Michalkiewicz: Przekomarzanie z sodomitami

Fragment felietonu Stanisława Michalkiewicza, całość TU – znakomite podsumowanie ideologicznej zadymy w Muzeum Narodowym.

Ale ja właściwie nie o komarach, ani demokracji politycznej, tylko o wystawie „sztuki gejowskiej”, jaką właśnie urządza Muzeum Narodowe w Warszawie. Już tam dyrekcja Muzeum musiała wywąchać, że pod pretekstem kulturalnego nadymania sodomitów można z Eurokołchozu wyciągnąć forsę. Dlaczego władcom Eurokołchozu tak zależy na propagowaniu sodomii – Bóg jeden wie. Bardzo możliwe, że przy pomocy traktowanego instrumentalnie proletariatu zastępczego w postaci sodomitów obojga płci, kobiet, a nawet dzieci, chcą przeprowadzić socjalistyczną rewolucję, tym razem już „prawdziwą”, a podczas rewolucji, wiadomo – „przeszłości ślad dłoń nasza zmiata”. Każdy ślad, a więc również wszelkie ślady rozsądku. Wygląda na to, że Europa znowu dostała się pod władzę wariatów, którzy prędzej czy później doprowadzą ją do straszliwych paroksyzmów, przy których Hitler i Stalin będą wydawać się wzorem umiarkowania i taktu. W każdym razie to „jajo węża” w postaci Nowej Lewicy już się pojawiło i strach pomyśleć, co za potwór się z niego wylęgnie.

Zwróćmy uwagę na osobliwość sformułowania „sztuka gejowska”. Dotychczas sztuka była klasyfikowana według stylu, na przykład grecka, romańska, gotycka, renesansowa, barokowa, rokokowa i tak dalej – bez względu na to, w jaki sposób autor obrazu lub posągu rozładowywał sobie popęd seksualny. Nawet nie przyszłoby mi do głowy dociekać, w jaki sposób i z kim spółkował asyryjski twórca gigantycznego granitowego posągu ryczącego lwa, jaki widziałem niedawno w British Muzeum w Londynie. Tymczasem propagatorzy sztuki sodomickiej siłą rzeczy dają nam do zrozumienia, że sposób zaspokajania popędu przez autora determinuje całą jego twórczość, która na skutek tego staje się również osobliwym gatunkiem. Krótko mówiąc, propagatorzy sodomizmu zaczynają dzielić nie tylko ludzi, ale również ich dzieła w zależności od tego, w jaki sposób i z kim spółkują.

No dobrze, ale skoro te różnice okazują się aż takie ważne, to nie tylko można, ale nawet należy zacząć wyciągać z nich wnioski. Na przykład – czy sztuka gejowska jest lepsza, czy może gorsza od innych gatunków sztuki. Bo jeśli jest gorsza, jeśli to jest zwyczajny Scheiss, knot obliczony tylko na wyciąganie publicznych pieniędzy od zwariowanych, albo trzęsących się o swoją posadę urzędników, to należałoby ją raczej z muzeów powyrzucać, żeby nie wypaczać publiczności gustu. Ja oczywiście nie wiem, czym różni się „sztuka gejowska” od innych rodzajów sztuki i skłonny byłbym w związku z tym uznawać, że nie różni się niczym i że jako odrębny rodzaj nie istnieje, ale skoro sodomici twierdzą, że jest inaczej, to po pierwsze – niech tę różnicę wskażą, a po drugie – niech wykażą, że jest to propozycja wartościowa. Bo jeśli nie – to dlaczego mielibyśmy te knoty obdarzać szlachetnym mianem sztuki? Dlaczego, jako podatnicy, mielibyśmy ponosić koszty propagowania ideału sprowadzającego się do kopulowania od tyłu?

Advertisements

Tags: , , , ,

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: