Przychodzi leming na cmentarz, a tam Kaczor

Tak sie jakoś dziwnie składa, że za każdym razem gdy dzieje się w Polsce coś ważnego, głos zabierają – spontanicznie, ma się rozumieć – oburzeni obywatele. Ten numer ćwiczono już wielokrotnie w czasach słusznie minionych: wspomnieć można chociażby pracownice zakładów przemysłowych za Uralem potępiające Sołżenicyna za “Archipelag Gułag” czy klasę robotniczą oburzoną szyderstwami zawartymi w filmach Piwowskiego. Ale czasy się zmieniają i nie można w kółko ogrywać tych samych chwytów – zbyt duże jest ryzyko epifanii u ćwierćinteligentów stanowiących elektorat “Szkła kontaktowego” i “Szymon Majewski przedstawia”…

Na szczęście do dyspozycji jest nowoczesna technologia, dzięki której młodzi wykształceni ludzie z dużych miast mogą się szybko zorganizować i wyrazić swój spontaniczny sprzeciw – rozgrzewką do takich numerów była sławetna akcja “Zabierz babci dowód”, potem poszło z górki… Polska delegacja do Katynia zginęła w sobotę rano, a już w poniedziałek na Facebooku pojawiły się trzy grupy protestujące przeciwko pochowaniu prezydenckiej pary na Wawelu (tudzież nadaniu  Stadionowi Narodowemu imienia zmarłego prezydenta; ciekawe, co nie wzbudziloby protestów – szalet miejski?). Przegląd cytatów z forum na FB dostarcza niezapomnianych wrażeń jeśli chodzi o to, jak mysli mloda polska „elita”.

Zdaniem Piotra Słomkowskiego, ” Jedyne czym Kaczor się zasłużył to to, że dzięki jego śmierci być może będziemy mieli lepsze kontakty z Rosjanami, co On cały czas torpedował i wielokrotnie zaprzepaścił szanse na pojednanie ;]“, co Damian Winter uzupełnia sugerując “a podjazd do stadionu imieniem Marii Kaczyńskiej, srodek boiska im. Przemyslawa Gosiewskiego“. Prawda, jakie perły humoru? Aż boki zrywać, dobrze że ktoś dba o nasze nastroje w ten smutny czas. Zdaniem Agnieszki Buck, “no prosze – a to Polska wlasnie – ktos sie przez przypadek glupio wrabal w drzewo i teraz jest bohaterem narodowym i meczennikiem…” – ani chybi absolwentka socjologii albo innej politologii, bo kto inny snułby tak fenomenalne teorie opisujace naszą narodową psychikę? Do tego trzeba być młodym wykształconym, i koniecznie z dużego miasta. Jest też filozoficzna refleksja Przemysława KupiduryNie wyobrażam sobie patrona innego niż ktoś z dwójki K. Górski, K. Deyna. W takiej kolejności. Mam wrażenie, że mamy w polsce jakąś zbiorową odmianę nekrofilii, podniecamy się śmiercią, ofiarami, trupami. Im kto bardziej efektownie umrze, tym większą staje się postacią. Uczcijmy kogoś, kto zasłużył się życiem.” I jeszcze na deser Anna StuchlikPrezydent Kaczorowski i owszem jak najbardziej na Wawelu moze spocząc ale nie człowiek ktory dla co najmniej połowy społeczeństwa polskiego nie był ich prezydentem.W dodatku decyzje o pochówku na Wawelu podjął człowiek ktory jak brat ma przerost ambicji“. Tyle tytułem pojednania i żałoby narodowej.

Nie rozumiem inteligentnych w miarę ludzi – paru nawet znam – którzy przystępują do takich grup, wiedzeni, czy ja wiem… Instynktem stadnym? Jakims tropizmem, który kaze wrzeszczec „nie” bo ktos kojarzony – nawet bardzo odlegle – z PiS powiedział „tak”? I najwyraźniej nie przeszkadza im Tomir Domański proponujący, żeby pochówek Lecha Kaczyńskiego odbył się “Może razem z braciszkiem?“… Że nie wspomnę o ludziach protestujących w Krakowie na Franciszkańskiej przeciwko bezczeszczeniu Wawelu: według reportażu z TVN24, te przepełnione obywatelską troską twarze wyglądają tak

No, ale Bóg z nimi – czy w co tam sobie młode oświecone komuszki wierzą, choć to ostatnie zależy pewnie od wskazówek z centrali. Gdyby ktoś miał złudzenia co do spontaniczności indywidualnych przemyśleń, to proszę porównać ulotki na zdjęciu poniżej:

Po przeprowadzeniu rozpoznania walką, można było już odwoływać się do wymachujących transparentami gówniarzy jako głosu opinii publicznej: „pochówek na Wawelu dzieli Polaków”, „Internet przeciw Wawelowi”… nagłówki srodowych gazet były pelne takich tytułów. Dobre: rozhisteryzowani użytkownicy FB reprezentuja caly Internet. Czego jak czego, ale profesjonalizmu nie można naszym rodzimym „specjalistom od śpiewu i mas” odmowić – więc w ramach wsparcia artyleryjskiego pojawił się Andrzej Wajda, zasłużony bojownik o demokrację i swobody obywatelskie (zagrożone, ma się rozumieć, przez potworny kaczystowski reżim) i ogłosił, ze jeśli chodzi o pochówek na Wawelu, „decyzja ta wywołuje poważne protesty i może spowodować najgłębsze od odzyskania niepodległości w 1989 roku podziały polskiego społeczeństwa”. Wzruszające, prawda? Ja rozumiem, że pan Wajda jako wielki artysta żyje w swojej własnej, alternatywnej rzeczywistości, ale gdzie ten facet spędził ostatnie dwadzieścia lat? Przecież nawet jego idol Wałęsa – który jeszcze niedawno wyrażał nadzieje na rychły koniec prezydentury Kaczyńskiego, a teraz reklamuje się ze swoim przebaczeniem – powiedział kiedyś, że demokracja to „permanentna wojna wszystkich ze wszystkimi”… Tak nie słuchać proroka ikony? Oj nieładnie, nieładnie…

Na wypadek, gdyby po ciosie prostym (“z artysty między oczy”) ktoś jeszcze ustał na nogach, do akcji wkracza autorytet wielofunkcyjny – kolejny dowód, że absolutnie każdy może być profesorem – Magdalena Środa. I wali hakiem.  Co dziwne, tym razem nie ma demonstracji obsesji na temat Kościoła Katolickiego, natomiast jest zabawa w medium, odczytujące zza grobu intencje zmarłego prezydenta. Do tego – jak przystało na zdeklarowaną ateistkę – mówi nam profesor etyki Środa o świętości Wawelu jako miejsca, by wreszcie wjechać na znajomą nutę: ataku na PiS i Jarkacza pod zarzutem wykorzystywania żaloby. Było? Było. Ja rozumiem, że każdy ma takiego Katona Starszego na jakiego zasłużył – ale jeśli maksimum naszych możliwości stanowi ta nieszczęsna kobieta, to mamy totalnie przechlapane. Jedyny pozytyw calej sytuacji to fakt, że – na razie – zdjęto z widoku publicznego uwielbianego przez lemingi amatora plastikowych penisów. Ale i to pewnie nie na długo.

Kiedy po śmierci Ryszarda Kapuścińskiego – grubo przed publikacją „Kapuściński non-fiction” – ktoś wspomniał o uwikłaniu autora „Cesarza” we współpracę z rozmaitymi służbami jawnymi inaczej, Jerzy Pilch oskarżył autorow tych słów o „pierdzenie do otwartego grobu”. Nic dodać, nic ująć: ten zwrot idealnie opisuje postępaków, którzy wytrzymali całe 48 godzin bez nawalania na niesluszną opcję i wszystko, co z nią związane.

Malo eleganckie? Niewatpliwie. Ale na mówienie trzynastozgłoskowcem do Wajdy, Środy czy – zwłaszcza – hołoty z “protestujących” grup na FB po prostu szkoda czasu.

Tags: , , ,

4 Responses to “Przychodzi leming na cmentarz, a tam Kaczor”

  1. Antek J. Says:

    Pięknie napisane. Ale skrajność w drugą stronę też, niestety, występuje: wysoko ceniony przeze mnie redaktor Ziemkiewicz na swym blogu nazwał śp Lecha Kaczyńskiego “mężem stanu”. Czy tylko ja uważam, że to dość gruba przesada?

    • Banan Says:

      Zależy. W polityce wewnętrznej z całą pewnością na to miano LK nie zasłuzył, w zagranicznej – można się było z jego wizją nie zgadzać, ale w przeciwieństwie do wielu innych, przynajmniej jakąś wizję miał, więc istniał punkt odniesienia. Czy to wystarczy do uznania za męża stanu? Nie wiem.

  2. Antek J. Says:

    Nie zapominajmy, że w tej wizji ofiary rzezi wołyńskiej się jakoś nie mieściły. Jest to chyba największa zadra w polityce zagranicznej śp Lecha Kaczyńskiego.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: