Teoria konwergencji – wersja 2009

Jak już chyba wszyscy wiedzą, dziś rano wybuchły w moskiewskim metrze dwie bomby. Kiedy piszę te słowa, licznik ofiar dojechał do 38 i jak na razie się zatrzymał. Z jednej strony współczuję rodzinom ofiar, z drugiej – z jakimś dziwnym dla mnie samego chłodem myślę, że po prostu Rosjanie nie powinni być specjalnie zaskoczeni. Jak to mawiają Amerykanie, “they got a taste of their own medicine“.

Teoria o podobieństwie między USA i Rosją nie jest specjalnie nowa – już w latach siedemdziesiątych zrobił karierę pogląd, że z biegiem czasu mocarstwa zaczną się do siebie upodabniać. Ale dopiero ostatnie lata pozwalają ocenić trafność tego poglądu, zwłaszcza w kontekście amerykańskiego tournee po Bliskim Wschodzie i powrotu naszych słowiańskich braci na Kaukaz. Amerykanie bawią się w światowego policjanta od ładnych paru dekad, zmieniając rządy według swojego widzimisię i popierając rozmaite kanalie w myśl zasady “może i to jest sukinsyn, ale to nasz sukinsyn” – wspomniałbym jeszcze o ładowaniu absurdalnych ilości wsparcia w pewne państwo na Bliskim Wschodzie, ale nie mam ochoty na oskarżenia o antysemityzm. Za każdym razem uzasadniane jest to oczywiście szczytnymi względami, które w praktyce oznaczają prymat przekonań etycznych nad prawem – czy to własnym, czy umowami międzynarodowymi. A kiedy paru ciapiatych zastosowało dokładnie tę samą zasadę uznając, że ich wiara w dżihad jest ważniejsza od życia cywili… Gwałtu rety, terroryści, kataklizm, potworne zagrożenie dla światowego ładu i w ogóle apokalipsa na raty – jednym słowem, idealna wymówka do wzięcia własnego społeczeństwa za mordę, według najlepszych wzorców rodem z “1984”.

O kaukaskich wyczynach Rosji nie chcę pisać, bo robili to lepsi ode mnie: Chołodow, Abaszyłow, Estemirowa, Markiełow i Baburowa, wreszcie Politkowska – która w dodatku wykazała się poczuciem patriotycznego obowiązku, schodząc z tego świata w urodziny Putina. I co? I nic. Putinjugend i jego starsza wersja nie schodzą poniżej osiemdziesięciu procent poparcia w sondażach, czego nie zmienił ani kryzys, ani wracający z Czeczenii młodzi ludzie przyodziani w wiecznie czarny, zawsze modny plastik…  A że Czeczenia spacyfikowana, szybko i sprawnie przeprowadzone śledztwo wykaże bezspornie, że winni są z Kaukazu, a konkretnie z Gruzji – i rosyjskie wojsko z czystym sumieniem (zakładając, że ten naród w ogóle jeszcze coś takiego ma) będzie mogło pojechać i dokończyć robotę sprzed dwóch lat.

Ciekawe, czy za dwadzieścia-trzydzieści lat ostanie się jeszcze  ktoś, kto opisze ten koszmarny czas tak genialnie jak Okudżawa?

Tags: , , , ,

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: