Precz z komuną 2012

Ja wiem, to bardzo brzydki odruch, ale nic na to nie poradzę: co jakiś czas lubię obejrzeć, jak ktoś dostaje łomot – i nie mówię tu bynajmniej o polskiej reprezentacji piłkarskiej. Jako podatnik, regularnie jestem dymany przez klaunów rządzących gospodarką, dla których jedynym lekarstwem na gospodarcze bolączki Europy jest jeszcze większa dawka tego samego leku, przez który jesteśmy tam gdzie jesteśmy: pękła spekulacyjna bańka w nieruchomościach? Musimy nadąć nową, żeby rozruszać gospodarkę. Jest problem z zadłużeniem? Dodrukujmy pieniędzy, żeby państwo mogło się zadłużyć jeszcze bardziej…

A co najgorsze, modlący się do faszyzującej cioty Keynesa ludzie rządzą po obu stronach Atlantyku, co znacząco ogranicza możliwości wymiksowania się z tego bałaganu… Ale nadzieję, drogi Czytelniku, daje nam to, co podtrzymuje na duchu wszelkiej ofiary gospodarczej opresji: praw przyrody nie unika się oszukać i oparty na absurdzie system gospodarczy musi się w końcu zawalić (nawet jeśli, jak przypadku Sojuza, trwa to dekady). Zanim nastąpi ten piękny moment, nacieszmy się w lipcowy wtorek publicznym przeczołganiem dwóch twarzy (choć słowo ryj byłoby znacznie bardziej na miejscu, z uwagi na reprezentowaną przez nich ideologię): Hermana “Golluma” van Rompuya i Paula Krugmana.

Gollum van Rompuy jest przewodniczącym RE i prawdę powiedziawszy trochę mi go żal: rzut oka wystarczy do stwierdzenia, że facet nie ma bladego pojęcia o gospodarce i czołganie go za ekonomiczne idiotyzmy płynące z Brukseli jest trochę nie fair; z drugiej strony, nikt go nie zmuszał do pchania się do zewnętrznych znamion władzy… Panie i panowie, przed Wami nemesis eurodurniów – Nigel Farage.

Ale jak zabawne nie byłoby publiczne czołganie Rompuya, ten facet to mała płotka – co on realnie może? Niewiele, bo – przynajmniej na razie – co głupsze pomysły eurodurniów blokują Niemcy (swoją drogą to przerażające: nasza nadzieja w Niemcach). Znacznie groźniejsi są ekonomiści: 1. nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za to, co piszą 2. jedną książką, która wejdzie do programu uczelni, mogą zatruć więcej umysłów niż znajdzie się stron w unijnych regulacjach dotyczących handlu kapustą 3. zakompleksieni swoim – na ogół kiepskim – poziomem wykształcenia, ludzie mający realną władzę często ich słuchają. A jeśli na dodatek jeden z tych pasożytów ma Nobla?

Wtedy, proszę państwa, mamy do czynienia z intelektualnym odpowiednikiem powierzeniem Rzeźnikowi z Rostowa nadzoru nad siecią przedszkoli.

I takim właśnie człowiekiem jest Paul Krugman: ziomal Czarnego Mesjasza, bloger z biegunką klawiatury, uniwersalny autorytet od wszystkiego, co dotyczy gospodarki… Tym większą radością napełnia moje czarne serce widok Krugmana, którego grzecznie i uprzejmie miesza z błotem człowiek rozumiejący pewne rewolucyjne prawdy w rodzaju “nie można długofalowo wydawać więcej niż się ma” i nie zgadzający się z tezą, że najbardziej odpowiednimi ludźmi do wyciągnięcia nas z gospodarczego bagna są ci sami ludzie, którzy nas do niego wprowadzili. Panie i panowie, moment na który wszyscy czekali: profesor Pedro Schwarz.

Tags: , , , , ,

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: