Dreszcze

Ameryka się boi i jak tak się chwilę zastanowić, to całkiem słusznie się boi. Licząc tylko ostatnie dwadzieścia lat – od upadku Sojuza – narobiła sobie tylu przyjaciół w różnych zakątkach świata, że rachunek prawdopodobieństwa mówi jasno: któremuś z nich w końcu się uda. Dał nam przykład Osama, jak niewiernych gromić mamy!

Na nieszczęście dla ojczyzny Czarnego Mesjasza Zmiany, co poniektórzy źli ludzie chcący ją skrzywdzić są ciut bystrzejsi od kretyna, który chciał strącić samolot detonując w pierwszy dzień Bożego Narodzenia swoje genitalia. Niektórzy z nich nauczyli się nawet używać komputera i korzystać z internetu. Co na to Ameryka? Będzie się bronić, oczywiście –  monitorując co się da. Szczególną uwagę będzie się zwracać na krytyczne elementy infrastruktury i absolutnie, ale to absolutnie, nie ma mowy o stałym monitorowaniu całości systemu.

I właściwie nie zwróciłbym na tę informację specjalnej uwagi gdyby nie nazwa: otóż inicjatywa nosi dumną nazwę “Perfect Citizen”, czyli “obywatel doskonały”. Są dwie szkoły: albo twórcy programu to biurokratyczni durnie nie zdający sobie sprawy z konotacji takiego sformułowania, albo inteligentne i cyniczne szuje – coś w typie Dicka Cheneya – doskonale rozumiejące, że kładą fundamenty pod budowę orwellowskiego koszmaru.

Może nawet uwierzyłbym w zaprzeczenia odnośnie monitorowania wszystkiego, co dzieje się w internecie, gdyby nie inna wiadomość. Trochę ponad tydzień temu KE ratyfikowała umowę z rządem USA odnośnie udostępniania amerykańskim służbom danych o transakcjach finansowych dokonywanych na terenie UE. Jest to, jak wszystkie działania KE i Czarnego Mesjasza, ogromny sukces i dowód mądrości dziejowej, dzięki której łatwiejsze będzie ściganie terrorystów, bezpieczeństwo obywateli wzrośnie, kontrola podstawą zaufania i ogólnie kwiatki w każdym wazonie. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jeden szczegół: Amerykanie będą dostawać dane z całego systemu SWIFT, ale sami nie muszą udostępniać nic. Wszystko, ma się rozumieć, dla naszego dobra.

Zajdel, Huxley, Orwell… Mnóstwo nazwisk ciśnie się do głowy kiedy czyta się takie doniesienia z frontu walki o nowy wspaniały świat. Kto chce, może wybrać najlepiej dopasowaną literacką analogię. Tyle wolności jeszcze nam zostało.

Advertisements

Tags: , , ,

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: