Skok na kasę

Jak wiadomo wszystkim Gotom, Polska jest wyspą pomyślności i spokoju w oceanie szalejącego na świecie kryzysu – jedyna płaszczyzna ekonomicznego sporu między głównymi partiami to kwestia tego jak bardzo należy powiększyć deficyt (o spłacaniu zaciągniętego u przyszłych pokoleń długu nikt nie myśli, ale czego spodziewać po ludziach, dla których pomysły Keynesa to Ewangelia?)…

Niestety są miejsca na świecie, gdzie sytuacja nie wygląda tak różowo: na przykład (coraz mniej przez Polaków kochane) Stany Zjednoczone Tego i Owego. Jak w każdym kraju o ambicjach mocarstwowych, także i w USA wszystko musi być największe – niestety w ostatnich miesiącach jedyne, w czym Amerykanie biją rekordy, to wielkość zadłużenia… Jeszcze paręnaście lat temu liczby typu trylion widywało się w publikacjach dotyczących fizyki cząstek elementarnych a nie w debacie budżetowej, ale coż: czasy się zmieniają i nikt nie może zabronić amerykańskiemu rządowi walki z kryzysem przy pomocy prasy drukarskiej wypluwającej gargantuiczne ilości coraz mniej wartych pieniędzy na rynek. Należy tu docenić wkład Amerykanów w rozwój języka: lingwistyczno-koncepcyjny potworek “too big to fail” przyjął się znakomicie na całym świecie jeśli chodzi o przedsiębiorstwa, którym rząd podaje pomocną dłoń za pieniądze podatników.

I wszyscy są zadowoleni: rząd pokazuje, że walczy z krzysem, obywateli uspokaja propaganda, a pijawki z Wall Street uśmiechają się opowiadając o końcu kryzysu. Z jakiegoś powodu ciemnota zasiadająca w mediach nazywa szefów uratowanych banków “kapitalistami” – choć Bóg mi świadkiem, mentalność “zyski bierzemy my, straty pokrywa podatnik” z wolnym rynkiem nie ma zbyt wiele wspólnego…

Ale jak to powiedział klasyk Broadwayu Al Jolson, “you ain’t seen nothing yet”…

http://www.nytimes.com/2009/09/22/business/22bailout.html?_r=2

Może jestem tylko prostym statystykiem, ale na mój rozum mechanizm wygląda tak: 1. banki utopiły mnóstwo kasy na spekulacji 2. kilka padło, resztę zasilił funduszami rząd 3. rząd kontynuuje zabawę w ratowanie banków, ale kończy mu się kasa 4. uratowane w kroku 2. banki pożyczą rządowi ww. kasę, oczywiście na wyższy procent (w końcu kapitalizm to prawo do zarabiania, prawda?)…

Istnieje takie pojęcie jak chorobliwa fascynacja – może dotyczyć dennego filmu (a’la dzieła Eda Wooda), dziewczyny ubranej jak mokry sen Michała Piróga albo budynku, którego architekt zażył LSD przed przystąpieniem do projektowania… Albo, jak w opisanym powyżej przypadku, kradzieży tak zuchwałej, że doświadczając jej można się tylko gapić w osłupieniu. W porównaniu z grubymi rybami z Wall Street, rosyjscy oligarchowie – uchodzący za symbol grabieży w ramach prawa – to banda żałosnych amatorów.

Advertisements

Tags: , , , ,

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: