Archive for the ‘historia’ Category

1 marca: Narodowy Dzień Pamięci “Żołnierzy Wyklętych”

March 1, 2011

Sześćdziesiąt lat temu w mokotowskim więzieniu rozstrzelano – po parodii procesu – członków IV zarządu WiN:

  • Łukasza Cieplińskiego
  • Adama Lazarowicza
  • Mieczysława Kawalca
  • Józefa Rzepkę
  • Franciszka Błażeja
  • Józef Batorego
  • Karola Chmiela

Nie znamy nawet miejsca ich pochówku, o ile tak można określić to, co komuniści zwykli robić z ciałami swoich ofiar. Sprawcy tego mordu nigdy nie zostali osądzeni.

Advertisements

Hej, płonie stodoła…

March 1, 2011

Z jednej strony mamy wysyp bajkopisarstwa: Tomasz Gross, Barbara Engelking… Nagłe nawroty pamięci – po siedmiu dekadach –  popierane gorąco przez te same media, dla których próba rozliczenia morderców księdza Popiełuszki to dowód na zafiksowanie na punkcie przeszłości. No, ale nie od dzisiaj wiadomo, że są narody równe i równiejsze: w końcu nasi “starsi bracia” są narodem wybranym, o czym pouczają nas klasycy i dawni, i współcześni

W tym samym czasie polski rząd jedzie na specjalne posiedzenie do Jerozolimy, Radek “Kocham komiksy” Sikorski zapewnia świat o polskim filosemityzmie… A rząd Izraela wznawia program “odzyskiwania” żydowskiego mienia w Europie Środkowo-Wschodniej. A, zapomniałbym: pytać Ryżego o ustawę reprywatyzacyjną nie należy.

Wnioski do samodzielnego wyciągnięcia. Moja sugestia: bierzmy przykład z Jana Pawła II, w końcu to Nieustająco Największy i Najwspanialszy Polak w historii galaktyki…

BONUS TRACK: Dla wszystkich stosujących skowyt o antysemityzmie jako uniwersalny knebel, wiersz jednego z tytanów polskiej poezji – Juliana Tuwima

Absztyfikanci Grubej Berty
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowierty,
I lodzermensche, bycze chłopy.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Izraelitcy doktorkowie,
Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę !
Którzy chlipiecie z “Naje Fraje”
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item aryjskie rzeczoznawce,
Wypierdy germańskiego ducha
(Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
Werzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
Zuchy z Makabi czy z Owupe,
I rekordziści, i sportowcy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Socjały nudne i ponure,
Pedeki, neokatoliki,
Podskakiwacze pod kulturę,
Czciciele radia i fizyki,
Uczone małpy, ścisłowiedy,
Co oglądacie świat przez lupę
I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ów belfer szkoły żeńskiej,
Co dużo chciałby, a nie może,
Item profesor Cy… wileński
(Pan wie już za co, profesorze !)

I ty za młodu nie dorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item Syjontki palestyńskie,
Haluce, co lejecie tkliwie
Starozakonne łzy kretyńskie,
Że “szumią jodły w Tel-Avivie”,
I wszechsłowiańscy marzyciele,
Zebrani w malowniczą trupę
Z byle mistycznym kpem na czele,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I ty fortuny skurwysynu,
Gówniarzu uperfumowany,
Co splendor oraz spleen Londynu
Nosisz na gębie zakazanej,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ględziarze i bajdury,
Ciągnący z nieba grubą rętę,
O, łapiduchy z Jasnej Góry,
Z Góry Kalwarii parchy święte,
I ty, księżuniu, co kutasa
Zawiązanego masz na supeł,
Żeby ci czasem nie pohasał,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I wy, o których zapomniałem,
Lub pominąłem was przez litość,
Albo dlatego, że się bałem,
Albo, że taka was obfitość,
I ty, cenzorze, co za wiersz ten
Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
Iżem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę !…

Generał Emil Fieldorf 1895 – 1953

February 24, 2011

Pięćdziesiąt osiem lat temu zainstalowani przez Moskwę polskojęzyczni zdrajcy zamordowali wielkiego polskiego patriotę – generała Emila Augusta Fieldorfa.

Cześć Jego Pamięci – ten apel jest wciąż aktualny dziś, gdy Generał nie ma nawet prawdziwego grobu – a jego morderców:

  • Heleny Wolińskiej
  • Beniamina Wejsblecha
  • Pauliny Kern
  • Marii Gurowskiej
  • Bronisława Malinowskiego
  • Mieczysława Szymańskiego
  • Emila Merza
  • Gustawa Auscalera
  • Igora Andrejewa

nigdy nie dosięgła sprawiedliwość.

Ale nie wszyscy zapomnieli.

Na brunatnej Ukrainie – czerwiec 1943

February 22, 2011

W cyklu “pocztówki z piekła” Dymitr opisuje, jak szlachetni żołnierze UPA walczą o niepodległość eksterminując systematycznie ludność cywilną niewłaściwego pochodzenia.

WYDARZYŁO SIĘ 65 LAT TEMU: WOŁYŃ – CZERWIEC 1943.

Udało się ustalić, że w czerwcu 1943r. na Wołyniu nacjonaliści ukraińscy zabili 2251 osób, w tym 1103 znane z nazwiska (bez podlegającej szacowaniu „ciemnej liczby”). Łącznie zapamiętano ok. 140 aktów przemocy, w których z ich rąk ginęli ludzie. W porównaniu z poprzednimi miesiącami zwraca uwagę przeniesienie punktu ciężkości antypolskich akcji na powiaty łucki i zdołbunowski.

Z największych antypolskich akcji należy wymienić:
2.06 – zniszczenie wsi Hurby(pow. Zdołbunów) – 250 zabitych
3.06 – napad na Chiniówkę (pow. Zdołbunów) – 100 zabitych
12.06 – zabicie ok. 150 osób w napadach na kolonie wokół Kiwerc (pow. Łuck)
14.06 – Polacy ze Schutzmannschaftsbataillon 202 wraz z oddziałem Niemców odparli atak bojówek banderowskich na majątek Bystrzyce (Kostopolskie), gdzie schroniło się wielu uchodźców.
16.06 – napad na Dermankę (pow .Kostopol) – 100 zabitych.
23.06 – po całonocnym boju samoobronie w Pańskiej Dolinie (Dubieńskie) udało się odeprzeć atak UPA.
29.06.1943 – wymordowanie kolonii Zastawie (pow. Kostopol) – 83 zabitych. W tym samym dniu wybito także Polaków we wsi Sadów (ok. 50 osób).

W czerwcu dowódca UPA na Wołyniu Dmytro Klaczkiwśkyj „Kłym Sawur” wydał rozkaz eksterminacji wszystkich tamtejszych Polaków.

Inne wydarzenia godne uwagi
5 czerwca 200-osobowy oddział samoobrony Przebraża dokonał rekonesansu po okolicznych miejscowościach, gromadząc niedobitków i tych, którym napad dopiero groził. Zmierzający do Przebraża konwój uciekinierów wraz z dobytkiem miał kilka kilometrów długości.

W liście z 7 czerwca 1943r. brat Cyprian z zakonu karmelitów bosych z Wiśniowca Nowego pisał do przeora zakonu: (…) Uchodźcy wszyscy uciekają do Wiśniowca, gdzie w klasztorze żyją w opłakanych warunkach, cierpią straszną nędzę. Aż serce się kraje na widok tej nędzy i opowiadań o jej przeżyciach. Co rano przychodzą wieści: tam zabito, tam zrabowano, tam znów spalono dom z ludźmi. I tak dzień po dniu upływa w męce i naprężeniu nerwów, bo nie ma wątpliwości, że gdy załoga niemiecka opuści Wiśniowiec-Zamek [książąt Wiśiowieckich], to pierwszej nocy wszyscy Polacy będą wymordowani. Kto może więc uchodzi do Generalnego Gubernatorstwa. Bo te hajdamaki się zaklinają, że ani jedna noga polska nie powinna zostać na Wołyniu (…).

23 czerwca samoobrona Sienkiewiczówki (Łuckie), spodziewając się ataku UPA, podjęła decyzję o ewakuacji około 1000 uciekinierów i mieszkańców osady do Łucka. Trasa ewakuacji wynosiła ok. 40km. Konwój był wielokrotnie atakowany przez słabe grupki upowskie, odpierane przez siły samoobrony i… Niemców podległych Kreislandwirtowi Leopoldowi Hampelowi. Ten sudecki Niemiec w czasie I wojny światowej dostał się do niewoli rosyjskiej i po ucieczce otrzymał pomoc od Polaków. Znał język polski i wykazywał wobec Polaków wyjątkową przychylność. Hampel wydał pozwolenie na broń grupie Polaków, co pozwoliło utworzyć samoobronę w Sienkiewiczówce. Postawa Hampela wywołała skargi Ukraińców do jego zwierzchników, w wyniku których został przeniesiony karnie do Winnicy na Żytomierszczyźnie.

W czerwcu 1943r. na Wołyniu pojawiły się oddziały partyzantki sowieckiej pod dowództwem gen. Sydora Kowpaka (słynny rajd Kowpaka). 29.06 doszło do spotkania dowództwa samoobrony Przebraża z przedstawicielem kowpakowców, płk. Werszychorą i nawiązania współpracy Przebraża z Sowietami.

Odwety
W odwecie za (odparty) napad upowców w pierwszych dniach czerwca, oddział samoobrony z Huty Starej (Kostopolskie) przeprowadził nieudaną akcję na siedzibę dowództwa upowskiego mieszczącą się w zamku w Hubkowie.
Brak przekazów o innych odwetach.

Antyniemieckie akcje UPA
5.06 – ostrzał posterunku niemieckiego w Silcach, który wkrótce został ewakuowany.
5.06 – zabicie 12 niemieckich żołnierzyw zasadzce k. wsi Diuksyn.
12.06 – upowcy zaatakowali dwie kompanie Niemców i polskich szucmanów pomiędzy Berestowem a Ucekajem. Miało zginąć 7 Niemców i 15 Polaków.
12.06 – w zasadzce koło Oriszkiwców zginęło 9 niemieckich policjantów.
13.06 – w kolejnej zasadzce Niemcy stracili 7 zabitych i 5 rannych.
13.06 – w wyniku blokady Kołek wycofał się za nich niemiecki garnizon. Masteczko opanował kureń „Rubaszenki” (wg wspomnień członka UPA: „cała ludność wyszła na ulice i nas witała, kobiety wynosiły na ulice mleko i pakunki z jedzeniem. Zauważyłem, że wielu kręciły się w oczach łzy. To był płacz z radości.”). O Kołkach pisałem również tutaj.
20.06 – rozbicie administracji niemieckiej w Bereźcach przez oddział „Kruka”.
Nocą z 23 na 24.06 na szlaku Równe-Sarny upowcy przerwali tory i ostrzelali pociąg z wojskiem.
Nocą z 25 na 26.06 wysadzono tory między Nemiwyczami i Małynskom i opanowano pociąg z amunicją.
29.06 – zniszczenie dwóch ciężarówek na drodze Szkrobotiwka-Jampol. Straty Niemców nieznane.
Czerwiec’43 – nieudana zasadzka na Niemców na drodze Biłokrynycia-Hołuby.
Upowskie dokumenty mówią również o zabiciu 56 Niemców i 140 folksdojczów k. Drużkopola (Horochowskie). Żadnej takiej bitwy nie odnotowały źródła polskie.

Antyukraińskie represje niemieckie
7.06 dowódca SS i policji w Komisariacie Wołynia i Podola Hinzler nakazał likwidację ukraińskiej partyzantki i opanowanie terenu „propagandowo i gospodarczo”.
27.06 Niemcy stracili w Łucku kilkudziesięciu Ukraińców, a w Krasnym sześćdziesięciu.

Niemcy w czerwcu 1943r. nie dysponowali na Wołyniu siłami mogącymi opanować sytuację w terenie i w zasadzie ograniczali się tylko do utrzymywania swego stanu posiadania w miastach. Z kolei UPA będąc zbyt słabą, by zagrozić okopanym Niemcom, koncentrowała się na umacnianiu swej władzy w terenie i wyniszczaniu Polaków.

Powtarza się obserwacja z poprzednich miesięcy – liczba ofiar wśród polskiej ludności cywilnej wielokrotnie (kilkudziesięciokrotnie?) przewyższa straty zadane przez UPA okupantowi niemieckiemu.


Opracowano na podstawie:

Grzegorz Motyka, “Ukraińska partyzantka 1942-1960”, Warszawa 2006
Władysław Siemaszko, Ewa Siemaszko, “Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945″, Warszawa 2000.
Józef Turowski, „POŻOGA Walki 27 Wołyńskiej Dywizji AK”, Warszawa 1990

Mapa Wołynia ze strony Wołyń naszych przodków opublikowana za zgodą p. Ewy Siemaszko.

Blog Dymitra na S24: http://www.65-lat-temu.salon24.pl

Na brunatnej Ukrainie – maj 1943

February 16, 2011

Z cyklu “pocztówki z piekła” – o wydarzeniach z maja 1943 i ukraińskiej pamięci o nich pisze Dymitr.

WYDARZYŁO SIĘ 65 LAT TEMU: WOŁYŃ – MAJ 1943

Badaczom wołyńskiego genocydu udało się ustalić, że w maju 1943r. nacjonaliści ukraińscy na Wołyniu zabili ok. 2050 osób w tym 1224 znane z nazwiska (bez podlegającej szacunkom. „ciemnej liczby”). Było to mniej niż w kwietniu.

Z większych rzezi należy wymienić:
3.05.1943 – Kąty (pow. Krzemieniec) – 53 zabitych
5.05.1943 – Szkrobotówka (pow. Krzemieniec) – ok. 70 zabitych
12.05.1943 – Ugły (pow. Kostopol) – ponad 100 zabitych,
24/25.05.1943 – spalenie wszystkich dworów i majątków ziemskich w pow. włodzimierskim.
26.05.1943 – Niemilia (pow. Kostopol) – 126 zabitych,
28.05.1943 – Staryki (pow. Sarny) – ok. 90 zabitych,
31.05.1943 – Drańcza Polska (pow. Dubno) – 52 zabitych, w tym duchowny ukraiński Fiłyp Borećkyj sprzyjający Polakom.
Nie udało się ustalić daty dziennej eksterminacji następujących miejscowości:
Łamane (pow. Łuck) – ok. 60 zabitych.
Sochy (pow. Sarny) – 120 zabitych.

Tak jak w poprzednich miesiącach ludobójcze napady koncentrowały się w środkowo-wschodnich rejonach Wołynia. Łącznie udało się odnotować ponad 200 różnych aktów przemocy, w których ginęli ludzie, głównie Polacy.

ANTYNIEMIECKIE I ANTYSOWIECKIE AKCJE OUN-UPA
2 maja – rzekomy zamach sotni „Kubika” na przywódcę SA Victora Luetze na drodze Kowel-Brześć, wg historiografii niemieckiej klasyfikowany jako „wypadek samochodowy”.

Nocą z 4 na 5 maja bezskutecznie próbowano zdobyć Szumsk (pow. Krzemieniec).

9 maja niemiecka żandarmieria spaliła ukraińską wieś Stiżki, część ludności wymordowała. Na pomoc mordowanym rzuciły się oddziały melnykowskie i banderowskie. Wg wersji nacjonalistów Niemcy mieli stracić w boju 60 zabitych i 30 rannych a Ukraińcy tylko 3 rannych.

13 maja w reronie Kołek (pow. Łuck) staciu z Niemcami zginął dowódca upowski por. „Sonar”.

14 maja (wg innych danych w kwietniu) UPA zlikwidowała kolumnę samochodową pod wsią Wełyka Ljubasza. Rzekome niemieckie – 39 zabitych, straty Ukraińców: jeden zabity i ranny.

Tego samego dnia UPA zaatakowała niemiecką ekspedycję we wsi Japołot’ (Kostopolskie) zbierającą kontyngenty. Po 6-godzinnym boju Niemcy wycofali się.

21 maja w zasadzce oddziału „Jaremy” miało zginąć 26 Niemców. Tego samego dnia miało miejsce starcie z Polakami z Schutzmannschaftbataillon 202 ochraniającymi polskich uchodźców ze wsi Stryłki. Bój zakończył ostrzałem obu walczących grup niemiecki samolot, zmuszając upowców do odwrotu. Nacjonaliści ukraińscy straty przeciwnika ocenili na 35 zabitych i 10 rannych. Według wersji szucmanów było 5 zabitych i 2 rannych. Zestawienie tych danych może dawać pogląd, jak wyolbrzymiane są „wyczyny bojowe” UPA.

29 maja sotnia Jaremy we wsi Starynky „rozproszyła grupę szesnastu partyzantów sowieckich.”

Maj 1943 – seria niemieckich operacji przeciwko UPA w rejonie Horochowa a następnie Beresteczka.

Jak twierdzi G.Motyka, w swojej „Ukraińskiej partyzantce…” przytoczył on „tylko część opisów zasadzek, które możemy znaleźć w literaturze”. Zakładając jednak, że Motyka opisał najważniejsze akcje, po raz kolejny możemy porównać sobie skalę antypolskich i antyniemieckich wystąpień banderowców: ponad 2000 zabitych, w większości bezbronnych Polaków, vs. 100-200 Niemców (o ile fantastyczne liczby powyżej są prawdą).

ODWETY
Udało się ustalić, że w maju 1943r. Niemcy wraz z Polakami (prawdopodobnie szucmanami z Włodzimierca) dokonali pacyfikacji następujących wiosek ukraińskich paląc je i zabijając nieznaną liczbę mieszkańców: Kidry, Hranie i Tryputnie (wszystkie w b. pow. sarneńskim). W poprzednich miesiącach w Hraniu i Tryputniach zostało zabitych ok. 100 Polaków.
W nocy z 28 na 29 maja samoobrona Huty Starej (Kostopolskie) spaliła domy ukraińskie we wsi Hurby położone na prawym brzegu Słuczy. Nikogo nie zabito.

30 maja w Dermaniu (pow. Zdołbunów) spalono 80 budynków i zabito 70 Ukraińców. Ukraiński nacjonalistyczny historyk W. Kosyk obciąża tym polską policję, natomiast W. Romanowski niemieckie lotnictwo. Stanowczo zaprzecza udziałowi Polaków w tej zbrodni również W. Poliszczuk i przedstawia fakt opublikowania wersji Kosyka w paryskiej Kulturze (1952r.) jako przykład niedopuszczalnej prezentacji ukraińskiego nacjonalistycznego punktu widzenia w tym piśmie.

Dermań współcześnie

Ciekawa a zarazem mroczna historia wiąże się z tą malowniczo położoną wśród jarów i wzgórz wioską. W 1957r. podczas czyszczenia nieużywanej studni robotnicy odkryli zawalone kamieniami kości 16 ludzi. Miejscowi rozpoznali szczątki swoich krewnych zamęczonych w 1944r. przez Służbę Bezpeky OUN. Władze sowieckie urządziły szczątkom demonstracyjny pogrzeb. Pod wrażeniem tego wydarzenia gorzki wiersz napisał w 1957r. późniejszy ambasador Ukrainy w Polsce Dmytro Pawłyczko:

Budesz Ukraino
Dowho pamiataty
Wykoleni oczi,
oczi – zorianyci.
Budesz pamiataty
Dermanśky krynyci!

Będziesz Ukraino
Długo pamiętać
Wykłute oczy,
Oczy – gwiazdeczki.
Będziesz pamiętać
Dermańskie studnie!

(tekst i tłumaczenie z www-kresy.pl/wolyn)

Dermańska krynica

W polskiej świadomości wiersz ten funkcjonuje jako poświęcony pomordowanym Polakom. W rzeczywistości Pawłyczko w 1957r. mógł nie wiedzieć o polskich mieszkańcach Dermania (o narodowości ofiar prawdopodobnie sowiecka propaganda nie wspominała).

Wg W. i E. Siemaszków w różnym czasie (także w maju 43r.) nacjonaliści ukraińscy zabili w Dermaniu, który był silnym nacjonalistycznym ośrodkiem, ok. 150 Polaków, 11 Czechów i 2 Ukraińców (co nie wyklucza, że ofiar narodowości ukraińskiej było więcej i to ich szczątki znaleziono w 1957r.).

Pozostaje przytoczyć słowa siostry jednej z dermańskich ofiar (tłumaczenie moje): Rodzone matki! Zwracam się do Was: wychowujcie swoje dzieci tak, aby nigdy nikomu z Was nie przyszło zbierać wyciągniętych ze studni czaszek i kości swoich bliskich, obmywać ich swoimi gorzkimi łzami. Pokazujcie swoim wnukom i prawnukom gorzką prawdę o nacjonalistach. Niech na wieki będą przeklęci ci, którzy sprzedali i sprzedają swoją ojczyznę.

Yкраїнo ти ще памятaeш?

Zdjęcie z pogrzebu w 1957r. Widoczny obelisk z gwiazdą postawiony ofiarom.
________________________
Notka na podstawie:
Grzegorz Motyka, “Ukraińska partyzantka 1942-1960”, Warszawa 2006
Wiktor Poliszczuk, “Dowody zbrodni OUN i UPA” t.2, Toronto 2000
Władysław Siemaszko, Ewa Siemaszko, “Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”, Warszawa 2000.
„Chronologia wydarzeń na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1939-1945 (projekt)” w „Polska-Ukraina trudne pytania” t.6, Warszawa 2000.
Zdjęcia i informacja o wydarzeniach 1957r. w Dermaniu ze strony http://novoross-73.livejournal.com/30880.html#cutid1

Blog Dymitra na S24: http://www.65-lat-temu.salon24.pl

Michalkiewicz: Pocałujta… wójta!

February 14, 2011

Felieton   „Nasz Dziennik”   12 lutego 2011

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Właśnie „światowej sławy historyk”, czyli makabryczny bajdopisarz Jan Tomasz Gross „w ostatecznej wersji” swoich konfabulacji, pretensjonalnie zatytułowanych „Złote żniwa” zdecydował się zmniejszyć liczbę żydowskich ofiar polskich antysemitników z „między 100, a 200 tysięcy” do zaledwie „kilkudziesięciu tysięcy”. No – sam cymes! Oto mamy znakomity przykład hucpy w działaniu. 200, 100, „kilkadziesiąt tysięcy”…

Jazda, potargujmy się! A może tylko tysiąc? A jakby tak jeszcze raz sprawdzić, to kto wie, czy z tysiąca nie zrobiłaby się setka, a z setki – kilkadziesiąt? Ciekawe, co skłoniło „światowej sławy historyka” do takiego zmiękczenia rury. Czyżby jacyś starsi i mądrzejsi doszli do wniosku, że na razie lepiej nie przeciągać struny?

Wszystko to oczywiście być może, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gdybyśmy zamiast oburzać się i lamentować, zrobili zrzutkę i dobrze państwu Grossom zapłacili, to kto wie – może nawet przypomnieliby sobie, że było odwrotnie – że to Żydzi zabijali polskich antysemitników, a następnie dzielili się łupami? Poszlaki są – proszę bardzo! Żyją jeszcze ludzie pamiętający że posiadanie złota i dolarów w czasach stalinowskich, a więc w okresie najlepszego fartu dla Żydów, było w Polsce przestępstwem i że jeśli tylko UB dowiedział się o takim delikwencie, to brał go w obroty i dotąd tłukł, aż powiedział, gdzie schował.

Wtedy przeważnie go zabijano, bo po co zostawiać świadków, a jeśli nawet wypuszczano, to po tych wszystkich przejściach delikwent nie posiadał się z radości, że jeszcze żywy – bo zdrowia to już raczej nie miał – i ani mu było w głowie dochodzić jakiejś sprawiedliwości, w myśl zasady, że co upadło, to przepadło. Ciekawe, jaka część tych łupów została następnie przez rzekome ofiary „organicznego polskiego antysemityzmu” ewakuowana do bezcennego Izraela, czy innych Stanów Zjednoczonych – bo pozostała cześć, jak wiadomo, stała się materialnym fundamentem wielu ubeckich dynastii, które w kolejnych przepoczwarzeniach dostarczają nam dzisiaj tylu celebrytów wszystkich możliwych płci.

Widocznie jednak to starsi i mądrzejsi musieli dojść do wniosku, że tym razem przesadzili z tym całym „światowej sławy historykiem” i jego rewelacjami, bo również dyrektor krakowskiego wydawnictwa „Znak”, pani Danuta Skóra przeprosiła wszystkich „urażonych książką Grossa”. To chyba jakieś nieporozumienie? Nie sądzę, by jakiś normalny człowiek mógł być „urażony” książką „światowej sławy historyka” tak samo, jak żaden normalny człowiek nie obraziłby się na konia – nawet gdyby ten parsknąłby mu spod ogona w sam nos.

Inna sprawa, że żaden normalny człowiek nie zapraszałby konia na salony. Problemem nie jest obraza kogokolwiek, tylko notoryczne włączanie się krakowskiego wydawnictwa w kampanię, której celem jest „upokarzanie Polski na arenie międzynarodowej” – jak to zapowiedział w kwietniu 1996 roku malwersant Izrael Singer – poprzez przypisywanie Polakom reputacji narodu morderców. Nie wierzę, by pani dyrektor Danuta Skóra nie zdawała sobie z tego sprawy, skoro już „przeprasza” – co prawda poniewczasie, ale mówi się – trudno.

Cóż jednak z tego, że „przeprasza”, skoro przeprasza nieszczerze – bo niby „przeprasza”, a jednocześnie zapowiada, że „zyski ze sprzedaży Złotych żniw” wydawnictwo przeznaczy na „cele społeczne”. „Zyski”? Wydawnictwo ”Znak”, chociaż „przeprasza”, to jednak nie tylko zamierza ten Scheiss sprzedawać, ale w dodatku – nawet liczy na „zyski”? Cóż za bezczelność! Nie dość, że plwają nam w twarz, to jeszcze mają nadzieję, że im za to zapłacimy!

Nie będzie żadnych „zysków” – chyba wtedy, jeśli cały nakład na pniu wykupi ambasada Izraela, spółka „Agora”, albo któraś z organizacji wiadomego przemysłu – bo mam nadzieję, że żaden normalny człowiek w Polsce tego Scheissu nie kupi – a żadna szanująca się księgarnia nie przyjmie tego do sprzedaży – nawet przez papierek. I o to apeluję, o to wszystkich proszę – bo jeśli nie zdobędziemy się nawet na ekonomiczny bojkot naszych wrogów, oszczerców naszego narodu i ich kolaborantów, to nie dziwmy się, że będą skakać na nas, jak na pochyłe drzewo.

Stanisław Michalkiewicz

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza z cyklu „Ścieżka obok drogi” ukazuje się w „Naszym Dzienniku” w każdy piątek.

Na brunatnej Ukrainie – kwiecień 1943

February 8, 2011

W cyklu “pocztówki z piekła” – UPA (czyli “bohaterowie walk o niepodległość” według fetowanych przez kolejne polskie rządy banderowskich skurwysynów) świętuje Wielkanoc.

WYDARZYŁO SIĘ 65 LAT TEMU: WOŁYŃ – KWIECIEŃ 1943

Obiecywałem comiesięczne podsumowania sytuacji na Wołyniu przed 65 laty. Dziś czas na kwiecień‘43. Szczęśliwie z pomocą przychodzi tu dokument archiwalny – raport Okręgu AK Wołyń z 20.04.1943. Będę cytował jego fragmenty (wytłuszczonym drukiem) i dodawał komentarz.

„Ogółem w rejonie działania bulbowców1 straty Polaków (…) obliczane są na ok. 800 osób. Morderstwa odbywały się w sposób straszliwy (palenie żywcem, rąbanie, wykręcanie stawów itd.) Stamtąd też rozchodziła się propaganda rizaty Żidiw, Lachiw, Moskaliw, Czechiw i Nimciw, a jak bude krowi po kolina, to bude wilna Ukraina2.(…)
Hasła antypolskie poszły szeroką falą: bojkot sprzedaży żywności Polakom, pogróżki wymordowania, wzgl. wypędzenia wszystkich Polaków za Bug itp. Duchowieństwo prawosławne bierze w tym czynny udział (…) Wielkanoc jest wyznaczana jako termin krawawej rozprawy z Lachami. (…)”

AK nie miało pełnego obrazu sytuacji. Wg ustaleń W. i E. Siemaszków w kwietniu’43 oddziały ukraińskich nacjonalistów zabiły ok. 2500 Polaków (bez szacowanej „ciemnej liczby”). Kulminacja antypolskich wystąpień przypadła rzeczywiście na czas wielkanocny (22-26.04), tzw. jaja wielkanocne malowane krwią Polaków. Padło wówczas ok. 1000 ofiar. W sumie w tym miesiącu Siemaszkowie odnotowują ponad 200 aktów antypolskich, w których ginęli Polacy.
Z większych akcji należy wymienić:
8.04 – wieś Brzezina (pow. Sarny), 130 zabitych
22/23.04 – wieś Zabara (pow. Krzemieniec), 70 zabitych
22/23.04 – osada Janowa Dolina (pow. Kostopol), ok. 600 zabitych
24.04 – futor Huta Antonowiecka (pow. Krzemieniec), ok. 50 zabitych
oraz te, których daty dziennej nie udało się ustalić:
Kolonia Czerewacha (pow. Kowel), ok. 80 zabitych
Huta Stara (pow. Krzemieniec), 52 ofiary
koniec kwietnia: osada wojskowa Szwoleżerów (pow. Równe), zamieszkana od 1941r. przez przesiedleńców z Lubelszczyzny – 58 ofiar

W porównaniu z marcem’43 widać, że akcja rozszerzyła się poza pow. kostopolski na pozostałe wschodnie powiaty b. woj. wołyńskiego.

„Z bandami leśnymi Niemcy zupełnie nie mogą sobie dać rady. Ilość bezdomnej i nielegalnej ludności wzrasta. (…)
Reakcja Niemców na rozruchy ukr[aińskie] sprowadza się jak dotąd do wyczekiwania, namawiania ludności do zaniechania napadów, w pismach i na zebraniach (…), wzywania zbiegłej policji do powrotu (…) Represje na rodzinach zbiegłych stosowano tylko sporadycznie.(…)”

Jak wskazuje powyższy opis, banderowska rewolucja nie była chyba dla Niemców tak dolegliwa, jak przedstawia się to w neobanderowskich publikacjach. Zresztą można zapoznać się z listą antyniemieckich akcji banderowców w tym miesiącu:

Przełom marca-kwietnia: odparcie obławy na zbiegłych policjantów we wsi Nowostaw (pow. Krzemieniec). W starciu miało zginąć 38 Niemców. Straty banderowców: brak.
4.04 – zasadzka na niemiecką karną ekspedycję w miejscowości Postijno. Miało zginąć w niej ok. 30 Niemców a UPA zdobyła dużo cennego sprzętu i broni.
6.04 – dezerterujący ukraińscy policjanci zabili 18 Niemców, otworzyli więzienie i uwolnili więźniów z obozu pracy przymusowej. Dezerterzy utworzyli sotnię „Wowczaka”.
9.04 – zasadzka na niemiecki konwój (Szkrobotiwci, krzemienieckie). Uwolniono 30 aresztowanych. Zginąć miało 7 Niemców, strat banderowców brak.
10.04 – napad na Stepań. Zniszczono pocztę i urząd gminy. Zabito Niemca i kilku Polaków.
12/13.04 – atak na Cumań. Wg Motyki powołującego się na upowskie dokumenty miało zginąć ok. dwudziestu Niemców. Upowcy zdobyli broń i mundury.
17.04 – zasadzka pod wsią Borszcziwki. Straty niemieckie: 16 zabitych, straty banderowców: 1 zabity.
22.04 – starcie k. Folwarku Hałyniwka (19 Niemców zabitych).
22/23.04 – napad na Janową Dolinę, gdzie oprócz zabicia 600 Polaków wysadzono dwa mosty kolejowe, zniszczono magazyny i zdobyto tonę materiałów wybuchowych.
Wielkanoc (25.04) – sotnia „Łysoho” miała odeprzeć atak Niemców i zabić ich ok. 120. G.Motyka powątpiewa w taką skalę strat niemieckich.
28.04 – starcie k. wsi Moczułky – 12 Niemców zabitych.

Powyższa lista powstała na podstawie „Ukraińskiej partyzantki…” G.Motyki, powołującego się głównie na upowskie dokumenty. Zwracają uwagę muenchhausenowskie opisy przewag bojowych upowców, stały element ich propagandy. Jeśli wierzyć banderowskim dokumentom, zadawali oni wrogom straty wielokroć wyższe od strat własnych.
Jednak nawet biorąc te fakty na wiarę, można sobie zestawić: ok. 280 zabitych Niemców z 2500 zabitych Polaków. Otrzymujemy proporcję między „narodowowyzwoleńczością” a zbrodniczością UPA.

„Ludność pol[ska] pierwotnie była opanowana paniką i skłonna do masowej ucieczki za Bug, zwłaszcza inteligencja miejska. (…) Wywiezienie części uciekinierów do Niemiec, po zabraniu im dobytku, wpłynęło na zahamowanie masowej ucieczki do miast. (…) Nastroje antyukraińskie wśród Polaków ogromnie wzrosły, zwłaszcza masowe ucieczki z pow. kostopolskiego rozsiały trwogę o życie i mienie oraz chęć odwetu. O żadnych akcjach odwetowych dotąd nie słychać (…).”

I tu informacje AK nie są pełne. Miało bowiem miejsce kilka odwetów:
– 7.04 – wspólna akcja samoobrony z Huty Stepańskiej i partyzantów sowieckich, którzy udali się furmankami do ukraińskich Butelejek i rozbili grupę upowców szykujących się do napadu na Hutę.
– 22/23.04 – odwet w Janowej Dolinie (patrz notka)
– 25.04 – w odwecie za spalenie 55 zagród w kolonii Janówka (sarneńskie) Polacy spalili 3 ukraińskie zagrody w kolonii Kopaczówka, należące najprawdopodobniej do Bogu ducha winnych Ukraińców.
– akcja grupy samoobrony z Głuszkowa (pow. Kostopol) na bazę UPA we wsi Bielczaki. Brak danych o stratach obu stron. (data dzienna nie ustalona)
– podczas konwojowania zwłok zamordowanych Polaków, polscy szucmani z Schutzmannschafsbataillon 202 zostali ostrzelani w ukraińskiej wsi Susk, w związku z czym podpalili tę wieś. (data dzienna nie ustalona).

Spośród ciekawszych (choć nie jest to dobre określenie) epizodów, nie wzmiankowanych w poprzednich notkach, warto wspomnieć:

Dnia 26.04 (Poniedziałek Wielkanocny) kilku Ukraińców, którzy wcześniej składali życzenia kowalowi Stanisławowi Potapskiemu (Pokosy, pow. Równe) napadło go w nocy. Wszystkich zgromadzonych w domu kowala – 7 Polaków i 2 Czeszki porąbano na kawałki siekierami. Po obejrzeniu tej masakry żandarmeria niemiecka dokonała przeszukania pobliskiej wsi Diatkowicze. Po znalezieniu zakrwawionych siekier wieś spalono a do uciekających strzelano.

W kwietniu po rozbiciu przez banderowców samoobrony kolonii Zadąbrowie (sarneńskie, 18 osób zabitych) Niemcy sfotografowali rezultaty napadu. Podobnie było w Moszkowie (dubieńskie), gdzie w Wielkanoc zarąbano troje Polaków. Z relacji Dionizego Sokołowskiego: „Poszedłem nad sadzawkę i zobaczyłem okropny widok: wszyscy troje pływali już na wierzchu, okropnie posiekani siekierami i nożami, tak że trzeba było bandażem obwiązywać głowy, żeby się trzymały. (…) [Niemcy] przyjechali z tłumaczką, pytali mię, czy bym poznał tych uczestników napadu – naturalnie nikogo nie widziałem, zostałem zbudzony w ostatniej sekundzie i nie mogłem nikogo widzieć. Zrobili kilka zdjęć ofiar, obiecali, że będą szukać bandytów. Odczuwałem [z ich strony] tak jakby trochę współczucia, odjechali i na tym się skończyło.”

W kwietniu’43 w miasteczku Stepań (Kostopolskie) Ukrainiec Pawło Włoszczyńśkyj został zabity przez swoich kolegów, którym nie chciał zdradzić miejsca ukrycia swojej żony Polki. Żona schowana na strychu słyszała jęki mordowanego męża. Na drugi dzień została znaleziona nieprzytomna przez sąsiadkę Ukrainkę. Sąsiadka przebrała ją w strój ukraiński i wyprawiła do bazy samoobrony w Hucie Stepańskiej.

PS. Podsumowania będę uzupełniał o sytuację na pozostałych ziemiach, gdzie miał miejce tzw. konflikt polsko-ukraiński, ale dopiero gdy zapanuję nad tym materiałem.
________________________________________

[1] O rzekomej odpowiedzialności bulbowców pisałem tutaj

[2] Rżnąć Żydów, Lachów, Moskali, Czechów i Niemców, a jak będzie krwi po kolana, to będzie wolna Ukraina.

________________________________________

Źródła:

Grzegorz Motyka, “Ukraińska partyzantka 1942-1960”, Warszawa 2006

Władysław Siemaszko, Ewa Siemaszko, “Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”, Warszawa 2000.

Na brunatnej Ukrainie – Wołyń na początku 1943r

February 3, 2011

W cyklu “Pocztówki z piekła” – Dymitr o sytuacji politycznej / geograficznej w momencie, kiedy banderowska dzicz postanawia ostatecznie rozwiązać kwestię polską.

WYDARZYŁO SIĘ 65 LAT TEMU: WOŁYŃ NA POCZĄTKU 1943 R.

Wołyń – przedwojenne województwo wołyńskie – leżący na wschodnim krańcu dawnej II RP był w swej północnej części krainą lesisto-bagnistą (Polesie Wołyńskie) oraz pagórkowatą w części południowej (Wołyń właściwy). W przeddzień hekatomby 1943r. żyło tam około 300 tys. Polaków, co stanowiło wówczas niespełna 15% ludności Wołynia. Oprócz zdziesiątkowanych w 1942r. Żydów, nielicznych Czechów i Rosjan, pozostałą część populacji Wołynia stanowili Ukraińcy.

Przedwojenne województwo wołyńskie (bez powiatu sarneńskiego, położonego na północ od pow.kostopolskiego i łuckiego). Pełna mapa tutaj.

Polacy na Wołyniu przeważnie żyli na wsi (ok. 80%), rozrzuceni w morzu ukraińskiej ludności. Wyżej wymieniona liczba 300 tys. to nawet o 150 tysięcy mniej niż przed rozpoczęciem wojny. Ludność polska została wytrzebiona najpierw przez okupanta sowieckiego, następnie niemieckiego. Co gorsza, obaj okupanci, szczególnie sowiecki, celowali w niszczeniu najbardziej aktywnego, świadomego elementu polskiego, o przygotowaniu wojskowym. Do łagrów w pierwszej kolejności wywożono ziemian, urzędników, policjantów, inteligencję, działaczy społecznych, osadników wojskowych.
Także i hitlerowcy dążyli do złamania kręgosłupa mniejszości polskiej na Kresach, czego dowodem był chociażby mord na nauczycielach krzemienieckich. 90% wywożonych na przymusowe roboty do Rzeszy stanowili Polacy.
Paradoksalnie, w momencie rozpoczęcia ludobójstwa ukraińskiego, będącego rzekomo „odpłatą” za prawdziwe i wyimaginowane krzywdy Ukraińców, na Wołyniu – z małymi wyjątkami – nie było już tych, którzy to ludobójstwo mieli „sprowokować” – osadników wojskowych, armii i policji polskiej, urzędników, ziemian, inteligencji. Pozostali natomiast chłopi, w większości osiadli tam od wieków, żyjący w zgodzie z Ukraińcami, niejednokrotnie powiązani z nimi więzami rodzinnymi.

Oparcie się okupanta niemieckiego na kolaboracji ukraińskiej (policja i administracja), rozproszenie elementu polskiego wśród żywiołu ukraińskiego oraz utrata elity przywódczej – wszystko to niezmiernie utrudniało polskie próby konspiracyjne na Wołyniu. Siatka AK w początkach 1943r. na Wołyniu niemal nie istniała. Polskich oddziałów partyzanckich nie było. Jak oceniał gen. Stefan Rowecki, teren został ogołocony z elementu wartościowego. Zupełny brak oficerów zawodowych a nawet rezerwy, utrudnia odbudowę komend Okręgów i obwodów. Muszę wysyłać ludzi z Gen[eralnego] Gub[ernatorstwa].

Na tak osłabioną, bezbronną i można rzec wystawioną na cios mniejszość polską na Wołyniu spadło na początku 1943r. zorganizowane przez banderowską OUN ludobójstwo.

Podsumowanie marca 1943r.
Aby nie tracić z oczu całościowego oglądu sytuacji na Kresach południowo-wschodnich, postanowiłem robić okresowe, miesięczne podsumowania. Dziś podsumowanie marca 1943r.

W. i E. Siemaszkowie w swej monumentalnej pracy ustalili, że w marcu 1943r. z rąk nacjonalistów ukraińskich zginęło na Wołyniu ok. 1750 osób, w tym 820 znanych z nazwiska. Liczba ta nie obejmuje szacowanej „ciemnej liczby” ofiar, o których wiadomo tylko, że ginęły.

Z większych antypolskich akcji należy wymienić napady na:
20.03 – miasteczko Derażne (pow. Kostopol) – 50 zabitych
25.03 – kolonię Polanówka (pow. Kostopol) – ok. 50 zabitych
26.06 – kolonię Lipniki (pow. Kostopol) – 182 zabitych
29.03 – kolonię Halinówka (pow. Łuck) – 40 zabitych
29.03 – kolonię Pendyki i pobliskie Pieńki (pow. Kostopol) – 183 ofiary.
Oprócz tego dokonano całkowitego wyniszczenia kolonii Ilniki (pow. Kostopol, około 200 ofiar śmiertelnych). Nie udało się ustalić dokładnej daty tego napadu.

Gros ofiar przypada na powiat kostopolski, podlegający Iwanowi Łytwyńczukowi – „Dubowemu”.W centralnych i zachodnich powiatach Wołynia do tak masowych mordów jeszcze nie dochodzi.

Widać wyraźnie, że sygnałem do rozpoczęcia masowych antypolskich wystąpień była dezercja policji ukraińskiej rozpoczęta 15 marca. W drugiej połowie miesiąca padło bowiem aż 89% ofiar całego marca 1943r. Przypominają się krytyczne słowa „Bulby”-Borowca z cytowanego już wcześniej listu do OUN-B: …zamiast przestrzegania ustalonej taktyki, w ostatnich dniach Organizacja utworzyła dla Ukraińców jeszcze jeden front – polski. Poszły w ruch siekiery i wiechcie. Zarąbuje się i wiesza całe rodziny oraz spala się całe polskie wsie. Siekiernicy zarąbują i wieszają w sposób haniebny bezbronne kobiety i dzieci a polski aktyw bojowy schował się w lasach i organizuje się w kontruderzeniowe bandy, które zaczynają akcje odwetowe na ludności ukraińskiej*. (…) Polskie zagrożenie jest dla nas jednym z najmniejszych zagrożeń i my całkiem śmiało możemy odłożyć walkę z Polską na plan ostatni. Kiedy my dziś tak ostro występujemy przeciwko barbarzyńskim metodom, jakie stosują wobec nas Niemcy, to czym my wyjaśnimy przed kulturalnym światem takie same swoje „wyczyny bojowe”? (list z 25.03.1943r.).

Wszystko układa się w logiczną całość: w lutym 1943r. III Konferencja OUN-B i decyzja o wybuchu „rewolucji narodowej”**. W marcu dezercja policji ukraińskiej i tworzenie partyzantki, która natychmiast przystąpiła do wyniszczania ludności polskiej.

Lansowanej gdzieniegdzie tezie o przypadkowości rozpoczęcia ludobójstwa na Polakach (jako spontanicznej reakcji ludności ukraińskiej czy też samowoli lokalnych struktur nacjonalistycznych) przeczy fakt składania przez OUN-B propozycji Bulbie-Borowcowi wspólnego „oczyszczania terytorium powstańczego z ludności polskiej”. O zorganizowanym charakterze „antypolskiej akcji” świadczy również chwilowe jej wstrzymanie w pierwszym tygodniu kwietnia 1943r. Brak polskiego rewanżu oraz obojętność okupanta ośmielą banderowców do rychłego wznowienia rewolucji.

Z kolei G.Motyka wymienia następujące starcia banderowców z siłami niemieckimi (oprócz aktów dezercji policji):
9 marca bojówka “Kruka” zabiła 10 Niemców w Bereźcach.
Nocą z 10 na 11 marca oddział Serhija Kaczynśkiego miał zaatakować fabrykę dykty w w Orżowie i zabić 60 ludzi wroga. Ukraińcy mieli stracić 4 ludzi. Motyka powiątpiewa w taki przebieg tej akcji a nawet zastanawia się, czy rzeczywiście miała ona miejsce.
Spalenie szkoły w Młynowcach z kilkuosobową załogą niemiecką i trzema Polakami (22 marca).
Ostrzelanie Maciejowa w nocy z 25 na 26 marca.
Jednodniowe opanowanie miasteczka Ołyka 27 marca.
Dwie skuteczne zasadzki na drogach w okolicach Derażnego w dniach 25-31.03. na oddziały niemieckiej policji.
Napad bojówki “Ostapa” na Horochów nocą z 27 na 28 marca. Rozbito więzienie, zabrano mąkę z młyna i maszyny drukarskie z urzędów.

Wymieniona lista akcji antyniemieckich nie rzuca na kolana. Zakładając, że jest w miarę pełna, w zestawieniu z w sumie kilkuset aktami przemocy przeciwko ludności polskiej pozwala wyrobić opinię o rzeczywistym charakterze tego powstania.

___________________
Z kronikarskiego obowiązku należy wspomnieć również o tragedii wsi polskich pacyfikowanych przez Niemców i ukraińską policję pomocniczą w karze za rzekome lub prawdziwe wspieranie partyzantki sowieckiej i ukrywanie Żydów. 3 marca 1943r. rozstrzelano 264 mieszkańców kolonii Borszczówka i Lidawka (pow. Równe). Prawdopodobnie przez pomyłkę w tej masakrze zginęło również 5 rodzin ukraińskich z wsi Żawrów przylegającej do Borszczówki.
15.03.1943r. Niemcy z policją ukraińską zniszczyli kolonię Koszyszcze (pow. Łuck). Zginęło 145 Polaków, 19 Ukraińców, 9 sowieckich jeńców i 7 Żydów.
18.03.1943r. pacyfikacje dotknęły szereg miejscowości na Kowelszczyźnie – Brzuchowicze, Byteń, Chobut, Dembówka, Mielnica, Wielick – gdzie zginęło w sumie ok. 80 osób.

_________________________________________________________________________

Władysław Filar, „Przebraże bastion polskiej samoobrony na Wołyniu”, Warszawa 2007
Wiktor Poliszczuk, “Dowody zbrodni OUN i UPA” t.2, Toronto 2000
Władysław Siemaszko, Ewa Siemaszko, “Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”, Warszawa 2000.

Mapa II RP znaleziona na www.wajszczuk.v.pl

Grafika województwa wołyńskiego z Wikipedii, licencja [GNU]

_______________________________________________________________

PS. Notka zaktualizowana i poprawiona 4.04.2008. Dodano opis akcji antyniemieckich oraz zmieniono fragment dot. składania propozycji “wyniszczania ludności polskiej (ograniczono tylko do “Bulby”). Brak informacji o takich propozycjach wobec melnykowców.

* – słowa Bulby o zaczynających się już w marcu 1943r. polskich akcjach odwetowych nie znajdują potwierdzenia w literaturze. Znany jest tylko jeden przypadek odwetu za zbrodnie marcowe (zabicie duchownego prawosławnego), nie umiejscowiony co do daty.

** – do chwili obecnej część postanowień III Konferencji pozostaje tajna, nie wiadomo więc, na kiedy wyznaczono termin wybuchu tej rewolucji. Najwyraźniej OUN (która istnieje do tej pory) ma coś do ukrycia.

Blog Dymitra na S24: http://www.65-lat-temu.salon24.pl

Na brunatnej Ukrainie – marzec 1943

January 26, 2011

W cyklu “pocztówki z piekła” – Dymitr o początkowych etapach rzezi wołyńskiej.

WYDARZYŁO SIĘ 65 LAT TEMU: 26.03.1943 – MASAKRA W LIPNIKACH

Gdy Niemcy powiesili schwytanego przez samoobronę Lipnik Ołeksandra Małyszkę – zbiegłego policjanta, który wraz z dwoma kompanami próbował podpalić kilka chałup, co miało być sygnałem do ataku na kolonię – stało się jasne, że dni tej polskiej kolonii są policzone. Iwan Łytwyńczuk – „Dubowyj”, lokalny komandyr banderowców, przodujący wówczas w wyniszczaniu Polaków, nie darowałby takiego występku.

Samoobrona w Lipnikach (pow. Kostopol, gm. Berezne) powstała w styczniu 1943r. w związku z nasilającymi się napadami na Polaków. Liczyła zaledwie 21 mężczyzn uzbrojonych w kilka karabinów, kilkanaście granatów, drągi i widły. Mimo tak wątłej ochrony do Lipnik ściągali uchodźcy z pobliskich miejscowości nękanych coraz częściej napadami bojówek ukraińskich. Łącznie w 55 lipnickich zagrodach gnieździło się ponad 700 osób.

Nocą 26. marca 1943r. około godziny drugiej, zgromadzone wokół kolonii siły banderowców, wzmocnione zmobilizowanym chłopstwem ukraińskim, przypuszczają atak na Lipniki. W pierwszym szeregu szeregu idą bojownicy uzbrojeni w broń palną i granaty, za nimi podążają chłopi uzbrojeni w widły i siekiery, na końcu podpalacze. Umieszczony na wiatraku karabin maszynowy ostrzeliwuje kulami zapalającymi strzechy chat. Rozpoczęła się straszliwa strzelanina, pociski zapalające leciały jak gwiazdy. – napisze w swych wspomnieniach mieszkanka Lipnik Ewelina Hajdamowicz.

Samoobrona reaguje przytomnie – zdając sobie sprawę z beznadziejności walki z wielokroć silniejszym wrogiem, organizuje ewakuację w kierunku majątku Zurne obsadzonego przez Niemców. Pomimo okrążenia kolonii i wybuchu paniki, udaje się wyprowadzić z piekła większość mieszkańców. W pułapkę wpada grupa około 100 osób kryjących się w rowie melioracyjnym. Z powodu niezrozumienia hasła do ucieczki, pozostaje ona na miejscu, a idący wzdłuż rowu z obu stron upowcy masakrują kulami i granatami bezbronnych ludzi.

Wśród nich jest Ewelina Hajdamowicz z dwójką małych dzieci, która od postrzału w głowę traci wzrok. Słyszy nawoływania budem perekoluwaty – pul szkoda oraz tuda, tam szcze żywyje. Po głosie poznaje jednego z Ukraińców. Błaga go o litość: mnie możecie zabić, ale dzieci zostawcie. Niespodziewanie w oprawcy odzywają się ludzkie uczucia. Powiedział, żebym się nie bała. (…) do nadbiegających powiedział, że tu już nie ma nikogo żywego (…) Nie mogłam uwierzyć, w to że jeszcze żyję, a nade mną, nad brzegiem rowu stoi i współczująco przemawia dawny sąsiad, a obecnie przywódca bandy morderców, biegających po polu i dobijających bagnetami leżących rannych Polaków.

W Lipnikach ginie tej nocy 179 Polaków, czworo ukrywanych Żydów i Rosjanka. Z życiem uchodzi około 500 osób, w tym 2-letni Mirosław Hermaszewski, późniejszy kosmonauta, wyniesiony na rękach matki.


Zwłoki zamordowanych w Lipnikach.

Zabudowania kolonii zostaną spalone bądź rozebrane. Do dziś z Lipnik pozostała tylko droga.


Fot. Henryk Słowiński


Źródła:

Grzegorz Motyka, “Ukraińska partyzantka 1942-1960”, Warszawa 2006
Władysław Siemaszko, Ewa Siemaszko, “Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945″, Warszawa 2000.
Romuald Niedzielko, „Kresowa księga sprawiedliwych 1939-1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA”, Warszawa 2007.

Wykorzystano zdjęcia ze strony www.kresowianie.prv.pl

Blog Dymitra na S24: http://www.65-lat-temu.salon24.pl

Ziemkiewicz: Żałosna hucpa Grossa

January 22, 2011

Niezawodny w takich okazjach RAZ krótko i zwięźle punktuje kolejne wymysły czciciela płonącej stodoły – całość tekstu TUTAJ.