Czas apokalipsy 2010 (2)

W poprzednim odcinku: greckie finanse publiczne się rozlatują, kraje euro uprawiają kreatywną księgowość, a Goldman Sachs knuje.

Grekom niespecjalnie podoba się oddawanie kraju w dzierżawę MFW (biorąc poprawkę na niektóre pomysły tej instytucji, specjalnie im się nie dziwię) – i dają temu wyraz poprzez strajki i nie tylko. Całe zamieszanie wokół Grecji wydaje się dosyć ponure, ale jak w każdych smutnych okolicznościach, także i tu da się wskazać akcenty komiczne, pozwalające na rozluźnienie atmosfery. Osobiście mam dwójkę faworytów:

  • przemowa greckiego premiera skierowana do gabinetu
  • sposób prowadzenia protestów przed ministerstwem finansów – jak mówił bohater “V for Vendetta“: people should not be afraid of their goverments; goverments should be afraid of their people

Czytałem kolejne doniesienia o naciskach, jakie wywierały na resztę UE Francja i Niemcy, czytałem, i nie mogłem pojąć: o co chodzi? Przecież dla każdego czytelnika mającego trzy neurony na krzyż i synapsę między nimi oczywiste jest, że problem jest znacznie poważniejszy niż śmieszne 45 110 500 miliardów euro (dla ustalenia uwagi: to ogromne pieniądze, ale w porównaniu z całością długu, drobne). Że operację “ratunkową” popierają Francuzi, to nawet nie jest specjalnie dziwne, bo ostatnie czego można spodziewać się po tej bandzie zniewieściałych socjalistów to zdrowy rozsądek.

Ale Merkel? Pani kanclerz można odmówić paru rzeczy (taktu, seksapilu, charyzmy), ale nie inteligencji. Przecież musiała się spodziewać, że reakcja niemieckich wyborców na sponsorowanie ich pieniędzmi pracowitych inaczej Greków może być tylko jedna… I mimo wszystko poparła wypichcony przez Francuzów i Włochów plan. Oszalała? Nie, wyjaśnienie jest znacznie prostsze, niż mogłoby się wydawać… Większość dużych banków we Francji i Niemczech ulokowała w greckich papierach wartościowych spore pieniądze i w razie krachu znajdzie się w sporych opałach.

Jako że historia lubi się powtarzać a Europą rządzą socjaliści, właściwie kwestią czasu było zwalenie winy na spekulantów. Poprzednia próba zwalenia winy na złych anglosasów skończyła się fiaskiem: jednym z głównych nabywców greckich CDS okazał się państwowy bank TT (w skrócie mówiąc: jeśli inwestorzy masowo rzucają się kupować ubezpieczenie przeciw bakructwu Grecji jako kraju, zwiększa to cenę tego ubezpieczenia, co wysyła sygnał dla reszty, że coś musi być na rzeczy, więc jeszcze więcej ludzi chce kupić CDS… wskutek czego koszt obsługi greckiego długu rośnie i mamy szansę na samospełniającą się prognozę; tak naprawdę jest to zaawansowana technologicznie wersja paniki bankowej).

Nie żebym jakoś przesadnie współczuł bankom w rodzaju Goldman Sachs – to padlinożercy, którzy ryzyko powinni mieć wkalkulowane w model biznesowy. Ale jest coś żenującego w sytuacji gdy rządy kochają ich usługi jeśli pozwala to zamieść pod dywan niewygodne fakty – a potem zwalają na nich całą winę gdy trupy zaczynają wylatywać z szafy. I jeszcze te lepperowskie zachowania Sarkozy’ego: mam tajny plan rozprawienia ze spekulantami, ale nie powiem…

I jak tu nie popaść w filmowe analogie? Bohater “Czasu apokalipsy“, pułkownik Kurtz, został wysłany do dżungli z określoną misją- ale przystał do miejscowych i zmienił front. A sprawujący władzę w Europie politycy? Ostatnim razem jak sprawdzałem, ich powinnością było m.in. dbanie o publiczną kiesę – ale niestety przystali do grasujących w finansowej dżungli współczesnego świata oprychów i służą teraz zupełnie komu innemu. I może nawet nie byłoby się czym specjalnie przejmować, gdyby nie jeden problem: nie widać kandydatów na kapitana Willarda… No bo jeśli naszą szansą mają być greccy komuniści, to powiedzmy sobie szczerze: mamy przechlapane.

Tags: , , , , ,

2 Responses to “Czas apokalipsy 2010 (2)”

  1. Ania Says:

    Panie Konradzie! Jestem Pana fanką już od emisji programu “Jeśli nie Oxford to co” wielka się szkoda poczyniła, że nie został Pan dziennikarzem, albo jeszcze lepiej politykiem i że nie pokazał Pan tym wszystkim masonom wielkiej figi z wielkim makiem! Ale nigdy nie jest za późno.
    Pozdrowienia
    Anna Wielbicielka Pana talentu

    • Banan Says:

      Pani Anno, cóż mogę powiedzieć: jestem wzruszony, że ktoś jeszcze moje produkowanie się w tym interesie pamięta (ja sam umiarkowanie 🙂 co do zostawania politykiem / dziennikarzem: pisanie bloga ma zaletę w postaci niezależności, której nie ma się będąc politykiem (bo trzeba nadskakiwać prezesowi) czy dziennikarzem (bo człowieka nie wpuszczą do telewizji alboco). Mniejszy zasięg, to prawda – ale też czytają ci, którzy chcą.

      ukłony,
      K

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: