Posts Tagged ‘komorowski’

Porzegnanie z bulem

May 25, 2015

0133af8dccf86e95c6bc397dc16aa294

Advertisements

Czyrzby czyrzyk?

May 24, 2015

CFzEojNVEAEYi36.jpg-large

Cisza wyborcza

May 22, 2015

cthulhu-na-prezydenta-czarny-5645.800x1200c

WikiBronek – edycja 24.03.2011

March 24, 2011

Kolejny tydzień, kolejny pokaz hrabiowskich manier i szlacheckiej kultury w wykonaniu Bredzisława. Tym razem na szczęście nie podpisuje się w obecności kamer, tylko przyjmuje odwiedzającego Polskę prezydenta Węgier.

Ojczyzna Ferenca Puskasa to jeden z niewielu krajów, z którymi Polska miała – historycznie patrząc – dobre stosunki więc można by pomyśleć, że prezydent RP postanowi jakoś godnie podjąć gościa, prawda? No, myśleć sobie można, tylko w kontekście ludzi wywodzących się z kręgów UDecji, z myślenia jeszcze nic dobrego nie wynikło.

Przyjazd Pala Shmitta przypadł na Dzień Przyjaźni Polsko – Węgierskiej i z tej okazji planowane było odsłonięcie w Warszawie pamiątkowej tablicy upamiętniającej węgierską pomoc podczas wojny 1920 roku: w przeciwieństwie do paru innych sąsiadujących z nami nacji, Węgrzy rzeczywiście postanowili pomóc – i to w momencie, kiedy mocarstwa Ententy kroiły ich własne terytorium przy użyciu traktatu z Trianon.

I co? I Bredzisław postanowił się nie pojawiać na uroczystości, bo udział polskiej głowy państwa mógłby zostać źle odebrany przez stronę rosyjską. Cóż, przynajmniej Bredzisław jest spójny: w imię płaszczenia się przed Kremlem chciał stawiać pomniki sowieckiej dziczy, teraz – w imię tegoż płaszczenia – demonstracyjnie olewa Węgrów.

Wprawdzie udało się konflikt zażegnać, ale niesmak jednak zostaje… Wszystkim głosującym na PO w nadziei na poprawę stosunków z sojusznikami (i zaprzestanie kłótni z zagranicą) mówię z całego serca:

lofasz a segedben, tępe lemingi.


WikiBronek – edycja 18.02.2011

February 18, 2011

Tydzień bez nowej wtopy Gajowego jest tygodniem straconym: i w rzeczy samej, hrabia K. nie zawodzi. Wybrał się z wizytą na Litwę i oprócz innych atrakcji, przewidziano także spotkanie ze Związkiem Polaków. O fenomenalnym pokazie hrabiowskich manier przeczytać można TU.

WikiBronek – edycja Walentynkowa

February 13, 2011

Jakże szczęśliwy jest pan, który może spuścić się na sługi swoje – a w tłumaczenie na współczesną polszczyznę, można zazdrościć każdemu szefowi, który może liczyć na swoich podwładnych w sytuacji podbramkowej. Kanonicznym przykładem takiego szczęśliwego pryncypała jest WikiBronek: ile by głupot nie nagadał, ile gaf nie nastrzelał – zawsze znajdą się podwładni gotowi świecić za niego oczami. Na przykład Sławomir N., znany też jako człowiek-z-twarzy-podobny do stopy: otóż jego zdaniem Sarkozy nie miał parasola podczas spotkania w Warszawie z Merkel i Gajowym…

"Sarkozy nie miał parasola, bo go sobie nie życzył"bo go sobie nie życzył. I to jest ten nowy, wspaniały wizerunek polskiej dyplomacji?

Dziękuję, postoję – jak powiedziała Angela Merkel do prezydenta Komorowskiego.

WikiBronek – edycja 13.02.2011

February 13, 2011

Jak powszechnie wiadomo wszystkim POludziom, dzięki obsadzeniu prezydenckiego stolca tyłkiem Gajowego, wzrósł ogólny poziom inteligencji na szczytach władzy (bo przedtem to wiadomo: czarna kaczystowska noc, ciemnota i w ogóle). Na szczęście teraz już wszystko jest dobrze, o czym można się przekonać śledząc wypowiedzi pana prezydenta na wszelakie tematy: od filozofii, poprzez kulinaria i geografię aż po… No właściwie nie wiem, to trzeba chyba ocenić samemu:

Gdyby ktoś myślał, że Gajowy spocznie na laurach i po takiej ilości gaf się przymknie – albo chociaż zatrudni kogoś na kształt językowego stylisty – to się grubo myli. Urzędnicy kancelarii dostosowują się do umysłowego poziomu szefa i przed nadchodzącą wizytą Wikiego w Czechach rozesłali zaproszenie do dziennikarzy:

“Uwaga! Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc w samolocie Biuro Prasowe poinformuje telefonicznie dziennikarzy, udających się z Prezydentem do Bratysławy, o przyjęciu ich akredytacji.”

No cóż – Klaus poradził już sobie z brukselskimi bucami, to i Wiki raczej mu niestraszny…

Wszystkim POludziom składam serdeczne gratulacje z okazji dumy, którą mogą się napawać patrząc na swojego mądrego i kulturalnego prezydenta znającego savoir vivre

Schrödinger kwietniowy

January 28, 2011

Wygląda na to, że oprócz imponujących wąsów Gajowy Komoruski ma jeszcze jedną niesamowitą cechę: umiejętność znajdowania się w wielu miejscach jednocześnie… Słuchając jego publicznych wypowiedzi, kto by pomyślał że taki z niego superbohater?

By żyło się lepiej – ludziom zasłużonym

January 26, 2011

Gajowy kontynuuje linię nagradzania słusznych ludzi rozpoczętą kadzeniem Jaruzelskiemu:

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110126&typ=po&id=po31.txt

Jaki prezydent, takie oszczędności

September 22, 2010

Jak powszechnie wiadomo wszystkim zwolennikom najlepszego rządu w historii galaktyki, rządy Jarosława Straszliwego i jego Równie Złowrogiego Brata odznaczały się – oprócz dusznej atmosfery, porannego stukania do drzwi, śmiechu prasy na Jamajce i kłótni – także marnowaniem publicznych pieniędzy. Koronnym dowodem na te zbrodnie był dorsz opłacony w restauracji służbową kartą jednego z ministrów.

Ale tę mroczną epokę mamy już za sobą, czego dowodzi jedna z pierwszych (samodzielnych) decyzji okupującego prezydencki fotel Gajowego: ubezpieczenie majątku Kancelarii Prezydenta, w szczególności – szyb. Konkretnie to ubezpieczone mają być od stłuczenia. Na 50 tysięcy złotych polskich. Z wiekiem dziwi mnie coraz mniej, ale tutaj wytłumaczenie widzę tylko jedno: PO w całości (i Gajowy w szczególności) niespecjalnie wierzą w sondaże dające im ponad 50 (co tam 50! 100! 150!) procent poparcia i przewidują jakąś lepszą zadymę pod pałacem. Najlepszy komentarz do sytuacji wygłosił niezastąpiony miłośnik owadów, Stefan N.:

Kancelaria Prezydenta ma za dużo pieniędzy. Jest to ich absolutne marnowanie. Poza tym budżet kancelarii nie jest tajny i jest pod kontrola parlamentu. Musi powstać sprawozdanie z tego przetargu. Suma wydana na ten monitoring zostanie ujawniona

Wprawdzie Szalony Entomolog wypluł z siebie te słowa za prezydentury Kaczyńskiego (z kolei teraz coś dziwnie milczy), no ale nie bądźmy drobiazgowi: w końcu Niesiołowski to klasyk polskiej myśli politycznej, a klasyka jest dobra na wszystko.