Archive for May, 2015

Michalkiewicz: Ormowcy w służbie CIA

May 27, 2015

Felieton    tygodnik „Nasza Polska”    27 maja 2015

Wygląda na to, że kształtuje się u nas rodzaj nowej świeckiej tradycji, częściowo politycznej, częściowo biznesowej. Oto okazało się, że Polska zapłaciła odszkodowanie za tortury, jakimi w tajnym więzieniu CIA w Starych Kiejkutach byli poddawani ludzie podejrzewani przez Amerykanów o terroryzm. Warto zwrócić uwagę, że CIA nie urządziła tajnych więzień, w których mogłaby podejrzanych torturować, ani na terenie Stanów Zjednoczonych, ani na terenie Wielkiej Brytanii, ani na terenie Francji. Na terenie Stanów Zjednoczonych i tamtych krajów obowiązuje bowiem prawo zakazujące torturowania podejrzanych nawet o terroryzm. W Polsce co prawda takie prawo też obowiązuje, ale najwyraźniej CIA skądś wie, że w naszym bantustanie prawo wprawdzie obowiązuje, ale nikt specjalnie nie czuje się nim związany, a już szczególnie nie czują się nim związane stare kiejkuty, co to były zatrudniane przy mokrej robocie jeszcze za sowieciarzy, w zamian za możliwość pasożytowania na mniej wartościowym narodzie tubylczym.

Toteż kiedy CIA w dowód szczególnego zaufania udzieliła starym kiejkutom radosnego przywileju wyświadczenia usług kuplerskich i stania na świecy podczas torturowania podejrzanych, to jestem pewien, że stare kiejkuty nie posiadały się z radości. Oto bowiem uzyskały namacalny dowód inwestytury ze strony nowego sojusznika. Że również nowy sojusznik docenia ich użyteczność, może nie tyle przy mokrej robocie, bo mokrą robotę załatwia przy wykorzystaniu własnych pierwszorzędnych fachowców, ale przy czynnościach pomocniczych, w rodzaju stania na świecy, słowem – że docenia ich użyteczność, jako ormowców w służbie CIA, gwarantując im w zamian pasożytowanie na mniej wartościowym narodzie tubylczym. Krótko mówiąc – sytuacja starych kiejkutów nie uległa pogorszeniu mimo sławnej transformacji ustrojowej i odwrócenia sojuszów. Przewidział to jeszcze przed wojną Konstanty Ildefons Gałczyński w nieśmiertelnym poemacie „Tatuś”, w którym czytamy m.in.: „Po obiedzie Tatuś zasłania okna mapą (z rolety krawaty) i liczy wydatki na podatki i składki, a jak liczy, to ciska obelgi na władców matki. Czyli, że co do tych okien – to każdy kraj ma gestapo.” Każdy kraj ma gestapo! Skoro tak, to nic dziwnego, że bezpieczniacy z CIA tak sprawnie dogadali się z bezpieczniakami z razwiedki: „ja z Lublina, ty z Lublina; kto z Lublina – równy gość!

Ale oprócz korzyści, nazwijmy to – politycznych, jakie stare kiejkuty odniosły z transformacji ustrojowej i odwrócenia sojuszy, nie obyło się bez korzyści materialnych. Jak zauważył Janusz Szpotański w nieśmiertelnym poemacie „Towarzysz Szmaciak”, stare kiejkuty „brudną i mokrą swą robotą przecież parają się nie po to, by takie odnieść stąd korzyści, że obłąkany świat się ziści. (…) Kiedy zwycięskie toczą boje ze straszną reakcyjną hydrą, to chcą mieć pewność, że na zawsze zdobędą to, co hydrze wydrą.” Oczywiście hydra raz jest reakcyjna, a raz – powiedzmy – terrorystyczna, w zależności od mądrości etapu – ale tak czy owak zawsze coś tam można jej wydrzeć i zdobyć.

Toteż stare kiejkuty zostały przez swoich łaskawych panów z CIA obdarowane napiwkiem w wysokości – powiadają – 15 milionów dolarów. Ani to dużo, ani mało – ale na założenie kilku starych rodzin w naszym bantustanie wystarczy w sam raz tym bardziej, że pan minister Szczurek, co to – jak słychać – zamierza opodatkować nawet prezenty komunijne (już widzę, jak siepacze z urzędów skarbowych biorą na tormenta dzieci tuż po przyjęciu Pierwszej Komunii Świętej, a więc – w stanie łaski uświęcającej – żeby wydobyć z nich zeznania, kto, co i ile im dał z tej okazji w prezencie. Bez pomocy pierwszorzędnych fachowców z bezpieki tu się na pewno nie obejdzie, więc użyteczność starych kiejkutów sprawdza się nie tylko w totalitaryzmie, ale i w demokracji.) – tedy ten energiczny pan minister Szczurek przecież nie ośmielił się sprawdzić, czy stare kiejkuty zapłaciły od tego napiwku jakiś podatek. Najwyraźniej skądś wie, że gdyby odważył się na takie wścibstwo, zaraz by mu przypomniano, skąd wyrastają mu nogi. Dzieci komunijne – to co innego!

Ale – czego nie wolno tobie, smrodzie, to przecież wolno wojewodzie! Będąc w Los Angeles zauważyłem w jednej z tamtejszych gazet artykuł sugerujący, że tylko patrzeć, a Aleksander Kwaśniewski i Leszek Miller będą musieli zatańczyć i zaśpiewać przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze. Jeśli to prawda, to przepytają ich tam nie tylko o usługi kuplerskie i stanie na świecy, nie tylko o wspólników – bo nie sądzę, by Aleksander Kwaśniewski, czy Leszek Miller osobiście stawał na świecy w Starych Kiejkutach – no i ma się rozumieć – o napiwek – ile każdy wziął i gdzie schował. Ładny interes! To pewnie dlatego razwiedka na gwałt szykuje na scenie politycznej podmiankę, a właściwie dwie podmianki – jedną „prawicową” w postaci partii prof. Leszka Balcerowicza i Władysława Frasyniuka, a drugą „lewicową” w prof. Janem Hartmanem, Wandą Nowicką i nieśmiertelną bojowniczką genderactwa, Magdaleną Środziną (powiedziała nam Środzina, że chłopakom powyrzyna, a dziewczynom powypala) – żeby mniej wartościowy naród tubylczy miał się na jesieni w kogo wpatrywać jako w jasnego idola, bo ta Haga, to mogą być los ultimos podrigos obydwu starych kiejkutów. Ciekawe, że jeszcze w XIX wieku zauważył to rosyjski poseł, pisząc do centrali w Petersburgu, że „Gaga samyj skucznyj gorod w mirie”, co się wykłada, że Haga to najnudniejsze miasto świata. Już tam się oni wynudzą za wszystkie czasy, zwłaszcza gdyby trafili za kratki, bo przecież co ma wisieć – nie utonie.

Ale mniejsza o los obydwu starych kiejkutów, bo ważniejsza jest oczywiście nowa, świecka tradycja. Najwyraźniej politycy amerykańscy, a za nimi amerykańscy bezpieczniacy przyzwyczaili się do tego, że w zamian za różne usługi, które – jak zauważył przenikliwie Radosław Sikorski – Polska spełnia im za darmo – nasz nieszczęśliwy kraj dodatkowo będzie musiał do tego wszystkiego jeszcze dopłacać. Tak jest w przypadku starych kiejkutów i tak może być w przypadku polskiego zaangażowania na Ukrainie – za co być może już niedługo przyjdzie zapłacić Żydom 65 miliardów dolarów haraczu. Ale może Polonia amerykańska wreszcie się zreflektuje i zacznie odzwyczajać tamtejszych polityków od tego, że polskie głosy dostają za darmo.

Stanisław Michalkiewicz

Advertisements

Porzegnanie z bulem

May 25, 2015

0133af8dccf86e95c6bc397dc16aa294

Czyrzby czyrzyk?

May 24, 2015

CFzEojNVEAEYi36.jpg-large

Piękny umysł

May 24, 2015

John Forbes Nash Jr. odszedł 23 maja 2015.

Cisza wyborcza

May 22, 2015

cthulhu-na-prezydenta-czarny-5645.800x1200c

Eric Arthur Blair wielkim pisarzem był

May 16, 2015

Oj Banachewicz, Banachewicz – stare toto, a naiwne jak podfruwajka jakaś. Tak się złożyło, że w zeszłym tygodniu byłem w Londynie akurat w dniu wyborów parlamentarnych, więc – chcąc nie chcąc – śledziłem na bieżąco rozwój sytuacji: komentarze gadających głów, uroczych w swym braku szacunku dla polityków dziennikarzy, coraz ciekawsze próby tłumaczenia czemu sondażownie dały ciała… Wygrali konserwatyści, a lewica tradycyjna (Labour) dostała cięgi przestraszliwe. Dobre i to, można by pomyśleć: jacy by konserwatyści nie byli, przynajmniej jeden kraj w Europie nie dostanie się w łapy oszalalych wyznawcow Keynesa.

A potem, jak pisał poeta “Tak wylazła z Archanioła stara świnia reakcyjna: absolutnie apolityczna i zupełnie bezpartyjna“: okazało się, że posławszy na polityczna emeryturę czerwonego Eda, Brytyjczycy powierzyli powtórnie ster facetowi, ktory ewidentnie czytał Orwella – tylko chyba nikt mu nie powiedział, że to nie jest instrukcja.

Do mediów przedostaly sie fragmenty nowych pomysłów Davida Camerona na uczynienie z Wielkiej Brytanii jeszcze bardziej bezpiecznego miejsca (ewidentnie bycie krajem z największym zagęszczeniem kamer CCTV na świecie im nie wystarczy). Dwa kluczowe fragmenty:

  • For too long, we have been a passively tolerant society, saying to our citizens: as long as you obey the law, we will leave you alone. It’s often meant we have stood neutral between different values. And that’s helped foster a narrative of extremism and grievance. This Government will conclusively turn the page on this failed approach.
    Czyli mówiąc po ludzku: nie wystarczy przestrzegać prawa, musisz jeszcze kochac Wielkiego Brata. Ponurej ironii dodaje tej inicjatywie fakt, że w dniu wyborów przywódcy głównych partii spotkali się z weteranami II WS: ostatnimi ludźmi z pokolenia, które walczyło na trzech kontynentach z totalitarnym koszmarem, który zaczynał od dość podobnie sformułowanych praw – wbrew powszechnej opinii, niemiecki faszyzm nie zaczął się od obozów koncentracyjnych, tylko od palenia niesłusznych książek.
  • Rząd Jej Królewskiej Mości będzie zwalczał wszelkie zagrożenia. Jak definiujemy zagrożenia? Oprócz standardu (nękanie, zamieszki i tak dalej) jest też nowa kategoria: “threat to the functioning of democracy“. Piękne, prawda? Praktycznie dowolna krytyka poczynań rządu spokojnie łapie się pod tak ogólne sformułowanie: nie podoba ci się kolejna misja wprowadzania demokracji na Bliskim Wschodzie? Zagrażasz demokracji. Jako katolik krytykujesz adopcję dzieci przez pary homoseksualne? Podważasz fundamenty ustroju, czyli zagrażasz demokracji. A może nie masz niewłaściwe preferencje polityczne (na przykład UKIP)? Takie sytuacje na razie potrafią skończyć się odebraniem dzieci rodzinie adopcyjnej, ale jak sądy się odpowiednio rozgrzeją…

    Kłaniają się stare dobre sowieckie wzorce i pakowanie niesłusznych ludzi do szpitala psychiatrycznego z diagnozą “schizofrenii bezobjawowej”.

Ciężkie czasy, jak powiedział krasnoarmiejec kradnąc zegar z hali dworca w Lublinie.