Archive for the ‘nowy wspaniały świat’ Category

I ty zostaniesz homofobem

June 16, 2015

Co jakiś czas wypływa w mediach – zwłaszcza latem, kiedy niewiele się dzieje w polityce – temat gejów. A to “parada równości” nie dostała pozwolenia na przemarsz pod kościołem, a to media niewystarczająco entuzjastycznie opisały irlandzkie referendum w sprawie homozwiązkow (homofobia bezobjawowa)… Ostatnio, jak się dowiedziałem, zawodowi działacze LGBT dopatrzyli się przejawów homofobii w Holandii:

http://nu.nl/algemeen/4046825/derde-van-nederlanders-ziet-liever-geen-zoenende-homos.html

Jedna trzecia Holendrów nie ma ochoty oglądać publicznego okazywania sobie afektu przez pary homo, co zdaniem ministra ds emancypacji jest sytuacją bardzo poważną i wymaga uwagi (czytaj: większych nakładów m.in. z moich podatków na “edukację”). Można by ten tekst polecić wszystkim specjalistom od walki o nowy wspaniały świat w Polsce (w rodzaju zawodowego geja Jacka Poniedziałka, który lęka się nadejścia Iranu) – niech zobaczą, że  pranie mózgów przez parę dekad to naprawdę nie jest właściwa droga, bo akcja wywołuje reakcję… Ale takie podejście wymagałoby założenia, że ta czerwona hołota umie czytać ze zrozumieniem – a gdyby tak było, nie byliby czerwoni, wiec daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia…

Absurdalne, pomyślałby ktoś – ot, nudzi się jakiś aktywista i czepia się kogo popadnie. Ale sprawa jest znacznie poważniejsza: jak w każdej (obyczajowej, ale nie tylko) rewolucji, ważna jest podkładka naukowa – w końcu rewolucja nie udaje się dzięki zdeterminowanym fanatykom, tylko z powodu obojętności większości, której po prostu wszystko zwisa (a takich najłatwiej spacyfikować metodą “na autorytet”). No a jak taki autorytet publikuje w “Bioethics”, po angielsku, i jeszcze wisi toto w internetach to klękajcie narody: prawda objawiona na miarę naszych możliwości.

Do rzeczy, Banachewicz, do rzeczy: najnowszy przykład takiego uczonego tłumaczącego masom, jak będzie wyglądał nowy wspanialy świat, to Timothy Murphy – zapamiętajcie to nazwisko, bo to może być nowy Trofim Łysenko:

http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/bioe.12168/full

I cóż postuluje pan bioetyk?

– sprzeciw wobec adopcji dzieci przez pary homo jest zły, bo przecież ludzie często najpierw mają dzieci, a dopiero potem dokonują coming out, więc nie można ich dyskryminować na tej podstawie

– uznanie adopcji przez gejów za dopuszczalne wyłącznie jeśli nie ma innej możliwości (tzn pary hetero) to zło i przejaw pogardy dla LGBT

– in vitro i zamrażanie spermy powinno być dostępne dla osob transgender (nie mam pojecia jak to przelozyc na polski – transseksualista to nie to samo)

– syntentyczna sperma i gamety, co pozwoli osobom LGBT na wyrażanie swojej tożsamości poprzez rodzicielstwo.

 

 

Bolszewików też na początku nikt nie traktował poważnie.

 

Advertisements

Eric Arthur Blair wielkim pisarzem był

May 16, 2015

Oj Banachewicz, Banachewicz – stare toto, a naiwne jak podfruwajka jakaś. Tak się złożyło, że w zeszłym tygodniu byłem w Londynie akurat w dniu wyborów parlamentarnych, więc – chcąc nie chcąc – śledziłem na bieżąco rozwój sytuacji: komentarze gadających głów, uroczych w swym braku szacunku dla polityków dziennikarzy, coraz ciekawsze próby tłumaczenia czemu sondażownie dały ciała… Wygrali konserwatyści, a lewica tradycyjna (Labour) dostała cięgi przestraszliwe. Dobre i to, można by pomyśleć: jacy by konserwatyści nie byli, przynajmniej jeden kraj w Europie nie dostanie się w łapy oszalalych wyznawcow Keynesa.

A potem, jak pisał poeta “Tak wylazła z Archanioła stara świnia reakcyjna: absolutnie apolityczna i zupełnie bezpartyjna“: okazało się, że posławszy na polityczna emeryturę czerwonego Eda, Brytyjczycy powierzyli powtórnie ster facetowi, ktory ewidentnie czytał Orwella – tylko chyba nikt mu nie powiedział, że to nie jest instrukcja.

Do mediów przedostaly sie fragmenty nowych pomysłów Davida Camerona na uczynienie z Wielkiej Brytanii jeszcze bardziej bezpiecznego miejsca (ewidentnie bycie krajem z największym zagęszczeniem kamer CCTV na świecie im nie wystarczy). Dwa kluczowe fragmenty:

  • For too long, we have been a passively tolerant society, saying to our citizens: as long as you obey the law, we will leave you alone. It’s often meant we have stood neutral between different values. And that’s helped foster a narrative of extremism and grievance. This Government will conclusively turn the page on this failed approach.
    Czyli mówiąc po ludzku: nie wystarczy przestrzegać prawa, musisz jeszcze kochac Wielkiego Brata. Ponurej ironii dodaje tej inicjatywie fakt, że w dniu wyborów przywódcy głównych partii spotkali się z weteranami II WS: ostatnimi ludźmi z pokolenia, które walczyło na trzech kontynentach z totalitarnym koszmarem, który zaczynał od dość podobnie sformułowanych praw – wbrew powszechnej opinii, niemiecki faszyzm nie zaczął się od obozów koncentracyjnych, tylko od palenia niesłusznych książek.
  • Rząd Jej Królewskiej Mości będzie zwalczał wszelkie zagrożenia. Jak definiujemy zagrożenia? Oprócz standardu (nękanie, zamieszki i tak dalej) jest też nowa kategoria: “threat to the functioning of democracy“. Piękne, prawda? Praktycznie dowolna krytyka poczynań rządu spokojnie łapie się pod tak ogólne sformułowanie: nie podoba ci się kolejna misja wprowadzania demokracji na Bliskim Wschodzie? Zagrażasz demokracji. Jako katolik krytykujesz adopcję dzieci przez pary homoseksualne? Podważasz fundamenty ustroju, czyli zagrażasz demokracji. A może nie masz niewłaściwe preferencje polityczne (na przykład UKIP)? Takie sytuacje na razie potrafią skończyć się odebraniem dzieci rodzinie adopcyjnej, ale jak sądy się odpowiednio rozgrzeją…

    Kłaniają się stare dobre sowieckie wzorce i pakowanie niesłusznych ludzi do szpitala psychiatrycznego z diagnozą “schizofrenii bezobjawowej”.

Ciężkie czasy, jak powiedział krasnoarmiejec kradnąc zegar z hali dworca w Lublinie.

Michalkiewicz: Zygoty wyrośnięte i przerośnięte

March 7, 2012

Komentarz    serwis „Pod Lupą” (www.podlupa.pl)    5 marca 2012

Powszechnie wiadomo, że filozofowie są coraz głupsi – o czym każdy może się przekonać dzięki „Gazecie Wyborczej”, w której publikuje pani filozofowa, prof. Magdalena Środa. Pani Środa uchodzi za niezwykle tęgą głowę, szermierza postępu i w ogóle – ale tylko w tutejszym demi-mondzie, który – co tu ukrywać – wprawdzie dzisiaj – jak powiada poeta – „mieszka w pałacu”, ale jeszcze niedawno „srać chodził za chałupę”.

Wskutek tego postępactwo splata się tu przedziwnie z nieprawdopodobnymi zabobonami. Tymczasem na świecie postępactwo tak brawurowo idzie do przodu, że chwilami aż się zapomina. Oto pani Franciszka Minerwa, filozofowa i etyk medyczny z Oxfordu doszła do wniosku, że dzieci, a konkretnie – niemowlęta, to nie tylko zakała ludzkości – co, mówiąc nawiasem, już dawno zauważył Henryk Sienkiewicz – ale w dodatku – jeszcze nie ludzie, więc jeśli komuś przyszedłby do głowy taki pomysł, to powinien mieć prawo ich zabijania.

No dobrze – ale dlaczego ograniczać to prawo tylko do niemowląt? Przecież starsze dzieci, na przykład – 30 letnie, bywają jeszcze bardziej uciążliwe dla otoczenia, niż niemowlęta, więc cóż właściwie przemawia za ich oszczędzaniem? Kiedyś Barbara Labuda, która wprawdzie nie jest żadnym filozofem, tylko romanistką, ale intelektualnie filozofom dorównuje, skrytykowała Kościół katolicki, że chciałby z „zygoty” uczynić wartość chronioną konstytucyjnie.

Najwyraźniej nie zauważyła, że ona sama też jest zygotą, tylko bardziej wyrośniętą, podobnie jak poseł Ryszard Kalisz, który jest zygotą przerośniętą. Być może, że takie wyrośnięte, a zwłaszcza – przerośnięte zygoty też powinno się móc bez żadnych przeszkód abortować – i pewnie któryś filozof już wkrótce dojdzie do takiego wniosku.

Ale zarówno on, jak i pani filozofowa Franciszka Minerwa nie powinni zapominać, że od każdej, nawet najsłuszniejszej zasady, istnieją wyjątki – bo chyba zasada swobodnego zabijania noworodków nie dotyczy noworodków pochodzenia żydowskiego? Zezwolenie na zabijanie noworodków pochodzenia żydowskiego stanowiłoby bowiem karygodny, iście faraoński antysemityzm, który, zwłaszcza dla filozofów, gorszy jest przecież od śmierci.

Stanisław Michalkiewicz

Kurwy zuchwałe i bezczelne – edycja 6.03.2012

March 6, 2012

Jest sobie takie czasopismo / środowisko  “Krytyka Polityczna”, znane z paru rzeczy:

  • zajebistego lokalu, który dostali w centrum Warszawy w (de facto) prezencie od miasta reprezentacyjnej siedziby przy Nowym Świecie
  • zapraszania lewackich bandytów z Niemiec na obchody Święta Niepodległości walki z odradzającym się polskim faszyzmem
  • charyzmatycznego lidera Sławomira S., o którym pisane są sztuki teatralne lidera, który jest nadzieją na nową lewicę w Polsce, wolną od komunistycznego bagażu
  • zachwycania się dziełami Lenina i komentatorami tychże nowatorsko krytycznego podejścia do filozofii
I ogólnie promowania wolności (współobywateli od kasy), równości (w dotowaniu i gejów, i lesbijek, i komuchów), wolnej miłości i pokoju. Jeden z reprezentantów pokojowego podejścia do świata to Cezary Michalski: człowiek, który zdążył już być religijny, prawicowy, alter – a teraz jest lewicujący. Jak przystało na osobę o poglądach lewicowych, deklaruje spokojne podejście do debaty publicznej:

Jeśli Rybiński rzeczywiście jest dla współczesnego kapitalizmu reprezentatywny (a patrząc wam w oczy nie potrafię skłamać, że na pewno nie jest), wówczas będę musiał powrócić do dziecięcych fascynacji grupą Baader-Meinhof, tyle że pierwszym i na razie jedynym bankierem, którego zamknę w samochodowym bagażniku będzie właśnie Rybiński. Przynosi on bowiem wstyd nie tylko kapitalizmowi (z natury nieco bezwstydnemu), nie tylko kaście ekonomistów i bankierów (jak wyżej), ale właściwie całemu ludzkiemu gatunkowi, do którego ja także należę, więc za Rybińskiego, chcąc nie chcąc, też muszę się wstydzić.

Coż dodać? Człowiek zafascynowany grupą Baader-Meinhof, który obnosi się z tym faktem… Pożyczyłbym mu rychłego pójścia w ślady jego idoli, ale to chyba trochę nie wypada.

Jeśli tak ma wyglądać “nowa lewica” w Polsce, to ja już chyba wolę park jurajski spod znaku Millera i Oleksego. Jedyna gorsza rzecz od skorumpowanych cyników to płomiennoocy idealiści (nawet jeśli oczy płoną im kolejny raz, do kolejnej ostatecznej idei)…

PS. Za chwilę Dzień Kobiet, więc ja ze swej strony też chciałbym zrobić coś specjalnego na cześć płci pięknej: uczcić nadchodzącą XIII Manifę

Nie, nie będę się wyzłośliwiał – feminizm w takim wydaniu to bardzo szkodliwa ideologia i nikt nie ucierpi na niej tak, jak kobiety właśnie. Nie ma co tępić Szczuki czy Bakuły, bo to z nich zrobi męczenniczki; lepiej, jeśli skompromitują się same.

A jeśli komuś pasuje lejący się przez te siedem minut bełkot – cóż, niektórym po prostu nie da się pomóc.

Radio Erewań forever

February 26, 2012

Jak wiadomo wszystkim cywilizowanym ludziom, Izrael to ostoja cywilizacji na Bliskim Wschodzie, kolebka tego i owego, demokracja, sojusznik, bla bla bla – generalnie, wszechnica cnót wszelakich (dalej w skrócie: Wszechnica).

Niestety: rządzącym Wszechnicą panom nie wystarczy wyzwalanie Palestyńczyków z okowów ziemskiej egzystencji, teraz uparli się jeszcze wyzwolić Iran – z ucisku tyranii, tudzież z zasobów ropy. Że decyzje Białego Domu w temacie Wszechnicy to przykład ogona machającego psem, to mniej więcej wiadomo – ale czemu to samo robi Europa (zwłaszcza południowa Europa, dla której Iran jest praktycznie jedynym dostawcą ropy gotowym sprzedawać “na zeszyt”)?

Jeden z koronnych argumentów na rzecz “zrobienia czegoś z Iranem” to osoba irańskiego prezydenta, który grozi jakoby unicestwieniem Wszechnicy. Pomijając najbardziej naturalną reakcję większości ludzi (“i co z tego” połączone ze wzruszeniem ramion), ciekawy jest dodatkowy aspekt całej sprawy – rozmaite znaki na niebie i ziemi wskazują, że najgorzej ubrany przywódca na świecie nie powiedział nic o unicestwianiu Ostoi:

Wiem, że te znaki nie są szczególnie nowe – ale ja na przykład dokopałem się do nich dopiero niedawno, i mam wrażenie że jestem w mniejszości, której chciało się wyjść poza narrację o złych Persach i prawie Wszechnicy do samoobrony (jak ktoś nie boi się oskarżeń o antysemityzm, proponuję ćwiczenie: ile wojen zaczął w ciągu ostatniego pół wieku Iran, a ile Izrael – a potem zastanowienie się kto tu jest tak naprawdę agresorem).

Jest oczywiście jeszcze argument drugi: i USA, i Wszechnica (podobnie jak ich unijni poputczicy) opowiadają bajki o broni masowej zagłady. Już nawet pomijając fakt, że 1. skoro może Wszechnica, czemu nie Iran 2. tej samej narracji użyto w przypadku Iraku (z wiadomym skutkiem), dochodzi jeszcze lista wypowiedzi oficjeli rozmaitego szczebla:

http://www.zerohedge.com/contributed/contrary-widespread-claims-there-no-evidence-iran-building-nuclear-weapon

A na deser, tak z okazji niedzielnego popołudnia: próbka propagandy analizy eksperta wypowiadającego się w (amerykańskich) mediach na temat Bliskiego Wschodu.

All your base are belong to us

January 30, 2012

Wygląda na to, że wybitny socjalistyczny przywódca Adolf Hitler (tak w trosce o ACTA powiem, że prawa autorskie do tego określenia ma pan Stanisław Michalkiewicz) był żałosnym partaczem.

No bo pomyślmy: zachciało się chłopu przejąć kontrolę nad Europą, to i zbrojenia trzeba było zacząć, i mniejszości mordować (co pociąga koszta finansowe i fatalną reputację), i utrzymywać struktury okupacyjne… Jednym słowem, strasznie dużo roboty – a efekty, powiedzmy sobie, niespecjalnie imponujące.

A taka Angela Merkel? Jeśli jej plany się powiodą, po faktycznej wasalizacji Francji przejmie kontrolę nad Grecją bez jednego wystrzału:

http://www.reuters.com/article/2012/01/29/us-eurozone-germany-greece-idUSTRE80S0HO20120129

Mało tego: wszyscy będą ją chwalić (na przykład Radek Sikorski) za wzięcie na swoje barki odpowiedzialności za przewodzenie Europie, dzięki czemu wreszcie wyjdziemy z zawinionego przez okropnych finansistów kryzysu i będziemy razem harmonijnie rozwijać się ku chwale naszej socjalistycznej ojczyzny naszego wspólnego europejskiego domu. Hura!

A mogli, wzorem Islandii, po prostu pokazać wszystkim środkowy palec…

Dla ludzi o mocnych żołądkach, kluczowe fragmenty niemieckiej unijnej propozycji można znaleźć TUTAJ.

Michalkiewicz: W Dniu Życzliwości

November 29, 2011

Felieton    tygodnik „Nasza Polska”    29 listopada 2011

Nie w tej postaci świeci w starym Rzymie kochanek ludów, ów Marek Aureli, który tym naprzód rozsławił swe imię, że wygnał szpiegów i donosicieli” – pisze Adam Mickiewicz. Od razu widać, że nasz nieszczęśliwy kraj jest całkiem inny.

O żadnym wyganianiu „szpiegów i donosicieli” nie ma mowy. To już prędzej szpiedzy, którzy żyją tu jak pączki w maśle, mogliby powyganiać nas – gdyby nie konieczność zapewnienia sobie tubylczej siły roboczej również w przyszłości, kiedy nasz nieszczęśliwy kraj dojdzie do kresu swego przeznaczenia – a już dla donosicieli to jest tu prawdziwe Eldorado.

Nie tylko z tego powodu, że każda z siedmiu okupujących Polskę tajnych służb potrzebuje donosicieli, ale również dlatego, że z donosicielstwa można nie tylko żyć aż do śmierci, ale w dodatku – używać tego życia całą paszczą – „hucznie, z przytupem i hulaszczo”. Toteż w branży donosicielskiej szczyt koniunktury – o czym można się przekonać już choćby na podstawie liczby „organizacji pozarządowych” kolaborujących ze specjalnym Zespołem do spraw Monitorowania Rasizmu i Ksenofobii przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.

Kiedyś takich policyjnych konfidentów uważano za osoby pozbawione honoru i nie przyjmowano w przyzwoitych domach, ale te czasy należą już do przeszłości. Toteż salon roi się od konfidentów, którzy zażywają reputacji autorytetów moralnych i mentorskim tonem pouczają przedstawicieli mniej wartościowego narodu tubylczego, co też na danym etapie przystoi mu czynić – a nieposłusznych ciągną przed niezawisłe sądy.

Tak się akurat złożyło, że akurat w Światowym Dniu Życzliwości, który, jak wiadomo, przypada 21 listopada (dlaczego akurat tego dnia – na to składa się szereg zagadkowych przyczyn, których korzenie sięgają – jakże by inaczej? – Bliskiego Wschodu), zeznawałem jako świadek przed Sądem Rejonowym w Lublinie, gdzie toczy się proces karny Grzegorza Wysoka, oskarżonego o bliżej nieokreślone myślozbrodnie przez tamtejszą prokuraturę, wprawioną w ruch przez podobno niezwykle aktywnego na odcinku delatorskim dziennikarza tamtejszej mutacji „Gazety Wyborczej”, pana redaktora Karola Adamaszka. Kiedy już w naszym nieszczęśliwym kraju zostanie wreszcie ustanowiony Order Pawła Morozowa, jestem pewien, że cnota nie pozostanie bez nagrody.

Wróćmy jednak do niezawisłego sądu, przed którego obliczem zeznawałem. Chodziło o to, czy treści zamieszczane przez pana Grzegorza Wysoka w wydawanym przezeń biuletynie, mają charakter rasistowski, a w szczególności – antysemicki. To właśnie w swoim oskarżeniu sugeruje prokuratura, a usłużnie potwierdzają wynajęci eksperci – językoznawcy z UMCS.

Przeczytałem sobie jedną taką ekspertyzę i gdybym nie wiedział, że została sporządzona przez osobę obsypaną tytuły naukowymi, to pomyślałbym sobie, że napisał ją jakiś prostak, nie mający pojęcia o logicznym wnioskowaniu. Jakże bowiem określić wniosek, że Grzegorz Wysok, porównując w jednej ze swoich publikacji ludobójstwo, dokonane na ludności polskiej Kresów Wschodnich przez UPA z dokonaną przez Turków rzezią Ormian, działał w intencji zaprzeczenia holokaustowi?

Kiedyś, jeszcze w koszmarnych czasach komuny, felietonista „Kultury” Hamilton napisał o swojej ciotce, która nie mogła pogłaskać kota, bo miała takie natręctwo, że natychmiast musiała mu szukać pcheł. Najwyraźniej to natręctwo musiało się przez ten czas upowszechnić – ale dlaczego ogniskiem tej przypadłości został akurat UMCS?

Kiedyś był to całkiem normalny uniwersytet; wiem co mówię, bo sam tam studiowałem w latach 60-tych – a co się dzisiaj z niego porobiło? Cóż jednak wymagać od pracowników nauki, którzy tradycyjnie bywają trochę szurnięci, często w sensie pozytywnym, jak nie w tę, to w inną stronę, skoro przecież całkiem niedawno psychiatra został postawiony na czele naszej niezwyciężonej armii?

Gorsza sprawa ze znajomością najnowszej historii naszego nieszczęśliwego kraju. Odniosłem takie wrażenie, kiedy pani prokurator zadała mi podchwytliwe pytanie, czy słowo „cham” jest obelżywe, czy nie. Odpowiedziałem, że do niedawna uważane było za niegrzeczne, ale odkąd sąd prawomocnie uznał, że przy pomocy takiej inwokacji można zwracać się nawet do Prezydenta Rzeczypospolitej, to obecnie może być ona uważana nawet za zaszczytną.

Zasadniczo pani prokurator chodziło jednak o „Żydów” i „Chamów” – o których Grzegorz Wysok przypomniał, charakteryzując konflikt między Leszkiem Millerem, a Aleksandrem Kwaśniewskim. Wyjaśniłem tedy, że chodzi o frakcje w PZPR, o których pisał Witold Jedlicki w broszurze pod takim właśnie tytułem.

Żydy” to byli tzw. „Puławianie”, bo namawiali się w jakimś mieszkaniu przy ul. Puławskiej w Warszawie, podczas gdy „Chamy” to była tzw. „grupa natolińska” – bo urządzała swoje sabaty w pałacyku w Natolinie. Dodałem, że zdaniem Antoniego Zambrowskiego Witold Jedlicki był konfidentem SB – zaś broszura została przez niego napisana na zamówienie Mikołaja Tichonowicza Diomko, używającego w Polsce nazwiska Mieczysław Moczar – ale nawet Antoni Zambrowski nie zaprzecza, że takie określenia w publicystyce funkcjonowały i funkcjonują. Ciekawe, że stawiający tego samego dnia w charakterze świadka w tym procesie lubelski senator PiS zeznał, że „nie przypomina sobie”, by kiedykolwiek takie określenia słyszał. Co tu dużo mówić; są jeszcze w Polsce ludzie szczęśliwi!

Jeśli chodzi o prokuraturę, to odnoszę wrażenie, że musi panować tam przekonanie, iż wybitnie nieprzyzwoite jest samo słowo „Żyd”. Nie tylko dlatego, że podejrzliwie odniosła się do „Chamów” i „Żydów”, ale również – a może nawet przede wszystkim – że jednym z inkryminowanych fragmentów publikacji Grzegorza Wysoka było zdanie, że Adam Michnik został „Żydem roku” któregoś tam.

Pozwoliłem sobie tedy na uwagę, że ukrywanie lub negowanie istnienia narodu żydowskiego wydaje mi się najgorszą postacią antysemityzmu. Wszystko to oczywiście być może – i rzuca światło na sprawę umorzenia przez prokuraturę w Suwałkach śledztwa w sprawie finansowania kampanii wyborczej posła Janusza Palikota w roku 2005. Jasne, że nie może się zajmować takimi głupstwami, skoro – zgodnie z rozkazem pana Andrzeja Seremeta, musi zawczasu tępić myślozbrodnie przeciwko naszej przyszłej szlachcie, która w naszym nieszczęśliwym kraju prowadzi prawdziwą hodowlę donosicieli.

Stanisław Michalkiewicz

Nowy wspaniały świat / 1984

November 21, 2011

Wbrew intelektualnej bandyterce uprawianej przez męty z “KP”, fraza “Nowy wspaniały świat” to na początku był tytuł genialnej powieści Huxleya. Wizja przyszłości zalanej przez kretyńską rozrywkę to – obok “Roku 1984” Orwella – jedna z najwybitniejszych dystopii w historii (może jeszcze “Fahrenheit 451” łapie się na podium). Mroczny stalinizm Orwella, konsumpcyjna sieczka u Huxleya, stojący gdzieś między nimi Bradbury…

Ocena który z tytanów miał w swoich przewidywaniach rację zależy na pewno od miejsca (inaczej ma się rzecz w Polsce, a inaczej w takim na przykład Iranie), ale jak na mój gust – w Europie A.D. 2011 wygrywa Huxley.

Oryginał: http://laphamsquarterly.tumblr.com/post/12798003102/future-fight-world-shaker-orwell-vs-huxley.

Michalkiewicz: Banda nie przebacza

November 21, 2011

Komentarz    serwis „Pod Lupą” (www.podlupa.pl)    21 listopada 2011

Tego samego dnia, kiedy dowiedzieliśmy się, że pobożny poseł Gowin został w marionetkowym rządzie premiera Tuska wyznaczony na ministra sprawiedliwości, banda policjantów, prokuratorów i jakichści cywilów dokonała najścia na posesję rodziny Olewników pod pretekstem poszukiwania dowodów, że zamordowany Krzysztof Olewnik sam upozorował swoje zniknięcie i zamordowanie. Skoro zdecydowano się na taką ostentację, to jest bardzo prawdopodobne, że stosowne dowody zostały już spreparowane i teraz tylko podejmowane są różne próby, jak je najskuteczniej, to znaczy – w najbardziej efektowny sposób „znaleźć”.

Rzecz bowiem w tym, że rodzina Olewników zamiast od razu potulnie przyjąć do wiadomości, że Krzysztofa zamordowali sławni „nieznani sprawcy” – i siedzieć cicho, ciesząc się, że sami żywi i zdrowi – podjęła zuchwałą próbę wyjaśniania sprawy tego morderstwa. W rezultacie trzeba było nie tylko wyznaczyć bezpośrednich sprawców morderstwa, nie tylko doprowadzić do ich skazania przez niezawisłe sądy, nie tylko zorganizować im samobójstwa w monitorowanych przez 24 godziny celach, nie tylko ujawnić okoliczności wskazujące, że policja z wielkim poświęceniem kryła swoich konfidentów, a także – że również w prokuraturach i niezawisłych sądach musi roić się od tajnych współpracowników.

Wreszcie doszło do najgorszego – to znaczy – wyznaczenia sejmowej komisji, przed którą musiało zeznawać wiele osób również pragnących zachować anonimowość. „Do czego doszło – żeby szlachtę przed sądy pozywały chłopy!” Więc kiedy już kompromis między poszczególnymi bezpieczniackimi watahami dostał dogadany i można było ogłosić skład marionetkowego rządu premiera Tuska, to teraz „za strach, za smak upokorzenia zapłaci czelna im hołota i będzie dotąd gnić w więzieniach, aż z niej zostanie kupa błota!

Stanisław Michalkiewicz

Ryże antyszambrowanie

November 17, 2011

Jak już człowiek zaczyna mieć mdłości od słuchania propagandy o wielkości i europejskim formacie naszego premiera Donalda Oby Żył Wiecznie Tuska, dobrze popatrzeć na sprawy z nieco innej perspektywy – konkretnie z Brukseli. Oczywiście wszystko jest super, Polska przewodzi UE, 300 obiecanych w kampanii miliardów już płynie, Donalda lubią i szanują w Europie, teraz tworzy nowy rząd pełen fachowców… Prawda?

No więc nie do końca, na całe szczęście. Na forum krajowym Ryży zgłuszył wystarczającą ilość absolwentów socjologii, dziennikarstwa i gender studies żeby wygrać wybory – ale w PE zasiadają też ludzie mający imprimatur z Czerskiej w baaaardzo głębokim poważaniu.

Na przykład Nigel Farage, którego retoryką zachwycałem się już parokrotnie. Oczywiście trochę smutno, że w krajowej polityce nie ma nikogo zdolnego do przeczołgania naszej wspaniałej władzy w takim stylu, ale takie czasy – może Farage to ten jeden Brytol, na którego Polacy rzeczywiście mogą liczyć (choć historia nakazuje w przypadku synów Albionu daleko posunięty sceptycyzm).

Wierzącym w UE propagowane przez Farage’a treści nie pasują, ale powiedzmy sobie szczerze: widzom TVN zaludniającym płytki koniec puli genetycznej pomóc może albo lobotomia, albo długa terapia…