Czas apokalipsy 2010 (3): Kononowicz w ECB

Radujcie się siostry i bracia, albowiem zwiastuję wam dobrą nowinę: nie będzie bankructw! Nie będzie kryzysu, nie będzie zagrożenia dla europejskiego stylu życia ! Nie będzie wilczego kapitalizmu – ani władzy spekulantów, którzy sabotują plany rządów (a te chcą tylko naszego dobra)! Generalnie, jeśli powiodą się plany specjalistów od wyciągania bliźnich z kłopotów za cudze pieniądze – nie będzie niczego.

Ale po kolei. Od momentu, kiedy kanclerz Merkel poparła plan obrony euro poprzez interwencję ECB (czytaj: pochyliła się nad prasą do drukowania banknotów, podając równocześnie sektorowi bankowemu słoik z wazeliną), można właściwie uznać projekt “euro” za zakończony. Kto chce, może wierzyć w bajki o tym, że chodzi o pomoc Grekom (podczas gdy jedyni poszkodowani w razie bankructwa to francuskie i niemieckie banki – dla podatników i w Grecji, i reszcie eurolandu byłoby to bardziej korzystne)… Ale że są też ludzie wierzący w “sprawiedliwość społeczną” i uczciwych socjalistów, uznajmy po prostu pewne przypadki za nieuleczalne. Media cieszą się, że kryzys został zażegnany, za to mało kto zadaje sobie pytanie: co tak naprawdę oznacza wpompowanie takiej ilości pieniędzy w rynek?

Wspólnymi siłami KE, EBC i oczywiście MFW uruchomiono linie kredytowe na kwotę ponad 900 miliardów dolarów. KRE-DY-TO-WE, czyli umożliwiające pożyczenie jeszcze większej ilości pieniędzy. Prawda, jakie to proste? Jeśli jesteś zadłużony, pożycz jeszcze więcej pieniędzy na spłatę istniejących zobowiązań, a potem jakoś to będzie… Lekarstwem na zadłużenie jest zadłużenie się jeszcze bardziej. Różnica między państwem w stanie upadłości a indywidualnym konsumentem jest zasadniczo jedna: do zadłużonego hulaki w końcu zastuka komornik, natomiast budżet zawsze może dodrukować pieniądze, zmniejszając poprzez inflację realną wartość zadłużenia i przerzucając problem na następne pokolenia (czytaj: ograbi swoich obywateli, jak również ich dzieci – a przy obecnej skali deficytów to chyba i wnuki).

Sam EBC wykonuje tak podręcznikową ekranizację “Folwarku zwierzęcego” że oczy bolą od patrzenia: jak wiadomo interwencja banków centralnych na rynkach finansowych jest niesłuszna, chyba że jest słuszna (czytaj: wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze – a.k.a. “mądrość etapu”). Ostatni przykład: rynek obligacji. EBC będzie skupować obligacje (czytaj: pomagać rządom w łataniu dziur budżetowych – hm, czy takie rzeczy nie są aby zakazane traktatem z Maastricht) i przyjmować rządowe papiery jako zabezpieczenie kredytów niezależnie od ratingu. Tutaj mam ciut mieszane uczucia: z jednej strony, agencje ratingowe to banda skorumpowanych kretynów, z drugiej – greckie obligacje rządowe są de facto warte mniej niż papier, na którym je wydrukowano (i to niezależnie od ratingów)… Jeśli to nie jest psucie rynku, to doprawdy nie wiem co można takowym nazwać.

I gdyby w grę nie wchodziły nasze – podatników – pieniądze, ta przepychanka w systemie naczyń połączonych byłaby nawet zabawna. Jeżeli euroland nie zwiększy konsumpcji (w szczególności: importu z Wysp), Wielka Brytania będzie w poważnych opałach. Ale z kolei euroland musi osłabić euro, jeśli wyjście z recesji dzięki wzmocnionemu eksportowi ma mieć jakiekolwiek szanse powodzenia – a to z kolei nie podoba się Amerykanom. Pomimo tych różnic, nic tak nie jednoczy rządów z obu stron Atlantyku jak wspólny wróg: Chiny… Jako jedyni z dużych gospodarek (może oprócz Indii) pracują i rzeczywiście coś produkują – więc teraz powinni się poddusić żeby uratować Amerykanów i Europę.

Historia, choć jest nauką niespecjalnie wesołą i cokolwiek powtarzalną, oferuje czasem nagrody pocieszenia dla tych, którzy zwracają uwagę na szczegóły: drobne ironie. Sześćdziesiąt pięć lat temu oficjalnie skończyła się w Europie II wojna światowa –  a jednym z głównych skutków była okupacja sporej części kontynentu przez Sowietów i tryumf (przynajmniej czasowy) ideologii spod znaku czerwonej gwiazdy. Kto rządzi (oficjalnie) Europą dzisiaj? Były maoista Barroso, sowiecka agentka Ashton – a na czubku, jak wisienka na zasmażce, facet o charyzmie mopa – van Rompuy. I dziewiątego maja, do spółki ze swoim totumfackim z drugiej strony Atlantyku Bernanke, skręcili kark wolnemu rynkowi w Europie.

Cóż, pozostaje mieć nadzieję że obalenie tego towarzystwa będzie kosztowało mniej ofiar niż miało to miejsce w przypadku Związku Sowieckiego.

BONUS TRACK: przeczytać (encyklopedyczną – nie wystękaną przez zalewaczone mendia) definicję faszyzmu i podać trzy różnice między tym ustrojem a dominującym obecnie w Europie systemem polityczno – społecznym.

BONUS TRACK 2: gospodarcze założenia unii walutowej okazują się domkiem z kart, EBC przegrzewa prasę drukarską – “a Polska”, jak ponoć pytała pani Walewska klęcząc przed Napoleonem? W Polsce bez zmian, dalej chcemy wejść do strefy euro – i żaden instynkt samozachowawczy nam w tym nie przeszkodzi.

BONUS TRACK 3: wszystkie papierowe waluty dołują (w różnym tempie) – a złoto wytrwale maszeruje w górę. Czyżby Kopernik i Gresham nie mieli racji?

Advertisements

Tags: , , , , , ,

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: