FFWW: Hel

Śledzenie co się dzieje w kulturze w sytuacji, gdy człowiek mieszka poza Polską, ma plusy ujemne i plusy dodatnie, jak mawiał pewien dość znany elektryk. Z jednej strony, nie jest się narażonym naoglądanie gwiazd robiących w tańcu loda, z drugiej – DVD (lub torrent) to jedyne źródło dostępu do polskiego kina. I nie mówię tu o nocy żywych trupów w rodzaju Wajdy, Hoffmana (Bitwa Warszawska w 3D) czy speca od nieletnich prostytutek Zanussiego, tylko rzeczach tworzonych niejako poza oficjalnym obiegiem.

Jakiś czas temu miałem okazję pogadać z Michałem (pozdrowienia!), w ramach ping-ponga  zeszło na temat “co ostatnio widziałeś” – i Michał się pyta, czy oglądałem “Hel“. Mówię “nie, a o oczym to jest?” – a ten łobuz mi na to, żebym obejrzał, bo świetne, ale on streszczać nie będzie, żeby nie psuć mi przyjemności z oglądania. Ewidentnie zna mnie na tyle żeby wiedzieć, że takie drzazgi dość skutecznie pobudzają moją ciekawość – no i wreszcie udało mi się (dobre dwa miesiące po tej rozmowie) dorwać DVD i znaleźć spokojne dwie godziny.

Piotr (Paweł Królikowski) jest psychiatrą w szpitalu. Powodzi mu się nieźle, ładne mieszkanie, urodziwa towarzyszka życia… Aż kiedyś na ostry dyżur, na którym Piotr akurat dyżuruje, przywożą chłopaka – i tak się składa, że jest to syn Piotra z poprzedniego małżeństwa. Z kontekstu jasno wynika, że syn nie cieszy się przesadnie na widok tatusia: w sumie nic specjalnie nowego w wykonaniu dziecka porzuconego przez rodzica, ale intensywność  reakcji chłopaka zastanawia. Piotr niby ma kontakt z byłą żoną, ale ewidentnie bardzo rwany i nieregularny – i nie sposób zacząć się zastanawiać czemu. Dochodzą dziwni cokolwiek znajomi, nie pasujący do jego statusu społecznego, aluzje rzucane przez ordynatora…

Czy to jest wybitny film? Chyba nie: zagoniony (zwłaszcza pod koniec scenariusz), potraktowane po łebkach (niektóre) relacje i postaci… Chociaż może to ja jestem reliktem i tak się teraz robi kino, w stylistyce ocierającej się o teledysk? Niezależnie od umiejscowienia Banachewicza na geologicznej osi czasu, obejrzyjcie “Hel”: role drugoplanowe są całkiem sympatyczne i klimatyczne, ale tak naprawdę film stoi fenomenalną rolą Pawła Królikowskiego.

W jego fenomenalnej interpretacji Piotr to lekarz, mąż, ojciec, człowiek na krawędzi, szuja, dobry duch… I we wszystkich tych wcieleniach jest prawdziwy. W jednej chwili jest poważnym facetem ponoszącym odpowiedzialność za swoje czyny – a za chwilę śliską gnidą, która łasi się o pieniądze. Ten sam człowiek, nagły przeskok – spowodowany tak naprawdę dopadającą go przeszłością. Już wydawało się, że zostawił ją za sobą, a potem jeden kopniak od życia i facet znów leci po równi pochyłej.

Warto. Naprawdę warto.

Tags: , , ,

One Response to “FFWW: Hel”

  1. Piter Says:

    ogladalem niedawno w Niemczech, na necie. Twoj opis, opinia, to slowa mlodego czlowieka, ktorego zycie nie doswiadczylo niczym, poza brakiem kasy ( tak mysle). Ja widzialem to, co przezyl bohater filmu, slyszalem takie same slowa, jak bohater filmu od swego malolata. I nie hera byla njwazniejsza…. milosc pomiedzy ojcem i synem… stracona, przekleta! U mnie nie bylo rozwodow, tragedii, dramatow. U mnie byla nowoczesnosc, gdyz mlodzi, chcac sie wyrwac wczesnie w swiat, uznali, ze starzy sa za miekcy, za opiekunczy. Liczyla sie tylko ferajna.

    Film nie musi byc “wybitny”…. ten jest zwykly, codzienny… i przez to jest bardzo wymowny i dramatyczny!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: