczy komediant, który opowie dowcip (wiadomo na jaki temat – w końcu dowolne zdanie wypowiadane przez medialne twarze PO składa się z podmiotu, orzeczenia i Jarosława Kaczyńskiego) i wszystko będzie dobrze.

Ale nie doceniałem, oj nie doceniałem najlepszego rządu w historii galaktyki… Jak wiadomo, 1 lipca tego roku Polska obejmuje przewodnictwo w UE. Oprócz mnóstwa pieniędzy wydanych na tłumaczy, ochronę i co tam jeszcze, rządzący Polską mędrcy uznali za stosowne uczcić to wiekopomne wydarzenie koncertem. A kto wyreżyseruje rzeczony koncert na Placu Defilad i będzie jedną z najważniejszych osób w tym gronie?

Kuba Wojewódzki.

Z początku myślałem, że to czyjś głupi dowcip – ale jednak nie, informacja się potwierdziła. I to chyba dobrze: przecież to idealny reprezentant “młodego wykształconego” elektoratu PO, dzięki któremu Polska rośnie w siłę, ludzie żyją dostatniej a relacje z resztą Europy są tak dobre jak jeszcze nigdy w historii.

Dowcipy Kuby Wojewódzkiego idealnie oddają umysłowość ludzi, którzy tkwią na bezrobociu (jak pewien znany mi leming płci żeńskiej) ale cieszą się, że dzięki PO “atmosfera jest lepsza“, bo “przecież podatki nie są najważniejsze“. Spec od flagi wtykanej w psią kupę jest dokładnie taki jak ten rząd i jego wyborcy: furda podatki, do diabła z energetyką, pies trącał stosunki z byłymi demoludami… Najważniejsze, że nie rządzi Kaczyński. PiS stracił władzę 4 lata temu, rządził przez 2 – ale straszak działa dalej.

Jak mawiają papieże: niepojęte.

Na brunatnej Ukrainie – styczeń 1944

May 22, 2011

Miałem dłuższą przerwę w blogowaniu, wskutek czego zaniedbałem niestety “przedruki” ze znakomitego bloga, którego na temat mordów na Wołyniu prowadzi Dymitr. Bez zbędnych wstępów, oddaję głos autorowi.

WYDARZYŁO SIĘ 65 LAT TEMU: WOŁYŃ  / GALICJA / LUBELSZCZYZNA – STYCZEŃ 1944

Po 2,5-letniej niemieckiej okupacji styczeń 1944 roku zapowiadał na Kresach Południowo-Wschodnich II RP rychłą odmianę. Kontynuując ofensywę zimową rozpoczętą 24 grudnia 1943r. na Wołyń wkroczyły wojska 1 Frontu Ukraińskiego. Postawiło to zarówno Ukraińców jak i Polaków przed nowymi wyzwaniami. Dowództwo wołyńskiej AK przystąpiło do realizacji operacji „Burza”. Na swój sposób na nowe warunki zareagowali również nacjonaliści ukraińscy.

Galicja (Małopolska) Wschodnia znajdowała się jeszcze całkowicie pod okupacją niemiecką.

Tradycyjnie przedstawiam podsumowanie wydarzeń dla tego okresu.

Ludobójstwo OUN-UPA w styczniu 1944:
Według ustaleń badaczy genocydu OUN-UPA, z rąk nacjonalistów ukraińskich w tym miesiącu w ok. 200 napadach zginęło co najmniej 1558 osób (w większości Polaków), w tym:

617 osób w b. woj. tarnopolskim,
400 osób na Wołyniu
329 osób w b. woj. lwowskim
114 osób w b. woj. stanisławowskim
98 osób w woj. lubelskim. Ponadto 49 osób zginęło na Lubelszczyźnie w wyniku zbrodni niemiecko-ukraińskich.
Powyższe liczby nie obejmują szacunków.

Przebieg i skala ludobójczych akcji wskazują, że dowództwo OUN-UPA nie wydało jeszcze ponownego rozkazu masowej „likwidacji” ludności polskiej. Były więc te akcje dziełem bojówek, które nie mogąc doczekać się przyzwolenia na zbrodnie, samowolnie wyszły „przed szereg”.

Największe z tych „akcji” to:
02.01.1944 – atak na wieś Bołdury (pow. Brody, woj. Tarnopol), około 100 zabitych,
10.01.1944 – napad na wieś Borki (pow. Luboml, Wołyń). Nie używając broni palnej, ze względu na bliskość miasta zajętego przez Niemców, zabito około 55 osób,
14.01.1944 – wymordowanie 57 osób, głównie mężczyzn we wsi Markowa (pow. Podhajce, woj. Tarnopol)
Napady bez ustalonej daty dziennej:
Wieś Uhrynów (pow. Sokal, woj. Lwów) – kilkadziesiąt ofiar
Wieś Suszno (pow. Radziechów, woj. Tarnopol) – zamordowanie 11 rodzin (ok. 55 osób).
Druga połowa stycznia 1944 – banderowcy w kolonii Kalinowiec (pow. Łuck, Wołyń) zabili przy pomocy siekier i innych narzędzi 65 Polaków oraz Czeszkę, żonę Polaka. Ofiary spędzono do Kalinowca z okolicznych miejscowości.

Wybrane relacje świadków:
Mieszkałem we wsi Koniuszków, oddalonej ok. 8 km od Bołdur. (…) Tej nocy widzieliśmy łunę pożaru i słyszeliśmy strzały karabinowe. (…) Rano wyjechaliśmy do Bołdur. (…) Pamiętam, gdy wszedłem do jednego z częściowo spalonych domów, ujrzałem tam leżące na komodzie około roczne dziecko. Miało rozkrzyżowane, przybite gwoździami ręce i nóżki. [Czesław Keller, Bołdury, 2.01.1944]

Tymczasem obok [miejsca, gdzie się ukryłem – D.B.], w moim mieszkaniu rozgrywał się dramat mojej rodziny. Słyszałem rozpaczliwe głosy i jęki torturowanego ojca, którego oprawcy wyprowadzili potem na podwórze i tam zamordowali. (…) miał poderżnięte gardło. (…) Najmłodszy z braci dwuletni Edzio, leżał cały we krwi z roztrzaskaną główką i wbitym nożem w piersi. Obok leżał, również cały we krwi, 16-letni brat Bronek. To jego głos, błagający o litość, słyszałem najdłużej. [Józef Wojczyszyn, Piłatkowce, Tarnopolskie, 16.01.1944]

?Banderowcy (…) zauważyli ukrytą mamę. Zabrali ją do izby i zaczęli wypytywać, gdzie jest reszta rodziny. Mama odpowiedziała im, że mąż pojechał do Brodów i jeszcze nie powrócił, a córka poszła do krewnych (…). Banderowcy, chcąc widocznie wymusić na mamie, gdzie się ukrywa rodzina, zaczęli ją bić. Słyszałem jej jęki i płacz. Nie zabili jej tylko dlatego, że była Rusinką wyznania greckokatolickiego. [Franciszek Moliński, Suchowola, Tarnopolskie, 17.01.1944]

Pamiętam, pewnego razu w nocy banderowcy szukając Polaków dokonali rewizji w domu i zagrodzie naszego sąsiada Ukraińca Mykiety Semaka. Pytali się, czy u nich nie ma Polaków. Sąsiedzi zaprzeczyli. Mnie ukryła w domu stara Ukrainka, a mamę ukryto w stodole w słomie. Podczas tej rewizji nie znaleziono nas. [Romualda Rafalska, Markowa, Tarnopolskie]

Walki polsko-ukraińskie (bez walk w samoobronie) i odwety:

WOŁYŃ
10-15.01.1944 – rozpoznanie walką na północ od Włodzimierza Wołyńskiego przez zgrupowanie AK „Osnowa” (część tworzącej się 27 WDP AK). M.in. 11.01.1944 we wsi Krać zginęło w walce z bojówką UPA 6-ciu akowców z oddziału „Olgierda”.
11.01.1944 – żołnierze oddziału „Gzymsa” zmierzając na koncentrację sił 27 WDP AK zostali otoczeni we wsi Sady Małe przez UPA. Podczas prób pertraktacji zginęło dwóch Polaków. Ostatecznie oddział polski wyrwał się z otoczenia dzięki brawurowemu atakowi tracąc tylko 2 rannych.
15.01.1944 – drużyna samoobrony z Markowicz (pow. Horochów) zastrzeliła sotnika UPA.
19.01.1944 – oddział AK zmierzając do Gnojna (pow. Włodzimierz Wołyński) w celu rozbicia silnej bazy UPA, stoczył potyczkę na przedmieściach Włodzimierza a także w Ludmiłpolu, co zaalarmowało upowców w Gnojnie. Po dotarciu do wsi okazało się, że jest ona pusta, lecz w chatach jest ciepło. Akowcy odkryli pod Gnojnem rozbudowany system korytarzy i bunkrów, w których kryli się upowcy i cywile ukraińscy. Podczas próby penetracji tych lochów doszło do walki, zginęło 5 Polaków. Oddział AK wycofał się do bazy w Bielinie i Sieliskach.
25.01.1944 – UPA z Gnojna rozochocona sukcesem uderzyła w kierunku Bielina mordując przy okazji polskich mieszkańców okolicznych wiosek. Wieczorem AK atak ten odparła.
25.01.1944 – starcie plutonu AK z bojówką upowską we wsi Błażenik (pow. Włodzimierz Wołyński). Straty polskie: 1 zabity.
27.01.1944 – w walce z upowcami zginęło 7 członków samoobrony z Kopaczówki (pow. Łuck).
29.01.1944 – w ramach tzw. poszerzania bazy operacyjnej dla 27 WDP AK oddziały partyzanckie „Sokoła” i „Jastrzębia” złamały opór UPA w Szczurzynie (pow. Łuck). Wraz z upowcami wycofała się ukraińska ludność cywilna, nie atakowana przez Polaków. W drodze do Szczurzyna oddziały polskie wyparły również Ukraińców ze wsi Babie. Straty polskie: 1 zabity, straty ukraińskie nieznane. Obie wsie spłonęły w walce.

W styczniu 1944 szucmani z Łokacz (pow. Horochów) zabili 24 upowców, sprawców mordów.

GALICJA
Połowa stycznia 1944 – Polacy z samoobrony w Kosowie (pow. Czortków, woj. Tarnopol) wraz z dwoma niemieckimi żołnierzami (?) zaatakowali bojówkę UPA. Jeden z Niemców, podoficer Wehrmachtu, zginął próbując wejść do domu, w którym znajdowali się ci Ukraińcy. Polacy obrzucili wówczas budynek granatami i wycofali się. Straty Ukraińców nieznane.
Koniec stycznia 1944 – odbicie przez AK z rąk policji ukraińskiej 6 aresztowanych Polaków. Zginął 1 partyzant, 2 policjantów rannych (k.Puźnik, pow. Buczacz, woj. Tarnopol)

LUBELSZCZYZNA:
Na początku stycznia 1944 patrol z wołyńskiego oddziału AK „Korda” dokonał wypadu na Lubelszczyznę likwidując w kilku miejscowościach konfidentów niemieckich narodowości ukraińskiej.
14.01.1944 – wypad 25-osobowej grupy szturmowej AK do Łówczy, silnej stanicy USN (UPA), w której stacjonowała również załoga niemiecka. Pobito zarówno Ukraińców jak i Niemców. Zdobyto duże ilości amunicji i ekwipunku.
31.01.1944 w zasadzkę policji ukraińskiej w rejonie Modrynia wpadło dwóch partyzantów z oddziału BCh „Rysia”. Obaj dostali się do niewoli i zostali przekazani gestapo.

Łącznie we wszystkich wyżej opisanych walkach polsko-ukraińskich mogło zginąć do 40 polskich żołnierzy i członków samoobron (podkreślam: bez walk w obronie ludności). Dokładne straty ukraińskie nieznane.

Relacje UPA z Niemcami
Styczeń 1944 to kolejny miesiąc nieformalnego zawieszenia broni między UPA a Niemcami. Dochodziło natomiast do lokalnych porozumień między nimi. Np. w Kamieniu Koszyrskim banderowcy przejęli od Niemców składy broni, wyposażenia i amunicji. W Złaźnie k. Równego uzgodniono zasady współpracy wywiadowczej.

Walki UPA-Sowieci
W styczniu 1944 sowiecka dywizja partyzancka pod dowództwem P.Werszyhory dokonała rajdu po Wołyniu. Wspólnie z AK odbiła z rąk UPA ważne strategicznie lasy świniarzyńskie. Pod koniec miesiąca przeszła na Lubelszczyznę.
W dniach 4-7.01.1944 partyzanci sowieccy ze zgrupowania gen. Begmy rozbili siły upowskie w rejonie wsi Kidry i Osowa (Wołyń). W walkach UPA miała stracić prawie 200 zabitych, 27 jeńców i 46 rannych. Straty Sowietów wieloktotnie niższe.
Natomiast jeśli chodzi o walki z Armią Czerwoną, to 25.01.1944r. „Kłym Sawur”, dowódca wołyńskiej UPA, wydał rozkaz nakazujący przejście do konspiracji, przeczekanie frontu i nie podejmowanie walk. Po przejściu frontu banderowcy dokonywali ataków na tyły Armii Czerwonej. Atakowano głównie małe grupy żołnierzy, często podstępem. I tak np. we wsi Mokwin otruto 30 czerwonoarmistów. W wiosce Liuchcza k. Sarn podpalono szpital wojskowy z rannymi, którzy spłonęli żywcem. Jak pisze Motyka, takie ataki wywarły na Sowietach duże wrażenie: „szczególną grozę budził sposób zadawania śmierci”.
W styczniu 1944r. banderowcy mogli w ten sposób zabić ok. 100-200 żołnierzy ACz.
19.01.1944 doszło do pierwszego rozbicia przez UPA tzw. rajcentra (ośrodka rejonowej władzy sowieckiej). Przy okazji zabito 25 Polaków.

Inne wydarzenia godne uwagi:
W związku z wycofywaniem się Niemców, którzy dawali polskim cywilom względną ochronę przed UPA, doszło na Wołyniu do kilku dużych ewakuacji, m.in.:

14.01.1944 z Ołyki do Przebraża zabrano ok. 300 osób,

15.01.1944 ze Skurcza do Łucka pod osłoną oddziału samoobrony ewakuowało się ok. 150 osób,

14.01.1944 we Lwowie, prawdopodobnie w porachunkach między banderowcami a melnykowcami, został zastrzelony Roman Suszko, dowódca niesławnego „legionu Suszki”

W styczniu 1944 oddziały partyzanckie AK i BCh na Zamojszczyźnie i Wołyniu stoczyły z siłami niemieckimi kilkanaście bojów. Dla zachowania zwięzłości notki pomijam ich opisy.

__________

Jak widać z powyższych zestawień, bojówki banderowskie największą aktywność przejawiały w wyniszczaniu polskiej ludności cywilnej, względnie atakach na tyły armii sowieckiej. Walka z oddziałami partyzanckimi przeciwnika przychodziła im z trudem. Do walk z oddziałami frontowymi nawet nie śmiano przystępować.
Proszę zwrócić uwagę na wzrost liczby ofiar w Galicji (Małopolsce) Wschodniej – ponad 1000 osób (miesiąc wcześniej 576, dwa miesiące wcześniej 349). Najwięcej ofiar padło tam w graniczącym z Wołyniem powiecie Brody.

________________
Literatura:
J. Markiewicz, „Partyzancki kraj”, Lublin 1980
G. Motyka, “Ukraińska partyzantka 1942-1960”, Warszawa 2006
J. Turowski, „Pożoga. Walki 27 Wołyńskiej Dywizji AK”, Warszawa 1990
S. Jastrzębski, „Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Polakach na Lubelszczyżnie w latach 1939-1947”, Wrocław 2007
W. Siemaszko, E. Siemaszko, “Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”, Warszawa 2000
H. Komański, S. Siekierka, „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939-1946”. Wrocław 2006.
S. Siekierka, H. Komański, K. Bulzacki, “Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim 1939-1947”, Wrocław 2006
S. Siekierka, H. Komański, E. Różański, “Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939-1946”
R. Niedzielko (oprac.), „Kresowa księga sprawiedliwych 1939-1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA”, Warszawa 2007.
Władysław Filar, Michał Klimecki, Myhajło Szwahulak, „Chronologia wydarzeń na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1939-1945 (projekt)”; w: „Polska-Ukraina trudne pytania”, t. 6, Warszawa 2000

Blog Dymitra na S24: http://www.65-lat-temu.salon24.pl

Na brunatnej Ukrainie – grudzień 1943

April 5, 2011

W cyklu “pocztówki z piekła” Dymitr opisuje krwawe święta wyprawione Polakom z Kresów przez bohaterskich bojowników o niepodległość Ukrainy.

WYDARZYŁO SIĘ 65 LAT TEMU: WOŁYŃ/GALICJA WSCH. – LISTOPAD 1943

Udało się ustalić, że w grudniu 1943r. z rąk nacjonalistów ukraińskich zginęło co najmniej 1453 Polaków, w tym: 756 na Wołyniu, 337 w b. woj. tarnopolskim, 168 w b. woj. lwowskim, 62 w b. woj. stanisławowskim oraz 130 na Lubelszczyźnie. Wliczono tu ofiary zbrodni niemiecko-ukraińskich: 72 na Lubelszczyźnie (SS-Galizien) i 52 na Wołyniu (ukraińskie Sicherdienst).

Ważniejsze ludobójcze akcje OUN i UPA:

6-7 grudnia 1943 – rzezie na północno-wschodnim Wołyniu, podczas których zginęło ok. 137 osób (miejscowości Okopy, Dołhań, Budki Borowskie).

24-26 grudnia 1943 – kolejne krwawe święta wyprawione Polakom przez banderowców. Opisy zbrodni wskazują, że napadów w tym czasie nie mógł odmówić sobie szczególnie zdemoralizowany, sadystyczny element. Podczas wieczerzy wigilijnej we wsi Wołochy (pow. Brody, woj. Tarnopol) porwano od świątecznego stołu troje ludzi, w tym Dymitra Benedyka, Ukraińca, którego zmasakrowane zwłoki znaleziono później w lesie. Mówiono, że była to kara za odmowę zamordowania polskiej żony i teścia. W Ołyce (pow. Łuck, Wołyń) w wieczór wigilijny zarąbano 42 osoby. W ataku na przedmieścia Łucka (Wołyń) zamordowano ponad 100 osób. W jednym z domów szczątki poćwiartowanych ofiar rozłożono na talerzach wieczerzy wigilijnej. Zamordowano też zamężną z Polakiem Ukrainkę o nazwisku Wójcik za to, że postawiła w polskie święto choinkę.
Pierwszego dnia świąt UPA oraz bandy chłopów ukraińskich prowadzone przez duchownego prawosławnego w szatach liturgicznych zaatakowały jednocześnie 5 polskich osiedli w powiecie kowelskim (Janówka, Radomle, Stanisławówka, Batyń i Lublatyn). Zanim napadniętym przyszła z pomocą kompania AK z Kupiczowa, zginęło ok. 100 Polaków.
Łącznie w Wigilię i święta Bożego Narodzenia 1943r. w napadach na ok. 30 miejscowości na Wołyniu i Wschodniej Galicji nacjonaliści ukraińscy zabili co najmniej 458 osób.

30. grudnia UPA zaatakowała opuszczone przez Niemców Beresteczko (pow. Horochów, Wołyń). Kilkadziesiąt polskich rodzin schroniło się w klasztorze i przyległych budynkach, bronionych przez samoobronę i polskich szucmanów. Nieskuteczne oblężenie trwało 2 doby. W podobny sposób przez kilka dni bronili się Polacy w Nieświczu (pow. Łuck).

Nie udało się ustalić daty dziennej napadów na Boratyn (pow. Sokal) i Niemirów (pow. Rawa Ruska, obie miejscowości w b. woj. lwowskim), gdzie miało paść po kilkadziesiąt ofiar.

W grudniu 1943r. w związku ze zbliżaniem się frontu sowieckiego Służba Bezpieczeństwa OUN przeprowadziła czystkę wśród własnego „niepewnego elementu” czyli osób podejrzewanych o prosowieckie sympatie. „SB na dole rozstrzeliwuje na prawo i lewo” – mówił meldunek UPA z 4.12.1943. Przykład takiej (niedoszłej) egzekucji podają Siemaszkowie: wciągniętą pod przymusem do pracy na rzecz UPA Czeszkę Holaskovą zamierzał rozstrzelać dowódca rajonu Kazmiruk. Nie dopuścił do tego inny upowiec, wcześniej czerwonoarmista, zakochany w Holaskovej, który zastrzelił Kazmiruka i zbiegł ze swoją wybranką.
W podobny sposób UPA rozprawiła się z Żydami, których wcześniej oszczędzono i wykorzystywano wykonywania prac rzemieślniczych na rzecz tej formacji. Przed nadejściem Armii Czerwonej niemal wszystkich Żydów „zlikwidowano”.

Antyniemieckie akcje UPA:
Trudno w to uwierzyć, ale w grudniu 1943 odnotowano zaledwie… jedno starcie UPA z Niemcami, i to z udziałem… Azerów, którzy przeszli na stronę ukraińskich nacjonalistów. 8.grudnia mieli oni zabić 8 Niemców we wsi Piwcze.
Oprócz tego miały miejsce dwa spięcia UNS (UPA) z Niemcami w Galicji: według G.Motyki powołującego się na upowską historiografię w rejonie Doliny 8. grudnia ”upowcy (zręcznie manewrując) uniknęli walki” a 24. grudnia „zmuszono do ucieczki” grupę rabujących Niemców we wsi Czeremoszno.
Doszło za to do porozumienia z wojskami węgierskimi (sojusznikami Niemiec), stacjonującymi na zachodniej Ukrainie, w wyniku którego UPA uzyskała większą swobodę działania. Także z Niemcami zawierano podobne lokalne porozumienia (np. z dowódcą upowskim „Sosenką” na Wołyniu).
Nietrudno się domyślić, że wygaszanie walk i porozumiewanie się UPA z okupantem niemieckim było związane z nadejściem frontu sowieckiego i niechęcią UPA do zaszkodzenia walczącym Niemcom.

Walki polsko-ukraińskie i odwety:
1.12.1943 AK w kolonii Ostwowy (pow. Luboml, Wołyń) odparła atak bojówki UPA ze Sztunia. Zginęło dwóch akowców.
Także 1.12.1943, wg ukraińskiego krajoznawcy J.Caruka, „polska bojówka napadła na wieś Strzelecka (powiat włodzimierski), zabito 47 osób”. Co ciekawe, taką samą liczbę ofiar padłych w grudniu’43 w tej miejscowości, tyle że Polaków, podają Siemaszkowie. Wypada wierzyć Siemaszkom; w kolonii Strzeleckiej mieszkało tylko kilka ukraińskich rodzin, poza tym Caruk z innych powodów jest mało wiarygodny.
8.12.1943 – wymiana ognia między oddziałem AK por. K. Filipowicza „Korda” a upowcami w Wiszniowie (pow. Luboml). Po stronie UPA były bliżej niesprecyzowane ofiary.
W połowie grudnia, w nocy UPA zaatakowała wieś Rudnia Lwa, gdzie przebywał oddział AK Władysława Kochańskiego „Bomby”. Po kilkugodzinnym boju atak został odparty a Ukraińcy stracili 17 zabitych.
18.12.1943 polski komunistyczny oddział im. Kościuszki i cz. oddziału im. Stalina zaatakowały bazę nacjonalistów w Łachwiczach (Polesie). Bojówka OUN ostrzeliwując się, wycofała się z wioski. Wg upowskiego meldunku partyzanci zabili 25 osób, spalili pół wioski i ograbili ją.
22.12.1943r. oddział AK zabił w Wydżgowie (pow. Włodzimierz Wołyński) 4 upowców i popa Pokrowśkiego, jak piszą Siemaszkowie, „mającego udział w mordowaniu Polaków”.
W grudniu 1943 (brak daty dziennej) w odwecie za dokonane napady, samoobrona z Antonówki zaatakowała ukraińskie wsie Berezie, Białostok i Litwa (pow. Łuck, Wołyń). Spalono opustoszałe Berezie i 20 zabudowań w Białostoku.
Również w grudniu 1943 (brak daty dziennej) polscy partyzanci pod dowództwem por. Sylwestra Brokowskiego „Bogorii” zabili w kolonii Karolówka (pow. Włodzimierz Wołyński) Ukraińca wsławionego mordami na Polakach, a także kilku innych Ukraińców w kolonii Strzeleckiej i Stężarzycach.
W potyczce patrolu samoobrony ze Skurcza z upowcami we wsi Watyniec (pow. Horochów, Wołyń) zginęło dwóch upowców.

Inne wydarzenia godne uwagi:

1.12.1943 Maksym Boroweć-„Taras Bulba”, którego partyzantkę rozbili i przejęli banderowcy, został aresztowany przez Niemców w Warszawie (gdzie udał się na rozmowy z nimi) i został umieszczony w Sachsenchausen.

20 (lub 22) grudnia 1943r. dowódca oddziału partyzanckiego AK z Huty Starej (Wołyń) por. Władysław Kochański „Bomba” został podstępnie porwany przez sowieckich partyzantów ze zgrupowania gen. Naumowa. Zabito przy tym 11 ludzi z otoczenia „Bomby”. Sam Kochański został przetransportowany do Moskwy i uwięziony na Łubiance. Skazany na długoletnie więzienie, do kraju powrócił dopiero w 1956r.
Strata dowództwa zaskutkowała częściowym rozkładem oddziału „Bomby”. W końcu dowodzenie oddziałem przejął Feliks Szczepaniak „Słucki”, któremu ze 180 ludźmi po 4-dniowym ciężkim marszu udało się dotrzeć do Przebraża.

W grudniu 1943 odbyła się we Lwowie II konferencja OUN Bandery. Zdecydowano o przekształceniu galicyjskiej Ukraińskiej Narodowej Samoobrony w UPA. Mógł to być zwiastun rozpoczęcia masowej „antypolskiej akcji” we Wschodniej Galicji.

Pod koniec grudnia 1943r. Armia Czerwona dotarła do wschodnich granic II RP. W związku z tym oddziały partyzanckie AK z Wołynia rozpoczęły koncentrację dla przeprowadzenia planu „Burza”.

Blog Dymitra na S24: http://www.65-lat-temu.salon24.pl

Na brunatnej Ukrainie – listopad 1943

March 30, 2011

W cyklu “pocztówki z piekła” Dymitr opisuje, jak bohatersko walcząca o samostyjną Ukrainę UPA razem z Gestapo kontynuuje czyszczenie elementu niesłusznego pochodzenia.

WYDARZYŁO SIĘ 65 LAT TEMU: WOŁYŃ/GALICJA WSCH. – LISTOPAD 1943

Listopad 1943r. był dla ludności polskiej na Kresach Południowo-Wschodnich okresem “względnego” spokoju. Badaczom genocydu ukraińskich nacjonalistów udało się ustalić, że w tym miesiącu z ich rąk zginęło ok. 550 osób, w tym 173 na Wołyniu, 193 w b. woj. tarnopolskim, 121 w b. woj. lwowskim i 35 w b. woj. stanisławowskim. Liczby te nie uwzględniają szacunków.

Największe ludobójcze akcje OUN i UPA w listopadzie 1943r:

11.XI – zabicie w kolonii Świętocin (pow. włodzimierski, Wołyń) 23 Polaków, członków pacyfistycznej sekty sztundystów, oszczędzonych podczas poprzednich rzezi,
16.XI – odparty przez samoobronę i AK atak UPA na Hutę Starą, gdzie schroniło się ok. 10.tys. ludzi,
Akcje, których data dzienna nie została ustalona:
zabicie we wsi Worotniów (pow. Łuck, Wołyń) 12 rodzin ukraińskich (ok. 48 osób), sympatyków komunistów,
zabicie 24 osób we wsi Nagórzanka (pow. Czortków, Tarnopolskie)
zabicie 22 osób z 7 polskich rodzin we wsi Małnowska Wola (pow. Mościska, Lwowskie)

Ludobójczy charakter miał też atak na Kupiczów (patrz walki polsko-ukraińskie, poniżej).

Spadek ilości ludobójczych napadów (jak się okaże, nie trwający długo) można wiązać z wydaniem rozkazu przez OUN-UPA nakazującego „kategorycznie wstrzymać wszelkie antypolskie wystąpienia i akcje, które stanowią odchylenie od politycznej linii organizacji.” (27.X.1943). Zakazanie mordów było z pewnością motywowane względami propagandowymi. W tym samym czasie wydawano oświadczenia, że OUN-UPA nie ma nic wspólnego z rzeziami i – wobec klęski faszyzmu w II wojnie – tworzono wizerunek OUN jako organizacji demokratycznej.

Większe walki niemiecko-ukraińskie (upowskie):

2-3.XI – szereg antypartyzanckich akcji Niemców: m.in. zbombardowano Stepań, wyparto UPA z jej bazy w Kołkach, przeprowadzono szereg pacyfikacji.
3-4.XI po zajęciu przez UPA miasteczka Mizocz, Niemcy spalili 3 wsie ukraińskie i zbombardowali upowski szpital
22.XI – oddział UPA rozbił ekspedycję rekwizycyjną, Niemcy mieli stracić 18 zabitych i rannych,
24.XI – Bój oddziału „Rizuna” z niemiecką policją w Czarnym Lesie pod Stanisławowem. Wg banderowskiej historiografii Niemcy mieli stracić 45 zabitych a UPA tylko czterech.

W sumie wg danych ukraińskiego nacjonalistycznego historyka Szankowśkiego UPA w październiku i listopadzie 1943r. miała 47 starć z Niemcami, a wiejskie samoobrony 125. Wiele z tych starć miało charakter obronny. Dokonując rachunku analogicznego jak w notce październikowej, na potrzeby tego blogu można oszacować realne straty zadane Niemcom przez UPA w listopadzie 1943r. na około 200 zabitych.

A więc w okresie, gdy UPA wyciszała ataki na Polaków, ofiary polskie 2,5-krotnie przekroczyły straty rzeczywistego okupanta. Jak widać, “margines jej walki” (copyright by Marcin Wojciechowski) był niezwykle szeroki.

Walki polsko-ukraińskie i odwety:

11.XI do Kupiczowa Czeskiego (pow. kowelski, Wołyń) wtargnęła bojówka upowska, która aresztowała czeski aktyw i zażądała podporządkowania się Czechów UPA i zdania broni. Grożono zabiciem 40 Czechów w razie nieposłuszeństwa. Upowcy wycofali się wobec presji tłumu mieszkańców wsi, jednak już w nocy wokół Kupiczowa rozłożyły się oddziały upowskie czyniąc wrażenie przygotowań do napadu. W tej sytuacji Czesi wezwali na pomoc Polaków z pobliskich Zasmyk. 12 listopada o świcie, po nocnym marszu do Kupiczowa dotarł oddział AK por. Władysława Czermińskiego „Jastrzębia” i wraz z czeską samoobroną okopał się we wsi, wykorzystując m.in. poniemieckie rowy i bunkry.
UPA wspierana przez chłopów ukraińskich uzbrojonych w widły i siekiery, krzyczących „rizaty czechiw”, przez cały 12.listopada szturmowała Kupiczów, tracąc 27 zabitych. Po stronie obrońców było tylko trzech rannych. Po zwycięskiej bitwie „Jastrząb” pozostawił w Kupiczowie 35 partyzantów, którzy stali się zalążkiem polsko-czeskiej samoobrony.
17.XI UPA zażądała od czeskiej ludności Kupiczowa wyniesienia się za Bug. W przeciwnym wypadku Czesi mieli być wymordowani a wieś spalona. Po niespełnieniu ultimatum, 22 listopada UPA ponownie podjęła próbę zdobycia Kupiczowa. W krytycznym momencie, gdy obrońcom zaczynało brakować amunicji a do walki zgłaszali się Czesi z widłami, siekierami, cepami itp. bronią, kupiczowianom ponownie przybył z odsieczą oddział „Jastrzębia”. Podczas walki i przepędzania napastników została spalona prawie cała ukraińska część Kupiczowa.

25.XI batalion polskiej samoobrony z Przebraża z zaskoczenia opanował ukraińską wieś Żurawicze, gdzie UPA w byłym sanatorium zgromadziła inwentarz zrabowany Polakom. Upowcy nie podjęli walki i wycofali się do lasu. Udało się odzyskać blisko tysiąc sztuk bydła, które rozdano uchodźcom koczującym w Przebrażu.

26.XI oddział „Jastrzębia”, na prośbę Czechów ze wsi Dażwa (pow. kowelski, Wołyń), rozpędził bojówki UPA, które opanowały tę wieś szykanując jej czeskich mieszkańców. Tamtejsi Czesi zostali ewakuowani do Kupiczowa.

W tym miesiącu oddział partyzancki AK ppor. Władysława Cieślińskiego „Piotrusia” wyparł z kolonii Liski (pow. włodzimierski, Wołyń) upowców i Ukraińców-cywili. W walce zginęło kilkunastu Ukraińców. Stacjonując we wsi oddział dokonał odwetu na Ukraince, która pod wpływem nacjonalistycznej agitacji zabiła męża-Polaka. Zabito również jej matkę. Mężobójczynię zdemaskował jej własny syn.

Pod koniec miesiąca oddziały samoobrony z Przebraża w sile ok. 1000 ludzi dokonały demonstracyjnego przemarszu przez okoliczne wioski ukraińskie. Tylko w Omelnie doszło do potyczki z grupką banderowców. Celem akcji było nastraszenie przeciwnika.

Inne wydarzenia godne uwagi:

Na początku miesiąca we wsi Staje (pow. Rawa Ruska, woj. Lwów) dwóch nacjonalistów ukraińskich zabiło Ukraińca Stefana Krila, znanego z krytyki antypolskich wystąpień. Policja ukraińska w toku śledztwa skierowała podejrzenie na Polaków, przez co pogrzeb Krila miał manifestacyjny, antypolski charakter. Dwa tygodnie po pogrzebie „w odwecie” banderowcy podstępnie zabili 9 Polaków.

6.XI dowódca sowieckiego oddziału partyzanckiego, dotychczas wspomagającego Przebraże, płk. Prokopiuk, zaprosił akowca por. Jana Rerutkę „Drzazgę” na przyjęcie z okazji rocznicy Rewolucji Październikowej. Następnego dnia znaleziono „Drzazgę” i towarzyszących mu dwóch żołnierzy zabitych strzałami w plecy i tył głowy.

18.XI gestapo i ukraińskie Kripo rozstrzelały w Równem 160 więźniów, w tym co najmniej stu członków konspiracji AK. Zginął m.in. Mieczysław Kamiński, zastępca wołyńskiego Delegata Rządu RP. Egzekucje odbywały się także w inne dni. W sumie zginęło 320 osób różnej narodowości.

W dniach 21-22 listopada OUN przeprowadziła operetkową „I Konferencję Zniewolonych Narodów Europy Wschodniej i Azji”. Brało w niej udział 39 „delegatów” z 13 państw (delegaci w cudzysłowie, gdyż wszyscy zostali wybrani przez banderowców). Polaków wśród nich nie było. Protokół z obrad był tak kompromitujący, że – wg zeznań M. Stepaniaka – został zniszczony. W dokumentach konferencji potępiono niemiecki i sowiecki imperializm. Impreza ta była propagandową próbą budowania nowego wizerunku przez OUN.

W dniach 28.XI – 1.XII odbyła się konferencja w Teheranie, gdzie Wielka Trójka – Stalin, Roosevelt i Churchill – zdecydowała o przynależności ziem położonych na wschód od Bugu do Związku Sowieckiego (ustalenia te utajniono). W tym czasie Armia Czerwona docierała już do wschodniej granicy II RP.

Wielka Trójka na konferencji teherańskiej. Zdjęcie z Wikipedii.

Źródła:

W. Filar, „Przebraże bastion polskiej samoobrony na Wołyniu”, Warszawa 2007

G. Motyka, “Ukraińska partyzantka 1942-1960”, Warszawa 2006

W. Siemaszko, E. Siemaszko, “Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”, Warszawa 2000.

H. Komański, S. Siekierka, „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939-1946”. Wrocław 2006.

S. Siekierka, H. Komański, K. Bulzacki, “Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim 1939-1947”, Wrocław 2006

S. Siekierka, H. Komański, E. Różański, “Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939-1946”

Władysław Filar, Michał Klimecki, Myhajło Szwahulak, „Chronologia wydarzeń na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1939-1945 (projekt)”; „Polska-Ukraina trudne pytania”, t. 6, Warszawa 2000

Blog Dymitra na S24: http://www.65-lat-temu.salon24.pl

WikiBronek – edycja 24.03.2011

March 24, 2011

Kolejny tydzień, kolejny pokaz hrabiowskich manier i szlacheckiej kultury w wykonaniu Bredzisława. Tym razem na szczęście nie podpisuje się w obecności kamer, tylko przyjmuje odwiedzającego Polskę prezydenta Węgier.

Ojczyzna Ferenca Puskasa to jeden z niewielu krajów, z którymi Polska miała – historycznie patrząc – dobre stosunki więc można by pomyśleć, że prezydent RP postanowi jakoś godnie podjąć gościa, prawda? No, myśleć sobie można, tylko w kontekście ludzi wywodzących się z kręgów UDecji, z myślenia jeszcze nic dobrego nie wynikło.

Przyjazd Pala Shmitta przypadł na Dzień Przyjaźni Polsko – Węgierskiej i z tej okazji planowane było odsłonięcie w Warszawie pamiątkowej tablicy upamiętniającej węgierską pomoc podczas wojny 1920 roku: w przeciwieństwie do paru innych sąsiadujących z nami nacji, Węgrzy rzeczywiście postanowili pomóc – i to w momencie, kiedy mocarstwa Ententy kroiły ich własne terytorium przy użyciu traktatu z Trianon.

I co? I Bredzisław postanowił się nie pojawiać na uroczystości, bo udział polskiej głowy państwa mógłby zostać źle odebrany przez stronę rosyjską. Cóż, przynajmniej Bredzisław jest spójny: w imię płaszczenia się przed Kremlem chciał stawiać pomniki sowieckiej dziczy, teraz – w imię tegoż płaszczenia – demonstracyjnie olewa Węgrów.

Wprawdzie udało się konflikt zażegnać, ale niesmak jednak zostaje… Wszystkim głosującym na PO w nadziei na poprawę stosunków z sojusznikami (i zaprzestanie kłótni z zagranicą) mówię z całego serca:

lofasz a segedben, tępe lemingi.