Chichot Johna Maynarda K.

Na początku była Grecja… Tak, wiem, że tak naprawdę na początku było Słowo – ale jeśli ograniczymy interesujący nas horyzont czasowy do rozlewającego się obecnie po Europie finansowego syfu, to wszystko zaczęło się w tym roku od ojczyzny Zorby. Jeszcze w styczniu towarzysz komisarz do spraw konkurencji Joaquim Almunia zdecydowanie zaprzeczał sugestiom, jakoby konieczna była pomoc finansowa dla Grecji i dementował rozpowszechniane przez podłych spekulantów pogłoski (hm, spekulanci jako źródło wszelkiego zła – czy ja już tego kiedyś nie słyszałem).

Co było dalej, wiadomo: Grecja de facto przyznała się do niewypłacalności, po ciężkich targach UE postanowiła ratować zagrożone krachem banki z Francji i Niemiec, grecki rząd ogłosił plan oszczędnościowy, a Grecy zrobili to co południowcy potrafią najlepiej, to znaczy ogłosili strajk i wszczęli zadymę.

Jeśli wierzyć doniesieniom FAZ , mamy szanse na powtórkę z rozrywki: według niemieckiej gazety trwają przygotowania do uruchomienia pakietu ratunkowego dla Hiszpanii. Jak na kraj rządzony przez socjalistycznego Jasia Fasolę, Hiszpania i tak trzymała się zaskakująco długo: no ale nie da się w nieskończoność pożyczać kasy i rozdymać deficytu mając pod nosem 20% bezrobocie.

Dalej? Znany scenariusz: Bruksela zaprzecza (było), hiszpańskie banki przyssały się jak pijawki do linii kredytowej w ECB (było), ECB skupuje hiszpańskie obligacje rządowe (było), w odpowiedzi na oszczędnościowe plany rządu po kraju rozlewają się strajki (było)… Humorystycznym aspektem całej sytuacji jest fakt, że – modulo klauzula 5% – rząd niewypłacalnej Hiszpanii zobowiązał się uczestniczyć w pakiecie ratunkowym dla równie niewypłacalnej Grecji. Wiódł ślepy kulawego?

150 miliardów, 450, 750 – tak naprawdę jedyne pytanie w kontekście lokatorów Półwyspu Iberyjskiego nie brzmi „czy” tylko „ile tym razem”? Impreza pod patronatem Keynesa była świetna, jak zresztą wszystkie imprezy tego rodzaju: pożyczajmy ile się da kupując spokój / poparcie / następną kadencję… Ale po nadmiernej konsumpcji na kredyt zawsze przychodzi na kac i zabijanie go klinem (poprzez łatanie problemu długu następnymi pożyczkami) po prostu nie ma prawa skończyć się dobrze.

Margaret Thatcher scharakteryzowała kiedyś socjalistów jako ludzi, którym prędzej czy później kończą się cudze pieniądze. Jeśli specjaliści od śpiewu i mas, którzy z rozkoszą oddają bankom nasze pieniądze, nie dostaną szybkiego kopa w… hm, powiedzmy że nie w twarz tylko wręcz przeciwnie, to  obudzimy się z ręką w nocniku. To nie jest kwestia poglądów politycznych, bo A.D. 2010 do Keynesa modlą się ludzie ze wszystkich stron sceny politycznej: na dłuższą metę drenaż kieszeni odczujemy wszyscy.

A czy stanie się to wskutek zwiększonej inflacji, czy podwyżki podatków, to już doprawdy kwestia drugorzędna.

Tags: , , ,

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: