Atomowe pejsy

Jak powszechnie wiadomo wszystkim wykształconym gojom, Izrael jest na Bliskim Wschodzie źródłom pokoju, stabilności i ogólnie ostoją cywilizacji – a jedyny problem to knujące na jego zgubę złowrogie potęgi, takie jak Iran i Autonomia Palestyńska (a jeśli dla kogoś nie jest to oczywiste, taki ktoś jest antysemickim barbarzyńcą, głosuje na PiS i słucha RM). Jednym z lepszych argumentów na rzecz pokojowego rozstrzygania sporów z knującymi jest siła – a konkretnie broń atomowa, w temacie której Izrael bawi się z całym światem w podchody.

Z jednej strony zaprzecza posiadaniu taktycznych głowic zdolnych do zamiany powiedzmy Teheranu czy Damaszku w nuklearną pustynię – i nigdy nie podpisał traktatu NPT. Z drugiej – za zbyt głośne wzmianki na ten temat można mieć spore kłopoty i skończyć jak Mordechaj Wanunu, który ma już chyba osobne wejście do więzienia (takie z obrotowymi drzwiami).

Niestety: wygląda na to, że gra w cymbergaja z resztą świata pomału zaczyna zmierzać ku końcowi – szanowana wielce przez wszystkich lewaków IAEA ma się zająć kwestią tego, czy Izrael ma bombę, czy nie. Pytanie jest o tyle zasadne, że wypływają na powierzchnię dokumenty sugerujące że Izrael oprócz posiadania stosownej technologii i bazującego na niej uzbrojenia, nie stronił także od handlowania z różnymi sympatycznymi reżimami w rodzaju RPA (i czym to się niby różni od Pakistanu handlującego z Koreą Północną?).

To wszystko nie przeszkadza oczywiście kolejnym izraelskim premierom krzyczeć cały czas o złym Iranie, który na pewno ma broń masowej zagłady i już za chwileczkę, już za momencik gotów jest jej użyć… Hm, czy ja już gdzieś tej śpiewki nie słyszałem – na przykład w kontekście wyzwalania Iraku?

Co byłoby nawet zabawne, gdyby nie fakt że po urobieniu opinii publicznej  – która masowo popiera wyzwolenie irańskich złóż ropy – przyszła chyba kolej na argumenty bardziej konkretne. Wiadomości nie są potwierdzone oficjalnie (zresztą, czy ten argument jeszcze cokolwiek znaczy w dzisiejszych czasach?) ale sugestie o wzmacnianiu wojskowej obecności wokół Iranu pokazują, że sprawa robi się poważna. Pomijając stronę etyczną zagadnienia byłoby to nawet logiczne – gospodarka kaszle, popularność gdyby nie geografia:

Kto ciekaw, może sprawdzić jaki procent wydobywanej w Zatoce Perskiej ropy idzie przez cieśninę Ormuz a potem zastanowić się, ile czasu zajmie irańskiej marynarce wojennej zaminowanie trasy.

Wnioski do samodzielnego wyciągnięcia.

Advertisements

Tags: , , ,

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: