FFWW: Bękarty wojny

Trafiło mi się w tym tygodniu luźne kompletnie popołudnie i wieczór, więc postanowiłem nadrobić kulturalne zaległości i wybrać się do kina na nowy film enfant-bardzo-terrible światowego kina – Quentina Tarantino. Jak to się dzieje w przypadku każdego filmu tego reżysera (może z wyjątkiem debiutu), kampania reklamowa wylewała się na człowieka ze wszystkich możliwych mediów i sprawiała, że promocja “Harry Pottera” wygląda na umiarkowaną. Cóż, takie czasy – jakoś tym razem mnie to nie zraziło, zwłaszcza że w wywiadach sam reżyser używał określeń w stylu “spaghetti western w realiach II WŚ”…  I jako fan Sergio Leone dałem się na ten haczyk złapać.

Co ciekawe, jak to się raczej rzadko zdarza z tego typu zapowiedziami, rzeczywistość dorasta do oczekiwań – już początkowa scena (pierwszy rozdział) buduje napięcie w sposób, który wyraźnie jest inspirowany “dolarową trylogią” albo początkiem “Dawno temu na Dzikim Zachodzie”. Od razu poznajemy też absolutnie najlepiej zagraną – i najciekawszą postać – pułkownika SS Landę, granego przez Christopha Waltza. Psychopata tropiący z radością Żydów – a równocześnie autentyczny poliglota. Sadysta – i fenomenalny detektyw z okiem do detali, którego mogliby mu pozazdrościć Sherlock Holmes i Fox Mulder razem wzięci (ogromna fajka palona przez esesmana to zresztą wyraźne nawiązanie do Holmesa). Niby szuja, której życzymy śmierci, ale w oglądaniu go jest jakaś perwersyjna przyjemność. Taki szwarccharakter, którego kochamy nienawidzić…

Skoro przy aktorach jesteśmy, trzeba koniecznie wspomnieć o Shosannie granej przez Melanie Laurent – głównej postaci kobiecej, młodej żydowskiej dziewczynie ocalałej z masakry dzięki kaprysowi Landy. Cudem uniknęła śmierci, udało jej się stworzyć nową tożsamość i znaleźć namiastkę spokoju… Ale los znowu zetknie ją z nazistowskimi oficerami, w tym z katem jej rodziny Landą. Sama scena spotkania tej dwójki w restauracji to majstersztyk: i Waltz, i Laurent to jak dla mnie aktorskie objawienia i chwała Tarantino, że dzięki niemu szersza publiczność ma okazję obcować z talentami tej dwójki. Reszta nie ma za dużo go grania – Brad Pitt przejeżdża cały film na trzech minach i wrzaskliwym tonie, Eli Roth to psychopata z kijem, o reszcie drużyny “bękartów” właściwie nie ma co wspominać – robią za tło.

Wyróżniają się właściwie tylko trzy role drugoplanowe: Diane Kruger jako podwójna agentka (uroczy niemiecki akcent, zimna krew i ładne nogi), Til Schweiger (mordujący gestapowców oficer Wehrmachtu, którego “bękarty” ratują z celi śmierci) i Michael Fassbender jako brytyjski agent wywiadu. Ten ostatni jest zwłaszcza świetny w scenie konfrontacji z siedzącym w oberży gestapowcem: dawno nie słyszałem w kinie tak znakomicie budujących napięcie dialogów. Specjalne wyróżnienie dla Daniela Bruhla, jako młodego bohatera wojennego targanego między chęcią bycia normalnym chłopakiem a ciśnieniem propagandowej machiny sterowanej przez Goebbelsa.

Skupiam się na formie, bo powiedzmy sobie szczerze: jak to u Tarantino, fabuła jest cokolwiek pretekstowa. Wierność historycznym realiom, podobnie jak choćby pozory prawdopodobieństwa, to u innych twórców. Pozory realizmu są dla mięczaków, mówi nam reżyser, więc odpuśćcie sobie sens i skupcie się na tym jak chcę Wam to pokazać – i mnie osobiście podoba się takie uczciwe postawienie sprawy. Poszukiwań sensu nie ułatwia fakt, że z tytułowymi bohaterami cokolwiek ciężko się identyfikować: chęć zemsty w wykonaniu amerykańskich Żydów w trakcie Holocaustu jest oczywiście zrozumiała, ale w tym filmie przypominają oni bandę sadystów, którzy z masakrowania Niemców czerpią autentyczną radość.

Ale zostawiając na boku etyczne dylematy – bo też powiedzmy sobie, Tarantino nigdy nie pretendował do bycia nowym Bergmanem – rzecz ogląda się znakomicie. Jak zwykle w swoich filmach, także i tym razem QT znakomicie dobrał ścieżkę dźwiękową, mieszając znane rzeczy w nowych wersjach z wygrzebanymi z lamusa starociami. Strona wizualna trzyma wysoki poziom: kobiety są piękne (a w każdym razie tak je oczami Tarantino widzi kamera), mężczyźni twardzi, odrażający i  brudni (a czasem źli), krew tryska pod niebo a wybuchy wstrząsają filarami ziemi. Rytm opowieści skacze przez cały czas – od powolnego, budującego napięcie w stylu Leone (początkowa scena czy spotkanie z agentką) po orgię przemocy i zniszczenia (finał). Nie chcąc zdradzać więcej, powiem tak: film miewa (niewielkie) dłużyzny, ale dynamiczny finał wynagradza to z nawiązką – zwróćcie uwagę na to, co widać na ekranie podczas projekcji.

Pięć lat po “Kill Bill vol 2” Tarantino wrócił do reżyserii – nie liczę epizodzików po drodze – i wygląda na to, że wrócił też do formy. Jak za czasów “Pulp Fiction”, mamy tu umiarkowanie sensowną opowieść, ale za to jak przedstawioną! Widać, że Tarantino kocha kino, zna klasykę i umie się nią bawić – i kolejny raz dzieli się tym, co wykluło się w jego wyobraźni. Według mnie, warto ten staro-nowy pomysł obejrzeć.

TRAILER

Tags: , , , , ,

7 Responses to “FFWW: Bękarty wojny”

  1. Ania Jedrzejczak Says:

    Nie zgadzam się z oceną Brada Pitta – uważam, że wypomniane rpzez Ciebie trzy miny idealnie pasowały do granej przez niego postaci. Aldo nie jest postacią zbyt głęboką i odnoszę wrażenie, że dodanie czwartej, lub nawet piątej miny mogłoby to wrażenie zepsuć 🙂 A winy za to na Pitta bym nie zwalała, gdyz zdarzyło mu się udowodnić (co najmniej trzy razy: przychodzi mi teraz do głowy “12 małp”, “Przekręt” i “Burn after reading”), że aktorem jest przednim, zwłaszcza w rolach okołokomediowo-pastiszowych 🙂

  2. Ania Jedrzejczak Says:

    P.S. A “Bękarty wojny” świetne, jak za najlepszych czasów. Polskiego tlumaczenia nie będę komentować 😛

  3. Banan Says:

    Ja nie twierdzę, że to jest kiepsko zagrane – po prostu według mnie (w porównaniu z Waltzem czy Laurent) – nie ma specjalnie o czym pisać… Choć co “12 małp” czy “Burn..” (i “Siedem”!) – jak najbardziej zgoda.

    A tłumaczenia będę jednak bronił – Tarantino zerżnął pomysł z wloskiego filmu z lat 70tych, który nazywał się dokładnie “Bękarty wojny”.

  4. Ania Jedrzejczak Says:

    “Siedem”! Wiedziałam, że o czymś zapomniałam 🙂 Oczywiście racja, że Landa “ukradł” film. Uważam nawet, że Laurent, pomimo bardzo dobrej roli, plasuje się w tym filmie poniżej. Nie komentuję tu jej zdolności aktorskich – taka akurat rola. A co do Landy – Tarantino chciał najperw zwerbować do niej… Leonarda DiCaprio. Skądinąd wybitnego aktora, ale nie sposób byłoby opędzić się od myśli o Tytaniku 😀 W rezultacie wybrał Waltza, bo chciał, żeby Landę zagrał niemiecki (sic!) aktor (Waltz jest Austriakiem).

    A co do tłumaczenia – wiem o zerżnięciu tytułu, ale nie wiedziałam, że też go tak przetłumaczyli na polski. W takim razie pluję na tłumaczy z lat 70-tych 🙂

    • Banan Says:

      “Tarantino chciał najperw zwerbować do niej… Leonarda DiCaprio” – o matko jedyna… Chyba będę miał dzisiaj koszmary 🙂

      “chciał, żeby Landę zagrał niemiecki” – a coś kojarzę takiego, że plan był taki żeby Niemców grali niemieckojęzyczni aktorzy, Anglosasów – “native speakerzy” etc.

  5. Ania Chmielowiec Says:

    Tarantino może i zapożyczył tytuł od filmu Enzo Castellariego z 1978, ale wprowadził do niego drobne “modyfikacje” tzn. błędy ortograficzne w obu słowach. Nie wiem, czy ma to wyłącznie na celu rozróżnienie tych dwóch filmów, czy też tkwi w tym jakiś głębszy sens (i mam tu na myśli coś naprawdę bardziej znaczącego niż podkreślenie faktu, że Aldo (Brad Pitt) nie był specjalnie wyedukowany i swój karabin podpisał tak, jak umiał).
    Trochę szkoda, że polskie tłumaczenie zupełnie to ignoruje; “bękarty” przez “en” albo “d” wyglądałyby przekorniej.

    • Banan Says:

      Przez kontrast z “wirującym seksem” i “orbitowaniem bez cukru’ jest to tak monstrualny krok naprzód, że obce mi są takie marzenia jak przekora i słowne gry w tytułach…

      A z dopatrywaniem się sensu w literówkach – nie przesadzałbym. to może być dowcip QT, który tylko on sam rozumie.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: