Wieczorny przegląd moich myśli

Ani i Miłoszowi – z podziękowaniem za sprowokowanie do przemyśleń

Trybunał w Strasburgu uznał racje państwa Grzelaków, którzy poskarżyli się na dyskryminację ich syna. Młody Grzelak nie miał możliwości uczęszczać w swojej szkole na zajęcia z etyki, co według szacownych sędziów stanowi przejaw deptania wolności myśli, sumienia i wyznania, tudzież dyskryminację, niszczenie trawnika i sikanie na wycieraczkę. Niedawno  z tego samego paragrafu skorzystała jakaś oszalała włoska lewaczka, której spokój duszy (podobno czerwoni też takową mają) naruszał wiszący krucyfiks. Jako że Trybunał zawsze dzielnie staje na froncie walki z siedliskiem wstecznictwa i obskuranctwa (“tak zwanym kościołem katolickim“, jak mawiają kawiarniani rewolucjoniści z “Krytyki Politycznej”), przed rodzicami prześladowanego Grzelaka juniora otwiera się zaiste świetlana przyszłość: wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy…

No dobrze, dobrze: jestem złośliwy, a tak naprawdę sprawa jest poważna. I nie mówię tu nawet o kwestii tego czy / na ile etyka (powiedzmy w sposób uproszczony: zdolność odróżniania dobra od zła) wynika z religii… Nie, rzecz jest bardziej prozaiczna: jak właściwie regulować obecność Kościoła Katolickiego w życiu publicznym?

Choćby kwestia nauki religii w szkole. Mimo usilnych starań, nigdy nie byłem w stanie pojąć: w jaki sposób czerwoni wkręcili do Episkopatu swojego agenta, który przekonał innych hierarchów do poparcia tego pomysłu? Pamiętam, że jako dzieciak w podstawówce chodziłem na katechezę do domu parafialnego i uważam to – z perspektywy – za świetny pomysł. Jedni chodzą, drudzy nie, żadnego przymusu, rzeźbienia z zajęciami alternatywnymi, taniej (bo domy parafialne i tak stoją), wybija się z ręki argumenty wszystkim oszołomom wrzeszczącym o indoktrynacji i państwie wyznaniowym… Komu to przeszkadzało i czemu duchowni postanowili strzelić Kościołowi w nogę – nie pojmuję.

Można by długo: dofinansowanie Świątyni Opatrzności Bożej, ulgi podatkowe, zwrot gruntów w sposób cokolwiek uznaniowy… Tylko że jest druga strona medalu: przy wszystkich niedociągnięciach co poniektórych przedstawicieli duchowieństwa, większość Polaków jest ochrzczona i deklaruje się jako katolicy. Oczywiście, trzeba respektować prawa mniejszości – ale nie może być tak, że kilka histeryczek z waporami macicy (w rodzaju Środy i Dunin) będzie terroryzować kilkanaście milionów ludzi strasząc Strasburgiem. W takim przypadku nie mamy do czynienia z demokracją tylko jakimś zdegenerowanym wariantem „liberum veto”.

Dziwnie mi czasem w takich światopoglądowych konfliktach, bo kto mnie zna ten wie, że do stereotypu potulnego  katolika trochę mi – delikatnie mówiąc – brakuje. Sugestiom hierarchów nie dotyczącym spraw wiary posłuszny jestem mocno selektywnie, kiedy widzę w telewizji biskupów Życińskiego („światem rządzi przypadek i prawa fizyki”) czy Gocłowskiego („czasem lepiej nie znać prawdy”), robi mi się i myślę o nich w sposób głęboko sprzeczny z nauką Kościoła o szacunku dla życia… Że nie wspomnę o klimatach typu krakowska kuria, gdzie do odzyskiwania kościelnych gruntów i nieruchomości zatrudniani są byli pracownicy Służby Bezpieczeństwa…

Ale czy komuś sięto podoba czy nie  – mnie akurat niespecjalnie – linia frontu jest narysowana wyraźnie. Po jednej stronie ci, dla których katolicyzm jest ważnym kawałkiem polskiej tożsamości – po drugiej ci,dla których to relikt, którego należy się w imię nowoczesności pozbyć i najlepiej zamknąć w krypcie . Co ciekawe, ta linia jest prostopadła do osi podziału „wierzący” – „niewierzący” i wydaje się mieć sporo wspólnego ze skutkami poczynań co poniektórych duchownych, zwłaszcza takich z parciem na szkło. Wychodzi na to, że mógł mieć rację ksiądz Tischner twierdzący, że jeden głupi ksiądz robi Kościołowi większą krzywdę niż dziesięciu marksistów (osobiście dorzuciłbym jeszcze do tej listy katolickie licea, ale to osobny temat). Pytanie brzmi, czy warto wylewać dziecko z kąpielą.

A na obrzeżach kłusuje islam i jego turbaniaści apostołowie, dla których wszyscy i tak jesteśmy niewiernymi psami zasługującymi na poderżnięcie gardeł. Ciekawe, że bezczelność naszych ciapiatych przyjaciół krzyczących „demokracja to rak, islam to lekarstwo” jest wprost proporcjonalna to stopnia zeświecczenia danego kraju – słyszał ktoś o aktywności duchownych we Francji albo o agresywnych i pozostających na wolności mułłach w USA?

Ja nie.

Tags: , , , , ,

15 Responses to “Wieczorny przegląd moich myśli”

  1. AntekJ Says:

    Absoutna zgoda co do tej linii frontu: dlatego m.in. uważam, że np. Radia Maryja trzeba przed oświeconymi lewakami bronić jak się da.

    • Banan Says:

      Ano trzeba – choć niektóre snujące się tam osoby sprawiają, że ta obrona jest przez zaciśnięte zęby. Ale są rzeczy ważniejsze niż moje poczucie estetyki.

  2. Ania Says:

    Calkiem udany tekst, choc mam jedna uwage: teoretycznie trybunal w Strasburgu istnieje po to, by krzewic wolnosc zniewolonych. Praktycznie zglaszaja sie don ednak osoby pokrzywdzone w stopniu watpliwym, acz szukajace rozglosu. Co mnie niesamowicie mierzi, to reakcja swiata (lub jego czesci) na strasburskie orzeczenia: histeria, lament, oburzenie tudziez wrecz przeciwnie: dzika euforia oraz wrzaski w stylu “a nie mowilem” i dobrze wam tak”. Patrz sprawa Alicji C1000. Pomiajam juz sam przypadek tej kobiety, ale cala dyskusje (o ile mozna to tak nazwac) w mediach naszych rodzimych. Polska ustawe aborcyjna uwazam za nieporozumienie (ale to moje osobiste zdanie), ale to, co sie wtedy rozpetalo, trudno nazwac rozsadna, merytoryczna dyskusja. I podobnie z Grzelakami. Nie widze powodu skarzenia braku etyki do trybunalu, aczkolwiek musze przyznac, ze u mnie w liceum religia byla obowiazkowa i zeby sie z niej wykrecic potrzebowalam zgody rodzicow. I to uwazam za nie fair. Panstwo (i szkola) jest dla wszystkich (tez lubilam domy katechetyczne :D).

    Co do Radia Maryja z komentarza powyzej, to sie absolutnie nie zgodze. Nie trzeba byc “oswieconym lekwakie”, zeby widziec, co w trawie piszczy. Dopoki RM pozostanie podzegaczem nienawisci do sobie innych, dopoty nalezy sie go wystrzegac. Podobnie jak LPR-owych “lowcow glow” (w sensie mlodziezy w szkolach), lewicowych, zapijaczonych mlodziezowek uzbrojonych w kamienie i inicjatyw spolecznych mlodych ludzi, probujacych wprowadzic do naszego kraju, cytuje “socjalizm oddolny, z wladza w rekach robotnikow”

    • Banan Says:

      “e u mnie w liceum religia byla obowiazkowa i zeby sie z niej wykrecic potrzebowalam zgody rodzicow. I to uwazam za nie fair” – raz, że nie fair – dwa, że szkodzi to samej religii.

      “Dopoki RM pozostanie podzegaczem nienawisci do sobie innych” – czy Ty aby nie przesadzasz? Popatrz sobie na fora na onecie to się dowiesz, co to jest podżeganie do nienawiści – że nie wspomnę o przydupasie Wikiego – Januszu P. (Lublin przeprasza!).

      ‘inicjatyw spolecznych mlodych ludzi” – no co Ty, Aniu 😀 “zabierz babci dowód” Ci się nie podoba? przecież to była spontaniczna oddolna inicjatywa…

  3. Ania Says:

    “Ciekawe, że bezczelność naszych ciapiatych przyjaciół krzyczących „demokracja to rak, islam to lekarstwo” jest wprost proporcjonalna to stopnia zeświecczenia danego kraju – słyszał ktoś o aktywności duchownych we Francji albo o agresywnych i pozostających na wolności mułłach w USA?

    Ja nie.” – oooooojjjj, absolutnie sie nie zgadzam. Popatrz np. na Czechy, Szwecje, Norwegie, Izrael. Nie mowiac juz o tym, ze najglosniej krzycza “u siebie”, a trudno kraje arabskie nazwac swieckimi.

    • Banan Says:

      “oooooojjjj, absolutnie sie nie zgadzam.” – no, daj Ci Panie Boże zdrowie jak Izrael nie jest prawie teokracją 😀 Norwegia i Szwecja – tam jest obłęd politpoprawności taki, że ciapiaci mnożą się sowieso na koszt państwa – więc po co mieliby się ciskać? A w Czechach niszę ekologiczna zajęli Cyganie 😀

      A co robią u siebie… Wiesz, to są kraje z przymusowym obrzezaniem kobiet – naprawdę chcemy się wgłębiać w psychikę dzikusów i równać w dół?

  4. Ania Says:

    “no, daj Ci Panie Boże zdrowie jak Izrael nie jest prawie teokracją ” – oczywiscie, ale mowimy o tym, co oficjalne i na papierze 😀 A poza tym, i te kwestie znam akurat bardzo dobrze i z pierwszej reki, Izrael jest panstwem swieckim… Podobnie jak Turcja.

    A co do RM, to nie wydaje mi sie, zebym przesadzala. A forow staram sie nie czytac, bo lichego zdrowia jestem 😀

    • Banan Says:

      RM – dobra, po prostu każde z nas zostanie przy swoim zdaniu. Ale jeśli tego do tej pory nie robiłaś, zachęcam Cię do posłuchania, żeby Twoje zdanie było Twoje, a nie histeryków z Czerskiej.

      A co do Izraela -z tą teokracją to taka figura stylistyczna, oczywiście. Chodziło mi o silną obecność religii w życiu publicznym… Acz z uwagi na obyczaj IDF żeby najpierw strzelać a potem pytać o co chodzi, Izrael nie jest może najszczęśliwszym przykładem w kontekście współżycia z Arabami w jednym społeczeństwie.

  5. Ania Says:

    “Izrael nie jest może najszczęśliwszym przykładem w kontekście współżycia z Arabami w jednym społeczeństwie” – tu przyznaje Ci racje, ale wiesz, co mialam na mysli we wczesniejszej wypowiedzi 🙂
    A wlasnie obecnosc religii w polityce jest tam, podobnie jak np. w Estonii, o wiele mniejsza niz w Polsce.

    RM – sluchalam! I stad moja opinia. Po prostu nie i juz.I nie mowie tu o modlitwach non-stop. Swiatopoglad totalnie nie moj, coz zrobic. Poza tym prosze mnie tu nie obrazac Czerska 😀

    • Banan Says:

      “Poza tym prosze mnie tu nie obrazac Czerska” – a to pretensje nie do mnie… Ja nie odpowiadam za to,że robactwo zalęgło sięna sympatycznej skądinąd warszawskiej ulicy.

  6. miłosz Says:

    “jak właściwie regulować obecność Kościoła Katolickiego w życiu publicznym?” –
    a co tu jest właściwie do regulowania, wystarczy:
    – wyrzucić religie ze szkół (z pożytkiem zarówno dla wierzących jak i niewierzących),
    – skończyć z dotowaniem przez państwo,
    – zakończyć ostatecznie prace kościelnej komisji majątkowej (nie mam pojęcia jak to może trwać już 20 lat),
    – przestać wieszać krzyże w urzędach publicznych

    Brzmi to trywialnie ale takie też jest, nie ma wiele do zrobienia żeby oczyścić atmosferę.

    Nie myl również ludzi próbujących zaistnieć na scenie politycznej z normalnymi ludźmi. Nikt w pełni sprawnie umysłowo nie może zaprzeczyć, że kościół odgrywał ważną rolę w naszej historii (oczywiście nie zawsze pozytywną) i że jest częścią naszego dziedzictwa. Z drugiej strony w kraju w którym pewnie jest około 50% aktywnych wierzących i blisko drugie tyle zdeklarowanych prawdopodobieństwo spontanicznej sekularyzacji jest raczej małe, tak długo jak kościół będzie w miarę nadążał za zmianami w społeczeństwie. Tak więc wyrysowana przez Ciebie linia frontu jest dla mnie raczej mało wyraźna. Jakieś tam spory wystepują, ale przecież nie jesteśmy świadkami narodowej dyskusji o kształcie państwa (co wynika również z marności naszej lewej strony sceny politycznej).

    • Banan Says:

      “Brzmi to trywialnie ale takie też jest, nie ma wiele do zrobienia żeby oczyścić atmosferę.” – Miłosz, nasza permanentna ostatnio zgodność robi się nudna – trzeba podkręcić atmosferę. Może jakiś wątek typu “wyższość Rolling Stones nad Beatlesami”?

      “Jakieś tam spory wystepują, ale przecież nie jesteśmy świadkami narodowej dyskusji o kształcie państwa” – co jest ze szkodą i dla wierzących, i dla niewierzących. Ja mam takie wrażenie, że to jest podobny problem jak z wyborem między dwoma panami K i kwestia nie sprowadza się do meritum, tylko do tego kto Cię bardziej wkurwia – w uproszczeniu mówiąc Ciebie RM, a mnie Krytyka Polityczna.

  7. grześ Says:

    Trochę nie czaję, najpierw powołujesz się na Tischnera, że jeden ksiądz bardziej szkodzi niż 10 marksitsów, póxniej zgadzasz się z komenbtatorem, że trza bronić Rydzyka i RM?

    Kurwa, przed kim, zapytam brutalnie?

    Przecież ojcowi Rydzykowi od 20 lat jest u nas bardzo dobrze,w niejednym momencie raczej rozdaje karty itd

    ja tam jako chrześcijański ateista, któremu jednak zalezy, by świat i Polska były fajniejszym miejscem niż s, zależało, by polski Kościół miał twrz siostry Małgorzaty Chmielewskiej, nie zaś Rydzyka.

    No ale widać, naiwny żem.

    Religia w szkole mi nie przeszkadza wcale, ale dla oczyszczenia atmosfery faktycznie trzeba by ją przenieść do kościołów.

    Krzyże w urzędach?
    W sumie dla mnie osobiście, bez znaczenia, nawet nie zauważam czy są czy nie.

    “Dotowanie Kościoła”.?

    Tak, ale.

    Nie na wszystko i po rozpatrzeniu czy to ma jakiś większy sens, np. wspieranie zabytkowych kościołów czy ratowanie.jestem głęboko za.

    \”KOścielna komisja majątkowa” i “odzyskiwanie” przez Kościół majątków (znaczy często pozyskiwanie nowych chyba)

    jednak przekręt.

    pzdr

    • Banan Says:

      “Kurwa, przed kim, zapytam brutalnie?” – przed tymi, którzy wzywają żeby zamknąć RM bo im się nie podobają treści. Przed ludźmi popierającymi wolność słowa, pod warunkiem że to słowo im odpowiada.

      “No ale widać, naiwny żem.” – a to nie ma nic do rzeczy. Ja z przyjemnością przylutowałbym w ryj np. Urbanowi, ale w życiu nie przyszłoby mi do głowy wzywać do zamknięcia “nie”

      “jednak przekręt.” – amen. przekręt, robiony w dodatku rękami byłych uboli.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: