Michalkiewicz: Wariacje

Felieton    „Nasz Dziennik”    28 stycznia 2012

Ósma godzina z minutami, jedzie pociąg z wariatami” – śpiewało się w piosence popularnej wśród moich rówieśników z dzieciństwa. Przypomniało mi się to, kiedy na antenie Polskiego Radia słuchałem rozmowy między posłami na temat ACTA. Poseł PiS, które w tej sprawie się „pomyliło” dyskutował z posłem z PO, który w pewnym momencie użył argumentu z autorytetu – że mianowicie niemożliwe jest przecież, by ci wszyscy dygnitarze z różnych państw, które podpisały ACTA, byli wariatami.

Zapewne miało z tego wynikać, że skoro wariatami nie są, a twierdzą, że ACTA niczyjej wolności nie zagraża, to znaczy, że ci, którzy się tego obawiają… no nie, wariatami też może nie są, ale są źle poinformowani. Tak w każdym razie uważa pan minister Sikorski – że młodzież została „niepotrzebnie” nastraszona.

Warto się nad tym chwilę zatrzymać. Po pierwsze dlatego, że nie ma najmniejszego dowodu, że wśród przywódców państw nie ma wariatów. Już łatwiej byłoby dostarczyć przykładów przeciwnych, świadczących, że w tym środowisku od wariatów nie tylko się roi, ale również – że są to wariaci bardzo niebezpieczni. I żeby było jasne – wcale nie dotyczy to tylko przeszłości.

Wystarczy oglądać telewizję, by się przekonać, że nawet wśród naszych Umiłowanych Przywódców, którzy przecież żadnej władzy nie mają, a tylko służą za parawan, za którym naszym nieszczęśliwym krajem rządzą rozmaite bezpieczniackie watahy, nie brakuje ludzi albo o zszarpanych nerwach, nadających się w sam raz na pacjentów dla weterynarza – albo wariatów w sensie medycznym, cierpiących na manię wielkości.

Skoro tak, to cóż dopiero musi się dziać w krajach o większym politycznym ciężarze gatunkowym od naszego? Tam siła przyciągania wariatów musi być jeszcze większa, a skoro tak, to i odsetek wariatów też. O ile mi wiadomo, żeby zostać zawodowym kierowcą, czy nawet policjantem, trzeba najpierw przebadać się również pod kątem zdrowia psychicznego. Tymczasem Umiłowanym Przywódcą zostaje się bez żadnych tego rodzaju badań, a przecież jest to trampolina, z której można zrobić karierę ministra, premiera, a nawet – prezydenta.

Nic zatem dziwnego, że potem Antoni Słonimski opisuje, jak to austriacki generał Potiorek w ramach swoich zainteresowań naukowych badał ciężar gatunkowy żołnierzy, których w tym celu, w pełnym oporządzeniu zanurzał w beczce z wodą, a potem zapisywał, wiele wody wypierają. I nikomu to nie przeszkadzało dopóty nie zapragnął zbadać tą samą metodą ciężaru gatunkowego oficerów swego sztabu. Wówczas odwieziono go w plecionce do infirmerii – ale przedtem dowodził dywizją, czy nawet korpusem w sposób nie zwracający niczyjej uwagi.

Zresztą po cóż przytaczać jakieś przykłady, kiedy najlepszym dowodem zaburzeń psychicznych jest widoczne wśród Umiłowanych Przywódców, niepohamowane pragnienie rządzenia innymi? Tymczasem Franciszek ks. de La Rochefoucauld zauważa, że „trudniej jest nie dać rządzić sobą, niż rządzić innymi”. Zatem jest bardzo prawdopodobne, że wśród naszych Umiłowanych Przywódców nie tylko musi być mnóstwo wariatów, ale w dodatku – wariatów idących na łatwiznę. W tej sytuacji młodzież, która usiłuje nie dopuścić, by wariaci przejęli nad nią pełnię władzy, zasługuje nie tylko na szacunek, ale i na naśladowanie.

Tylko czy minister Radosław Sikorski jest jeszcze w stanie to zrozumieć? Dowodzi on, że mnóstwo kagańcowych i kneblujących praw zostało już wprowadzonych i ACTA niewiele tu zmienia. Czy to jednak ma to świadczyć o złym poinformowaniu młodzieży, czy raczej o tym, że wreszcie poznała się na łajdactwie?

Niedawno poseł Antoni Macierewicz urządził konferencję, podczas której przedstawił opinie ekspertów podważające ustalenia raportu komisji ministra Millera. Na marginesie pojawiła się też informacja, że skrzydło tupolewa, który rozbił się w Smoleńsku zostało rozdarte OD TYŁU. Na takie dictum poseł Paweł Olszewski z PO oświadczył, że „nikt” nie traktuje posła Macierewicza poważnie. Pomijam już to, skąd poseł Olszewski może wiedzieć takie rzeczy – bo takie kategoryczne stwierdzenia dowodzą raczej, że po prostu nie wie, co mówi – ale nie ma racji merytorycznie.

Poseł Macierewicz w 1979 roku, a więc wtedy, kiedy poseł Olszewski dopiero się urodził, był znaną postacią w opozycji demokratycznej, gdzie trzeba było mieć trochę więcej odwagi i charakteru, niż jest potrzebne do zostania posłem Platformy Obywatelskiej – bo tu podobno wystarcza udawać głupszego od szefa.

Stanisław Michalkiewicz

Tags:

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: