FSOM: Black Mountain “In The Future”

Tak właściwie to zawsze dostawałem mdłości na hasło „psychodelia”. No bo umówmy się: większości rzeczy spod znaku the Byrds / wczesne Pink Floyd / koncertowe albumy Cream po prostu nie da się słuchać na trzeźwo i golnięcie czegoś głębszego nie wystarczy; konieczne są – nazwijmy to grzecznie – poprawiacze percepcji. Zacząłem zmieniać zdanie przy „Sky Moves Sideways” Porcupine Tree: nagle odkryłem, że psychodelia nie musi koniecznie polegać na bandzie naćpanych hipisów stękających o strasznym świecie, w którym tłumi się wolną miłość.

A potem wpadła mi w ręce płyta Black Mountain „In the future” – i teraz poważnie rozważam wpełznięcie pod stół w celu odszczekania zawartości poprzedniego paragrafu tego tekstu.

Na początek „Angels”: taka sobie snująca się ballada – melodyjny w miarę refren, całość leniwie się toczy… Trochę w stylistyce Neila Younga: niby łagodnie, ale co jakiś zgrzytnie gitara przypominająca, że mamy do czynienia z prawdziwą muzyką, a nie syntetycznym produktem z taśmy produkcyjnej w wytwórni.

Tyrants” – najpierw łomot, którego nie powstydziłoby się Black Sabbath, potem spokojna część ze śpiewem na dwa głosy (nie wiem czemu, ale kojarzy mi się to z Anathemą – tak gdzieś z okresu „Judgement”), a potem wchodzi perkusja… „Wchodzi” to właściwie mało powiedziane: wbiega, tratując meble i zaczyna szaleć po pokoju. Melodia, przeskoki tempa i nastroju – a i tak w głowie zostają człowiekowi głównie fenomenalne, łomoczące bębny.

A jak zsiądziemy z huśtawki w „Tyrant”, wita nas rozpędzające się pomalutku „Queens will play”. Wokalistka udziela się ciut egzystencjalnie (powiedzmy sobie, tekstowo to nie jest poziom Dylana czy Cohena), a w tle pulsuje bas przerywany od czasu do czasu gitarowymi mruknięciami, które stopniowo przybierają na sile.

W ogóle bluesowych klimatów jest na ten płycie sporo: i wspomniany początek „Queens will play”, i pokręcone „Evil ways”… Widać, że choć z Kanady do Chicago jest kawałek, Black Mountain odrobili lekcję pt. słuchamy klasyki. „Wild Wind”, jak dla mnie, mogłoby się znaleźć na solowej płycie Rogera Watersa – niby taka sobie prościutka balladka, ale klimat tekstu, śpiew, solówka… Półtorej minuty melancholii.

Trochę mi się nie chce opisywać detalicznie całej płyty, bo ten ciąg skojarzeń powinien dać wam jakieś pojęcie o tym, co się na „In the future” dzieje. To znaczy: z pozoru nie dzieje się nic – snucie, brak wokalnej galopady po oktawach albo solówek granych z prędkością światła. Zamiast tego: klimat, skoki dynamiki wtedy, kiedy to potrzebne… Widać, że Black Mountain grają muzykę którą sami lubią i w jakiej czują się swobodnie – a że czasem, jak w „Bright lights” przeskoczą nagle z folkowych klimatów w Black Sabbath? Ja tam lubię takie zaskoczenia.

Strasznie dużo w tym opisie odwołań do innych wykonawców, więc ktoś mógłby pomyśleć, że Black Mountain to jedna wielka zrzynka. To nie tak: owszem, sporo dźwięków brzmi znajomo (zwłaszcza, jeśli ktoś jest osłuchany z rockiem z lat 70tych) i jak rozkładać na czynniki pierwsze – czy raczej pojedyncze utwory – efekt nie jest porażająco świeży. Z drugiej strony, jak inaczej opisać muzykę? Tylko odwołując się do czegoś znanego (albo snując emocjonalne rozważania o nastrojach, ale to nie moja stylistyka).

Ale posłuchajcie albumu w całości i te oderwane kawałki zaczynają łączyć się w nową jakość. Z pokrytych kurzem patentów, Black Mountain zmontowało coś ciekawego – i własnego. Jeśli nie zarażą się wszechobecną modą na lata 80te (jak Franz Ferdinand czy Pure Reason Revolution), będzie dobrze.

Fajna, jesienna płyta – dobra na słoneczny wrzesień, ale i na zapluty deszczem listopad się nada. Warto.

Specjalne podziękowania dla Wojtka, bez którego bym się twórczością Kanadyjczyków nie zainteresował.

Advertisements

Tags: , ,

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: