17.09 – pamiętamy (przynajmniej niektórzy)

Siedemdziesiąt lat temu na teren II RP wdarła się bolszewicka dzicz chcąca dokończyć robotę przerwaną w 1920 Bitwą Warszawską. Za czasów słusznie minionych temat oczywiście nie istniał, a po 1989 jak zwykle: dwóch Polaków, trzy opinie… Z jednej strony bogoojczyźniani patrioci popadający w martyrologiczne klimaty o zdradzieckim ciosie w plecy (w końcu Stalin był najsłynniejszym polonofilem po tej stronie Drogi Mlecznej), z drugiej – towarzysze z Lewicy bez Cenzury (ku memu nieustającemu ubolewaniu, nie zostali wyskrobani przez swoje matki propagujące aborcję jako podstawowe prawo człowieka), dla których sowiecki atak to „przetrącenie karku pańskiej Polsce”…

Właściwie wszystkie takie klimaty są znane i oklepane – ale na szczęście Polską rządzi aktualnie tandem marzeń: mądry i koncyliacyjny premier i wspaniale reprezentacyjny prezydent. Dzięki katastrofie w Smoleńsku zniknęły przeszkody (właściwie to jedna) na drodze do pełnego pojednania polsko-rosyjskiego, więc efekty zaczynają być widoczne. Najpierw ekonomiczne (umowa z Gazpromem, na której niedorzeczność zwrócili uwagę nawet tępi biurokraci z Brukseli), potem symboliczne (zaproszenie szefa rosyjskiego MSZ Ławrowa na naradę polskich ambasadorów) – a teraz konkretne działania w sferze politycznej.

Szef MSZ czeczeńskiego rządu na emigracji Zakajew bywał w Polsce parę razy. Bogiem a prawdą to wiele taki minister nie może: Czeczenia tkwi pod rosyjskim butem i z uwagi na wybicie do nogi chyba wszystkich zdolnych do noszenia broni pełnoletnich mężczyzn nie zanosi się na prędką zmianę tego stanu (przynajmniej do momentu, aż dzisiejsze dzieciaki dorosną na tyle, żeby udźwignąć Kałasznikowa). I jakoś podczas poprzednich wizyt nikomu specjalnie jego obecność nie wadziła – choć list gończy Rosjanie wystawili już ładnych parę lat temu. Aż tu nagle w tym roku, łubu dubu, zwinęli Czeczena akurat jak jechał stawić się na wezwanie prokuratury. Nie żebym był przesadnie przywiązany do symboliki i innej numerologii, ale fakt aresztowania Zakadowa na podstawie rosyjskiego listu gończego akurat 17 września aż się prosi o skojarzenia…

Wynurzenia z powyższych trzech akapitów, jak sobie właśnie uświadomiłem, to dowód na moje zacofanie. Ponieważ bardzo chciałbym być młody, wykształcony i z dużego miasta, więc teraz spróbuję wpasować się w stylistykę i wzorem towarzysza Tarasa proponuję grupę na Facebooku: Przestańmy obchodzić 17 września, bo na chuj i komu takie jątrzenie społeczeństwa?

Tags: , , , , , ,

One Response to “17.09 – pamiętamy (przynajmniej niektórzy)”

  1. A. Says:

    Skoro jest komentarz muzyczny, to ja dorzucę komentarz rysunkowy:
    http://www.rp.pl/galeria/524935,1,536764.html

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: