Feminazi na 8 marca

Jak ja kocham “Koszerną”… Żadne, ale to żadne inne medium nie jest tak przydatne na sposób wielofunkcyjny: siedzisz na tronie refleksji? Zacznij czytać leżący obok egzemplarz a momentalnie nabierzesz ochoty na zakończenie dumania. Malujesz mieszkanie? Jeden-dwa egzemplarze wydania poniedziałkowego zawierają dość pozbawionego użytecznej treści papieru aby pokryć podłogę w małym hangarze. No i oczywiście wywiady…

Ja rozumiem, naturalnie, że zatrudnieni na Czerskiej funkcjonariusze myślą, że drukując bełkot swoich ideologicznych pupili robią im przysługę (a jest dokładnie odwrotnie), ale każdy ma prawo do złudzeń. Z okazji dzisiejszego święta komuny z ludzką twarzą (to jest, chciałem powiedzieć, Międzynarodowego Dnia Kobiet – który dziwnym trafem obchodzony jest głównie w byłych demoludach) mamy na gazeta.pl wywiady z “feministkami, które lubią mężczyzn“…

I choćbym nie wiem jak się wytężał, to nie udźwignę: taki to ciężar – wymyślić bardziej dosadny opis polskich feminazistek niż brednie, które one same ochoczo wylewają z siebie na łamach prasy.  Ze specjalną dedykacją dla nich wszystkich – z okazji Dnia Kobiet, tak ważnego dla nich święta (bo przez resztę roku nikt normalny nie da im nawet naci selera):

Tags: , ,

8 Responses to “Feminazi na 8 marca”

  1. A. Says:

    Już dawno po 8. marca, ale i tak pokuszę się o skomentowanie Twojego wpisu. W swojej notce próbujesz odnieść się krytycznie do wypowiedzi kilku feministek, które z okazji dnia kobiet zostały poproszone o polecenie książek napisanych przez mężczyzn. Twoja próba kończy się zupełną porażką, bo trudno doszukać się w Twoim tekście jakichkolwiek konkretnych zarzutów pod adresem artykułu. Dowiadujemy się jedynie, że “wymyślić bardziej dosadny opis polskich feminazistek niż brednie, które one same ochoczo wylewają z siebie na łamach prasy” jest poza zasięgiem Twoich możliwości. Ale co to za brednie? Jaki to straszliwy opis polskich feministek wyłania się z ich wypowiedzi? O tym nie ma już ani słowa. Paplasz więc sobie radośnie o tym, jak to Gazeta Wyborcza potrafi doskonale wpływać na procesy fizjologiczne związane z wydalaniem albo jak idealnie rzeczona gazeta nadaje się do ochrony podłogi podczas malowania ścian i sufitów. Nie ma w tym żadnej treści, widać natomiast jak na dłoni, jak (eufemistycznie ujmując) niskie mniemanie masz na temat GW. Tylko co z tego?

    • Banan Says:

      Dobrze, ironia nie zadziałała – będzie wersja uproszczona, z przykładami:

      Dunin: “I dla mnie to jest właśnie feminizm – takie wchłonięcie rozmaitych różnic, żeby nie znikły, ale przestały mieć aż takie znaczenie.”- aż takie, czyli jakie? Typowe feminazistowskie pustosłowie (“Kopernik była kobietą”). Zero treści, odmienianie przez przypadki słów “różnica” i “płeć”. Dobrze, że nie ma o genderze, wzorem http://ihm.blox.pl/html

      Graff: jest członkinią “Krytyki Politycznej”, co czyni z niej albo kretynkę, albo oszustkę praktycznie z definicji, ale skoro chcesz konkretów, proszę: “jak pozostać wolnym, lawirując w społecznej grze, jak być silną kobietą w patriarchacie, a jednocześnie zawierzyć miłości? Ale nie o filozofowanie tu chodzi, lecz o emocjonalną prawdę.” blablabla… Patriarchat, ucisk, samiec, źle, samica, dobrze… I wszystko sprowadzone do walki płci.

      Sroda:”wielki filozof jawi się jako rozdęte do granic niemożliwości mizoginiczne ego, zanurzone w sentymentalizmie, strachu i trosce o prywatny dobrobyt ” – w przeciwieństwie do żyjących z dotacji lewackich kretynek, które oczywiście koncentrują się na walce o lepszą przyszłość (za cudze pieniądze). Napisz krowo coś kalibru pism Heideggera i pogadamy o prawie do krytyki – co najwyżej na taki komentarz zasługują wypociny pani “etyczki”.

      Szczuka: “to rzecz o rozpadzie wartości, które z mężczyzny uczyniły kiedyś Boga” – ciekawe, że gorliwe lewactwo tak lubi używać Boga jako symbolu i punktu odniesienia (że nie wspomnę o obsesji płci).

      “Okazuje się twórczynią nowego moralnego ładu dającego nadzieję na kruche pojednanie między rasami i płciami” – przepraszam, ciągle mówimy o trzech czarnuchach, którzy zgwałcili białą kobietę?

      Bratkowska: “”Pieśń o Rolandzie” dedykuję wszystkim, którzy są zmartwieni zacieraniem się różnic płciowych. Prawdziwy mężczyzna z wylanym mózgiem wygłasza pochwałę swego miecza.” – i tyle feminazistka rozumie ze Średniowiecza: w następnym etapie zakazany zostanie Sienkiewicz (bo Bohun nie szanuje Heleny), Szekspir (bo Hamlet nie szanuje Ofelii, a już Otello to w ogóle…)… No, niczego nie będzie: tylko słuszne dzieła pisane przez kastratów i pedałów.

      Teraz jaśniej?

      • A. Says:

        Ależ nie trzeba niczego specjalnie dla mnie upraszczać i traktować protekcjonalnie. Poza tym niczego nie upraszczasz, co najwyżej uzupełniasz swoją notkę o odpowiedź na moje pytania z komentarza.

        Jeśli chodzi o Dunin, to moim zdaniem wyjaśnia ona wystarczająco, o co jej chodzi z tym wchłonięciem “rozmaitych różnic, żeby nie znikły, ale przestały mieć aż takie znaczenie.” Pisze m.in. że w książkach szuka bohaterów, którzy “są pełnokrwistymi postaciami, a nie reprezentantami sztampowych kategorii,” albo jeszcze wcześniej, że po polecane książki sięga, kiedy chce się oderwać od świata “gdzie wszystko jest kobiece albo męskie, homo albo hetero.”

        Co do Twojego zarzutu o “typowe feminazistowskie pustosłowie,” to chciałabym zauważyć, że Ty sam dałeś popis pustosłowia tyle że antyfeministycznego w swojej notce. Oj, przyganiał kocioł garnkowi…

        Pominę Twoje, wybitnie nie na miejscu, inwektywy rzucane pod adresem Graff; wpadasz w stare tory i tylko narażasz się w ten sposób na kompromitację. W zacytowanym przez Ciebie zdaniu, Graff trafnie ujmuje jeden z głównych problemów opisanych w “Portrecie Damy” Henry’ego Jamesa. W XIX wieku kobiety nie miały zbyt wielkiego wyboru co do ścieżek życiowych, ale to nie Graff dokonuje podziału na złych facetów i dobre kobiety, to Twoja nadinterpretacja.

        Co do Środy to ma ona takie samo prawo do krytykowania Heideggera, co każdy inny z Tobą włącznie. Poza tym nie krytykuje ona dzieł filozoficznych Heideggera a jego korespondencję, a dokładniej obraz filozofa, jaki się z tej korespondencji wyłania.

        Jeśli chodzi o Szczukę, to zupełnie nie rozumiem czemu wytykasz jej użycie słowa “Bóg”? Słowo to nie jest niczyją własnością, może tylko w tym przypadku powinno zostać napisane małą a nie wielką literą. A co do: “przepraszam, ciągle mówimy o trzech czarnuchach, którzy zgwałcili białą kobietę?” – to pewnie tak, ale bardziej o to, jak zgwłacona dziewczyna radzi sobie z tym, co ją spotkało. Nie wiem tylko co to za tajemniczy nowy moralny ład dający nadzieję na kruche pojednanie między rasami i płciami, ale najwyraźniej będę musiała przeczytać książkę, aby się dowiedzieć.

        Bratkowska chciała chyba wbić szpilę mężczyznom tą rekomendacją “Pieśni o Rolandzie” i przez kontrast z wypowiedziami koleżanek, które temat potraktowały bardziej poważnie, wyszło to rozczarowująco. Miało być zabawnie, a sprawia wrażenie, że jest nie na miejscu. Ale nie ma tu mowy o jakichkolwiek zakazach. I nie wiem, na jakiej podstawie wnioskujesz, że Bratkowska nie rozumie średniowiecza.

  2. Banan Says:

    “Jeśli chodzi o Dunin, to moim zdaniem wyjaśnia ona wystarczająco, o co jej chodzi” – niczego nie wyjaśnia, poza standardowym zestawem lewicowych hasełek o łączeniu, zacieraniu różnic i w ogóle kwiatkach w każdym wazonie.

    “Pominę Twoje, wybitnie nie na miejscu, inwektywy rzucane pod adresem Graff” – poczytaj Krytykę Polityczną ze wskazaniem na wypowiedzi tej tytanki intelektu. Nie musisz mi przyznawać racji publicznie🙂

    “W XIX wieku kobiety nie miały zbyt wielkiego wyboru co do ścieżek życiowych” – tak. I to było ponad sto lat temu. Może już pora przestać jęczeć? I jak to się ma do lubienia mężczyzn: James jest fajny bo marudzi po naszemu?

    “a dokładniej obraz filozofa, jaki się z tej korespondencji wyłania” – znowu: jak to się ma do lubienia mężczyzn? Znaczy: ja znam ludzi, których cieszy syf postaci rozmaitej – nie wiedziałem, że oprócz wielu innych “przymiotów” towarzyszka Środa ma też taką cechę.

    “Jeśli chodzi o Szczukę, to zupełnie nie rozumiem czemu wytykasz jej użycie słowa “Bóg”?” – dlatego:

    http://www.tvn24.pl/12690,1638068,0,1,wraca-sprawa-madzi-buczek,wiadomosc.html

    chce, niech wierzy w co jej się podoba – ale od religii niech się odczepi.

    “Nie wiem tylko co to za tajemniczy nowy moralny ład dający nadzieję na kruche pojednanie między rasami i płciami” – ja też nie wiem, ale człowiek widzący w (choćby i literackiej) sytuacji zbiorowego gwałtu przede wszystkim zaczyn nowego ładu… No, powiedzmy eufemistycznie, nie budzi mojego entuzjazmu.

    “I nie wiem, na jakiej podstawie wnioskujesz, że Bratkowska nie rozumie średniowiecza.” – bo w typowej stylistyce feminazi, Bratkowska wyrywa Rolanda z kontekstu historycznego, kulturowego i czego tam jeszcze.

    Aż się dziwię, że żadna z nich nie zaczęła bredzić o genderach, płci kulturowej etc.

  3. A. Says:

    Odnoszę wrażenie, ze cokolwiek by Dunin, Graff, Środa, Szczuka czy Bratkowska powiedziały, byłoby źle i byłbyś na nie…

    W przeciwieństwie do Ciebie, ja odniosłam wrażenie, że Dunin chodzi o książki z bohaterami, którzy nie są stereotypowi, którzy wymykają się prostym wzorcom i banalnym schematom. Co to ma wspólnego z “lewicowymi hasełkami” i z “kwiatkami w każdym wazonie”?

    Co mają artykuły Graff w “Krytyce Politycznej” do jej wypowiedzi dla GW, którą tu komentujemy?

    Tylko dlatego, że “Portret damy” jest starą książką, to już nie można jej czytać, a już tym bardziej polecać?
    Co do odpowiedzi na “James jest fajny bo marudzi po naszemu?” Otóż nie, James jest fajny bo potrafi napisać historię, która jest wiarygodna nie tylko jeśli chodzi o przedstawione wydarzenia, ale też portrety psychologiczne bohaterów, ich motywy postępowania, itd.

    Jeśli chodzi o “Hannah Arendt, Martin Heidegger. Korespondencja z lat 1925-1975,” to Środa ją raczej odradza, niż rekomenduje. Poleca ona natomiast “Notatki o skubaniu roli,” o których pisze: “Mądre, kojące, refleksyjne, prawdziwe. Z dystansem do świata, z dystansem do siebie. Wyważone intelektualnie.” Odbiję zatem piłeczkę: jak to się ma do nielubienia mężczyzn?

    “Bóg” jako pewien koncept nie jest własnością żadnej religii. Nie masz prawa zakazywać komukolwiek jego używania. Nie ma tu najmniejszego znaczenia motywacja, że ten ktoś jest osobą niewierzącą, czy nawet to, że był oskarżony o obrazę uczuć religijnych w przeszłości. Poza tym Szczuka nie używa słowa “bóg” w kontekście religilnym, więc to Ty powinieneś się od niej odczepić.

    “ja też nie wiem, ale człowiek widzący w (choćby i literackiej) sytuacji zbiorowego gwałtu przede wszystkim zaczyn nowego ładu… No, powiedzmy eufemistycznie, nie budzi mojego entuzjazmu.” – ale to chyba już uwaga do autora “Hańby”, J.M. Coetzee’go.

    Co to za dziwny twór: “typowa stylistyka feminazi”?

    Bratkowska nie wyrywa Rolanda z “kontekstu historycznego, kulturowego i czego tam jeszcze.” Pokazuje raczej jak pojęcie prawdziwego męstwa zmieniło w ciągu wieków swoje znaczenie.

    • Banan Says:

      “Odnoszę wrażenie, ze cokolwiek by Dunin, Graff, Środa, Szczuka czy Bratkowska powiedziały, byłoby źle i byłbyś na nie…” – zupełnie niesłusznie. Fakt, że jak dotąd z ich ust wydobywają się wyłącznie brednie nie oznacza, że straciłem nadzieję. Skoro wojujący marksista, jakim był kiedyś Kołakowski, mógl oprzytomnieć, to i dla tych kretynek jest nadzieja. Słaba, bo to intelektualnie nie ta liga – ale jest.

      “Tylko dlatego, że “Portret damy” jest starą książką, to już nie można jej czytać, a już tym bardziej polecać?”- manipulacja, i to poniżej Twojego poziomu. Niczego takiego nie twierdziłem: uważam tylko, że stęki o cięzkiej doli kobiet 150 lat temu – i podpieranie się Jamesem – to intelektualna tandeta. Są ludzie, którzy to lubią…

      “Co mają artykuły Graff w “Krytyce Politycznej” ” – dowodzą, że to zawścieczona ideolożka i jej zdaniu można ufać po weryfikacji w 2 niezależnych źródlach. Jeśli ktoś się seryjnie kompromituje brakami w sztuce logicznego myślenia, można zacząć podejrzewać trend.

      “Jeśli chodzi o “Hannah Arendt, Martin Heidegger. Korespondencja z lat 1925-1975,” to Środa ją raczej odradza, niż rekomenduje” – QED: pytają “profesor” Srodę o książki, które lubi – a ta nawala, bo jej się Heidegger nie podoba. Cztery nogi dobre, dwie nogi złe – niezależnie od kontekstu, samiec Twój wróg.

      “Poza tym Szczuka nie używa słowa “bóg” w kontekście religilnym, więc to Ty powinieneś się od niej odczepić.” – ani myślę. Lewackich kretynów płci obojga zwalczam i zwalczać będę, póki mi siły starczy. Sam wiele nie zdziałam, bo Szczuka ma program w TV a ja nie (no ale ja nie mam kumpli, którzy na krzywy ryj daliby mi lokal przy Krakowskim) – ale to nie ma nic do rzeczy. Skoro takiemu elementowi rynsztokowemu wolno robić sobie jaja z religii (mojej, w szczególności), to mnie wolno walić na odlew, nie przejmując się regułami fair play. I zobaczymy, kto mrugnie pierwszy.

      “ale to chyba już uwaga do autora “Hańby”, J.M. Coetzee’go.” – no, nie do końca: nie wiemy nic o tym, że dla JMC to było głowne przesłanie – natomaist dla płodzącej te przemyślenia intelektualistki – owszem. Ale postaram się włączyć miłosierdzie: życzę jej, żeby nigdy nie musiała ćwiczyć takich sytuacji na własnej skórze. Niech sobie kretynka poteoretyzuje o pojednaniu i kruchości.

      “typowa stylistyka feminazi”- a czego tu nie rozumieć? feminazi = zawścieczone feministki spod znaku “samiec Twój wróg”, próbujące ograniczać wolnośc słowa w taki sam sposób, w jaki robili to naziści. Stąd – zlepek. Ot, choćby taki przykład:

      “Oraz, nie ukrywam, że naszym celem nie jest jedynie stworzenie neutralnej sfery dla wszelkich poglądów, ale taka hegemonia, która pozwoliłaby na zawsze z dyskursu wykluczyć pewne treści.”

      http://www.krytykapolityczna.pl/Teksty-poza-KP/Czy-Zizek-to-rewolucja/menu-id-63.html

      No, jeśli to nie jest regularny zamach na wolność słowa – to ciekaw jestem co nim jest. Za to jedno zdanie uważam Dunin za czerwoną zamordystkę – jak świetlanymi ideałami nie wycierałaby sobie okularów.

      “Pokazuje raczej jak pojęcie prawdziwego męstwa zmieniło w ciągu wieków swoje znaczenie.” – a co może wiedzieć o pojęciu męstwa (i ogólnie: tradycyjnych wartościach) kobieta organizująca “aborcyjny coming out”? Toż z równym skutkiem można pytać, bo ja wiem… doktora Mengele o pedagogikę przedszkolną. Zresztą: ta pani “robi” w gender studies (bo czegoś takiego przecież nie wypada pracą nazwać):

      http://genderstudies.pl/index.php/zajecia/katarzyna-bratkowska/

      To powinno Ci, jako osobie ze ścisłym wykształceniem, powiedzieć wszystko, co potrzebujesz wiedzieć na jej temat…

  4. A. Says:

    To ja już bardzo krótko na koniec. Graff nie jest jedyna. Banan, Ty też jesteś zawścieczonym ideologiem tyle że z drugiego końca spektrum. Obawiam się także, że zawścieczenie u Ciebie dominuje, a ideologia stanowi tylko pożywkę czy też pretekst. I tak czytam sobie raz po raz Twoją notkę i Twoje komentarze, i muszę przyznać Ci rację: “Jeśli ktoś się seryjnie kompromituje brakami w sztuce logicznego myślenia, można zacząć podejrzewać trend.”

    • Banan Says:

      Zaczęłaś od wycieczek personalnych (“Paplasz więc sobie radośnie o tym”) i na nich kończysz (“Ty też jesteś zawścieczonym ideologiem tyle że z drugiego końca spektrum. “). Szkoda😦

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: