W poszukiwaniu krztyny sensu i logiki

Jak powszechnie wiadomo wszystkim młodym wykształconym z dużych miast (zwanym w skrócie Gotami), Polska jest wyspą spokoju i pomyślności na morzu szalejącego kryzysu. Dzięki mądrym i przemyślanym decyzjom Słońca Peru – jak również jego pomazańca, Jacka Vincenta – Polska przeszła przez kryzys bez recesji. Dowolne stęknięcie z Komisji Europejskiej przestało mieć rangę przykazania, co być może dowodzi delikatnego powrotu zdrowego rozsądku i końca dyktatury gazet z Jamajki…

I tylko, nie wiedzieć czemu, ciśnie mi się na usta cytat z trenera Górskiego: jeżeli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Najpierw Bloomberg

Taki, można powiedzieć, drobny ambaras. W przeciwieństwie do opozycyjnych posłów czy gazet, bankom raczej ciężko zarzucić chodzenie na pasku PiSowskiej propagandy albo podsycanie atmosfery nienawiści do autorytetów… Pieniądz nie ma ojczyzny a inwestorzy mają w głębokim poważaniu atmosferę w polityce. Ich interesują twarde fakty i liczby – i ewidentnie podawane przez Ministerstwo Finansów informacje nie napełniają ich optymizmem.

Można oczywiście, jak to już zrobił Waldemar “Portret pamięciowy” Pawlak przy okazji opcji walutowych , obarczać winą za problemy spekulantów – ale ten numer ćwiczono już w przeszłości parę razy, bez specjalnie dobrych efektów. Gdyby jeden z drugim dureń majstrujący przy publicznych finansach uważał w szkole pamiętałby dwie rzeczy: z lekcji historii (albo literatury) volenti non fit iniuria – a z biologii fakt, że padlinożercy (bo tym w sumie są “inwestorzy krótkoterminowi”) nie ruszają zdrowych sztuk w stadzie.

Ministerstwo dzielnie i walecznie walczy z problemem deficytu (rozdymając go), a inwestorzy – nic! Obligacji kupować nie chcą! Ostatnio MinFin próbowało puścić w ruch warte 2 miliardy obligacje na 2011 (gwarantowane 5.75 %) – i chętni znaleźli się tylko na połowę. Całe szczęście, że jesteśmy takim stabilnym krajem, któremu Międzynarodowy Fundusz Walutowy przydzielił nową fantastyczną linię kredytowa.

Jestem tylko prostym statystykiem, więc zawsze wydawało mi się, że należy unikać zwiększania zadłużania i konieczność brania kredytów nie jest dowodem stabilności finansowej ani powodem do dumy – ale co ja tam wiem? Kto chce, może sobie sam wyrobić zdanie patrząc na mapkę krajów, którym IMF udziela pożyczek:

MAPA

Żarty na bok. Wrzucam tu głównie linki ze stron anglojęzycznych (polecam zerohedge.com), bo z jakiegoś powodu polskie media nie są takimi informacjami zainteresowane. Oczywiście łatwiej młócić po raz tysięczny opluwające się nawzajem partie (które, nawiasem mówiąc, są wyjątkowo zgodne w propozycjach rozdymania deficytu – który, do ciężkiej cholery, kiedyś trzeba będzie przecież spłacić)  a do zrozumienia któregokolwiek z przytoczonych przeze mnie linków trzeba mieć choć gram mózgu… A to o chyba nikt już pismaków nie podejrzewa od dawna. Tylko tak sobie myślę, że dobrze mieć czasem nieco szerszy ogląd sytuacji gdy służalcze media będą nas zapewniać że wszystko jest w porządku, a najważniejszy problem to dwóch gnojków na świeczniku sikających sobie po kostkach.

Na Titanicu też orkiestra grała do końca.

Tags: , , ,

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: