Jaroslaw Hašek wiecznie żywy

Parę rzeczy już widziałem: zdrajców czczonych jako bohaterowie, okupacyjną wyprawę na pustynię pod hasłem niesienia demokracji, dorzynanie dobrze zarabiających pod hasłem liberalizmu gospodarczego i wymuszenie rozbójnicze pod hasłem polityki fiskalnej… Więc zasadniczo powinienem się już przyzwyczaić, że nie ma takiej bezczelności, której prędzej czy później ktoś by się nie dopuścił – ale jednak prasówka z Brukseli po prostu mną zatrzęsła.

Z jednej strony, rozmaite organa UE grożą Islandii sankcjami jeśli kraj ten nie zgodzi się podporządkować drakońskim pomysłom finansjery, ministrowie finansów państw członkowskich “kategorycznie dementują” informację, jakoby zamierzali wyciągnąć Grecję z bagna, w które wpędzili ten kraj socjaliści – a tym czasie darmozjady z eurostruktur nie dość, że dostają podwyżki, to jeszcze pyskują, uznając przyznane im kwoty za zbyt niskie. Dobra, pies z wami tańcował, można by powiedzieć –  w końcu jedyna różnica między tym pasożytniczym elementem a żulami stanowiącymi elektorat wina “Arizona” to fakt, że darmozjady z Brukseli cokolwiek lepiej prezentują się przed kamerą…

Ale im dalej, tym weselej: rozbestwione dotychczasową bezkarnością biurwy chcą iść do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – znanego z dość kreatywnej interpretacji pewnych pojęć, jak choćby swobody wypowiedzi. Co najlepsze: sędziowie tegoż trybunału są urzędnikami, których także dotyczą kontrowersyjne podwyżki – więc najspokojniej w świecie będą orzekać we własnej sprawie, za co ostatecznie i tak zapłacimy my, podatnicy mieszkający w krajach członkowskich UE.

Jedyna pociecha w fakcie, że dopóki trwać będzie sądowa przepychanka, jest szansa na paraliż brukselskiej biurokracji, co może spowolnić legislacyjną biegunkę zalewającą wszystkie kraje UE (z wyjątkiem Niemiec, gdzie Trybunał Konstytucyjny de facto przypomniał oszalałym federalistom, kto tak naprawdę finansuje całą tę zabawę w europejską jedność). Dobre i to – choć jak na początek nowego roku, coś mało tych powodów do optymizmu.

Może z drobnym wyjątkiem: jeden z bohaterów “Przygód dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej” określił kiedyś grupę naprzykrzających mu się kobiet jako “kurwy zuchwałe, nachalne i bezczelne” – i jak tu nie wierzyć, że klasyka jest wiecznie żywa i nigdy nie traci na aktualności?

Tags: , , ,

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: