Archive for the ‘Uncategorized’ Category

Nasz człowiek w Brukseli

May 30, 2016

 

Niewiele ponad miesiąc temu rozmaite media rozpływały się z zachwytu nad zdecydowaną postawą kierownictwa UE (czytaj: Angeli Merkel i jej przydupasa Chyżego Ruja), którzy wynegocjowali umowę z sułtanem Erdoganem. Już nie będzie potopu uchodźców, humanitarnie uratowano kontynent, jednym słowem “porządek panuje w Brukseli”.

Tu i ówdzie odzywały się wprawdzie głosy, że Erdogan to nie jest, delikatnie mówiąc, stabilny partner do dyskusji na temat praw człowieka (ciche wsparcie Turcji dla ISIS, traktowanie Kurdów, takie tam drobiazgi), ale jak poinformował nas “prezydęt Europy” – nikt nie prawa pouczać Turcji. No i jest umowa: 80 milionów Turków uzyska niedługo prawo wjazdu na teren UE bez wiz. Co to oznacza w praktyce?

Małą próbkę zapodał dzisiaj sułtan we własnej osobie:

http://www.bbc.com/news/world-europe-36413097

Co lepsze kawałki:

  • antykoncepcja to zdrada
  • muzułmańskim rodzinom nie wolno stosować planowania urodzeń
  • “pomnożymy nasze potomstwo”
  • kobiety nie są równe mężczyznom

Długoterminowe skutki wpuszczenia ludzi tresowanych do takiego myślenia nie są szczególnie trudne do przewidzenia. A krótkoterminowo? Idę po popcorn i piwo, w oczekiwaniu na zawścieczone feministki z syndromem ostrego niedopchnięcia, które bronić będą prawa “uchodźców” do życia w zgodzie ze swoją “kulturą”.

 

Advertisements

Nasi przyjaciele z Waszyngtonu

May 28, 2016

 

 

Dużą częścią świata, niestety, rządzą czerwoni. Część z nich to socjaliści jawni (np. we Francji), a część – przeflancowani, np. neoconi w USA – kiedyś trockiści, teraz amerykańscy patrioci… Ale jak ktoś się kurwą urodził, to kanarkiem nie umrze, więc zamiłowanie do trockistowskich metod typu “niesiemy płomień rewolucji” im pozostało, tylko teraz mówi się o “szerzeniu demokracji”.

 

W ramach rzeczonego szerzenia, wpadli na pomysł instalowania w Europie Wschodniej tarczy rakietowej, co oczywiście spotkało się z ogromnym entuzjazmem ekipy PiS (każdy zasraniec musi mieć jakąś metropolię: PO pada na twarz przed Berlinem, SLD przed Moskwą / Brukselą – a PiS przed Waszyngtonem). Nie za bardzo mogłem pojąć czemu: ewentualna amerykańska obecność wojskowa nie wystarczy do odparcia jakiejkolwiek agresji (Białoruś jest w stanie spuścić WP solidny łomot, a co dopiero Rosja), personel wojskowy przy instalacjach podlega dowództwu amerykańskiemu (a nie NATOwskiemu, o polskim nie wspominając)…

 

Jednym słowem, malujemy sobie na plecach tarczę strzelniczą i drażnimy Ruskich (no bo chyba nikt normalny nie wierzy, że bronić ma nas ta tarcza przed Iranem) licząc, że przeszłości ślad dłoń nasza zmiata, przed ciosem naszym tyran drży… Niestety, zimny czekista Putin (ukłony dla autora tego określenia, pana Stanisława Michalkiewicza) ani myśli drżeć:

http://www.reuters.com/article/us-russia-europe-shield-idUSKCN0YI2ER

No i w tym momencie ciężko nie zadać pytania: na co właściwie liczy polski rząd? Po ich POprzednikach nie spodziewałem się niczego: jak przystało na odpady kiepskiej jakości, płynęli z głównym nurtem. Ale o co chodzi ekipie PiS? Zeby w razie konfliktu wciągnąć USA w wojnę z Rosją po naszej stronie? Ile warte są zachodnie gwarancje przekonaliśmy się w 1939 i może dobrze by było wreszcie zacząć wyciągać wnioski z historii: na pomoc “sojuszników” możemy liczyc wyłącznie wtedy, gdy im się to będzie opłacać… A jaką motywację mają Anglia, USA czy ktokolwiek inny żeby pomóc Polsce – skoro wszystko, czego chcą, przyzwyczaili się dostawać za darmo?

 

Dopóki rządzący Polską nie zrozumieją, że twardy egoizm to jedyna niesamobójcza postawa w relacjach międzynarodowych, dopóty Polska skazana będzie na miotanie się od ściany do ściany. Wielka wojna PiS z PO będzie trwała w najlepsze – “Bogurodzica” w kościołach i spazmy KODomitów… Aż przyjdzie gajowy i wypierdoli wszystkich z lasu.

Christopher Lee 1922 – 2015

June 11, 2015

CHN7USTW0AEAmS3

Porzegnanie z bulem

May 25, 2015

0133af8dccf86e95c6bc397dc16aa294

Czyrzby czyrzyk?

May 24, 2015

CFzEojNVEAEYi36.jpg-large

Piękny umysł

May 24, 2015

John Forbes Nash Jr. odszedł 23 maja 2015.

Jon Lord 1941 – 2012

July 16, 2012

Dzisiaj po południu do największej orkiestry świata odszedł Jon Lord.

Lalek

March 1, 2012

Autorem tekstu jest pan Mirosław Kokoszkiewicz , publikacja za zgodą Autora.

Jest noc z 20 na 21 października 1963 roku. Historycznie rzecz ujmując dzieje się to kwadrans temu.

Półtora roku wcześniej odbył się pierwszy koncert niebiesko-czarnych. Tego roku olbrzymią popularność zdobywa zespół The Beatles wydając dwie płyty Please Please Me i With The Beatles.

Tegoż 1963 roku szczęśliwie wróciła na Ziemię Walentyna Tierieszkowa po 48 okrążeniach naszego globu. Dwa lata temu powrócił w glorii chwały na Ziemię Jurij Gagarin, pierwszy człowiek kosmonauta.

Pierwsze pokolenie powojenne osiąga dorosłość. Druga wojna światowa wydaje się być daleką przeszłością. Dzieci w szkołach czytają lekturę „O człowieku, który się kulom nie kłaniał”.Podziwiają bohaterskiego generała „Waltera”, Karola Świerczewskiego, tego samego, który wraz z bolszewicką armią w 1920 roku zabijał polskich obrońców ojczyzny.

Na Kremlu już od 10 lat zasiada Nikita Chruszczow zastąpiwszy ojca narodów Stalina. W Polsce rządzi niepodzielnie Polska Zjednoczona Partia Robotnicza z Władysławem Gomułką na czele. Nie ma już Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, jest za to Służba Bezpieczeństwa i oddziały ZOMO.

Właśnie tej nocy z 20 na 21 października trwa tajna operacja tych służb. Czego może ona dotyczyć niemal dwadzieścia lat po wojnie? Co spowodowało, że kilkuset osobowy oddział służb specjalnych komunistycznego państwa dotarł potajemnie nocą do małej lubelskiej wsi Stary Majdan?

Powodem jest jeden człowiek.

Znalazł się zdrajca, który przy pomocy radzieckiego urządzenia podsłuchowego liliput postanowił za trzy tysiące ówczesnych złotych wydać na śmierć ostatniego walczącego partyzanta Rzeczpospolitej Józefa Franczaka ps. Lalek.

Imię i nazwisko kapusia ustalił niedawno lubelski oddział IPN. Zachowało się również pokwitowanie odbioru tych trzydziestu srebrników. Był to członek rodziny niedoszłej żony Józefa Franczaka. Niedoszłej, gdyż żaden ksiądz nie chciał udzielić im ślubu bądź to z tchórzostwa bądź z obawy przed esbecką prowokacją.

Dotychczas hańba i posądzenie niesłusznie dotykało niewinnej rodziny, mieszkańców tej właśnie wioski, u których często Lalek się ukrywał.

Zorientowawszy się w zasadzce Józef Franczak nie poddał się. Podczas próby wymknięcia się ostrzeliwał esbeków. Zginął przeszyty serią z karabinu maszynowego. Według raportu umierał około dwóch minut. W aktach znajduje się nawet zdjęcie zabitego ostatniego partyzanta RP z widocznymi na piersiach śladami postrzałów.

Swoją walkę o wolną Polskę rozpoczął w 1939 roku w wieku 21 lat zaś zakończył bohaterską śmiercią po 24 latach mając lat 45. Był żołnierzem zgrupowania cichociemnego Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. Po śmierci swego dowódcy w 1949 roku nie złożył broni i jak wielu innych z tego oddziału walczył jeszcze w czasach tak dla nas nieodległych.

4 marca 1957 r. poległ ostatni partyzant na Białostocczyźnie, ppor. Stanisław Marchewka “Ryba” z WiN. W aktach IPN zachowała się notatka oficera SB mówiąca o tym, że leśny bunkier “bandyty” udekorowany był obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. Dopiero w lutym 1959 r. schwytano Michała Krupę ps. “Wierzba”, a w 1961 roku Andrzeja Kiszkę „Dęba”.

Ostatni polski partyzant ,Józef Franczak jako zawodowy podoficer dostał się w 1939 roku do rosyjskiej niewoli, z której brawurowo zbiegł. Po powrocie do domu zaangażował się natychmiast w podziemną walkę.

W 1944 roku ujawnił się chcąc wstąpić do drugiej armii Wojska Polskiego. Skierowano go do obozu internowania w Kąkolewnicy. Właśnie nieopodal tej miejscowości stacjonował sąd polowy, w którym masowo wyroki śmierci podpisywał człowiek, który się kulom nie kłaniał, wiecznie zataczający się alkoholik w polskim mundurze niejaki gen. Karol Świerczewski. Zwłoki zamordowanych, co wykazała ekshumacja w 1990 roku, grzebano potajemnie w Uroczysku Baran.

Wtedy to „Lalek” poprzysiągł walkę z komunistami do samej śmierci. Po ucieczce z Kąkolewnicy powrócił do partyzanckiej walki kontynuując ją jeszcze 19 lat.

Mieliśmy po odzyskaniu niepodległości hasła grubej kreski, wybierzmy przyszłość. Zapomniano jednak chyba celowo o pięknej przeszłości i wielkich prawie nieznanych bohaterach.

Na próżno do niedawna było szukać jakiegokolwiek pomnika ostatniego polskiego partyzanta. Nie ma ulicy jego imienia, placu, ronda czy nawet niewielkiego klombu. Młodzież w szkołach nie ma zielonego pojęcia, że jeszcze w latach sześćdziesiątych byli tacy, którzy nie pogodzili się z komunistycznym zniewoleniem i walczyli z bronią w ręku.

Żaden Polski filmowiec nie sięgnął do życiorysu Józefa Franczaka, choć jego życie i walka to temat wymarzony na scenariusz filmowy.

Polska po 1989 roku zapomniała o swoich bohaterach. Zapomniała, gdyż zajęta była czczeniem i szybką produkcją nowych autorytetów i wzorów do naśladowania, do których postać „Lalka” i jemu podobnych nijak nie pasowała.

1 marca – dzień pamięci “Żołnierzy Wyklętych”

March 1, 2012

Michalkiewicz: Chaos semantyczny

February 26, 2012

Felieton    „Nasz Dziennik”    11 lutego 2012

Po odtrąbionych z ogromnym przytupem „konsultacjach” w sprawie ACTA premier Tusk ogłosił, że podpisu „nie wycofa”. Podobnie Gnom sportretowany przez Janusza Szpotańskiego w „Rozmowie w kartoflarni” odgrażał się, że „zdania swojego za nic nie zmienię”. Wtedy chodziło o „prawicowe odchylenie”, w ramach którego Gnom nie chciał „budować w stepie baraków”, tylko „więzienia wznosić z pustaków”.

Premier Tusk jest w trochę innej sytuacji; niechby spróbował „wycofać podpis”, to „dałaby świekra ruletkę mu!” W takiej sytuacji możemy wykorzystać tę chwilę oddechu do przyjrzenia się chaosowi semantycznemu, który według wszelkiego prawdopodobieństwa wytwarzany jest celowo, gwoli większego skołowania mieszkańców naszego nieszczęśliwego kraju, będąc zarazem jedną z przyczyn trapiących nas paroksyzmów. Oto na przykład wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler jest uważany za przedstawiciela „prawicy” i to w dodatku – „skrajnej”.

Rozumiem, że tak jest w Niemczech, bo Niemcy to naród wyjątkowo zdyscyplinowany, nie tak może, jak wyjątkowo karny naród japoński, ale prawie – i jeśli jest rozkaz, żeby podlizywać się, dajmy na to, Żydom, albo socjalistom, to nie dadzą się nikomu wyprzedzić. Gdyby jednak pewnego dnia padł rozkaz odwrotny, to myślę, że też nie daliby się nikomu wyprzedzić. Ale żeby u nas, w kraju, którego mieszkańcy uważają się za indywidualistów?

Nic więc dziwnego, że w tym pomieszaniu pojęć za reprezentantów prawicy uważa się ludzi tęskniących za Edwardem Gierkiem i „godnym życiem”, jakiego iluzję stwarzał za pożyczone pieniądze, dopóki czar nie prysnął i nie pojawiły się kartki na „woł-ciel z kością”. Czyż nie na fali tej właśnie tęsknoty większość głosujących w referendum akcesyjnym opowiedziała się za Anschlussem, naiwnie myśląc, że Niemcy wezmą nas na utrzymanie i znowu będzie jak za Gierka?

Nawiasem mówiąc – słowo „Anschluss” pan prof. Tokarski z UMCS, występujący w charakterze biegłego językoznawcy na procesie Grzegorza Wysoka w Lublinie uznał – podobnie jak „IV Rzesza” – za niedopuszczalne i podlegające karze. Że w domu wisielca nie wypada mówić o sznurze – to poniekąd zrozumiałe, ale skąd właściwie pan prof. Tokarski wie, że już mieszkamy w domu wisielca? Chyba Nasza Złota Pani Aniela nie czyni mu osobistych zwierzeń?

Ale to jeszcze nic w porównaniu z wiadomością, jaką otrzymałem od wzburzonego Czytelnika. Otóż jego znajomy, najwidoczniej tak zwany „chrześcijański socjalista”, przekonywał go, że „Lenin to jak Jezus”. Oczywiście to nie tylko nonsens, ale dla chrześcijanina – również bluźnierstwo, bo jeśli Lenin jak Jezus, to znaczy, że Jezus jak Lenin. Zrównanie Syna Bożego z jednym z największych zbrodniarzy w historii ludzkości niewątpliwie jest bluźnierstwem i to nieporównanie większym, niż kabotyńskie wygłupy Nergala, czy knoty pani Nieznalskiej. Ale być może argument o bluźnierstwie nie wszystkich przekonuje, więc warto pokazać fundamentalną różnicę.

Chrystus mówi: „daj, pomóż bliźniemu twemu”, podczas gdy socjalista powiada: „zabierz bogatszemu; on musi ci dać!” Zatem zbudowany na socjalistycznym fundamencie program przymusowej redystrybucji dochodu narodowego zwany „sprawiedliwością społeczną” i reklamowany jako „chrześcijański” jest nieporozumieniem – konsekwencją wspomnianego semantycznego chaosu.

Zresztą niekoniecznie nieporozumieniem – bo równie dobrze – zaporowym blokowaniem pojawienia się autentycznej prawicy – zgodnie z ustaleniami podjętymi przy „okrągłym stole”. Podobnie nie musi być wylęgłym z semantycznego chaosu nieporozumieniem tak zwane „judeochrześcijaństwo”. Chrześcijaństwo skupia chrześcijan, christianos, czyli chrystusowców, tak samo jak – excusez la comparaison – stalinizm skupiał stalinowców, a hitleryzm – hitlerowców – więc trudno wyobrazić sobie prawdziwego chrystusowca w amikoszonerii ze wspólnotą, która dla Chrystusa nie ma nic, prócz bezgranicznej i nieprzejednanej pogardy. Wygląda zatem na to, że bez przezwyciężenia tego chaosu nie tylko nic nie zwojujemy, ale zmarnotrawimy resztki energii w pogoni za fantomami.

Stanisław Michalkiewicz