Czy w szaleństwie jest metoda

Geert Wilders to w holenderskiej polityce ulubiony chłopiec do bicia dla wszelkiej maści lewactwa – faszysta, ksenofob, antysemita (w sensie: nie lubi Arabów, bo ze swoją milością do Izraela obnosi się na każdym kroku) i ogólnie jedna wielka hańba narodowa. Plakaty oskarżające go o nazizm i kompromitowanie kraju wiszą praktycznie wszędzie, co w sumie trochę dziwi: lewica nie jest specjalnie znana z zapału do pracy, a w tym przypadku ewidentnie im się chce. Widocznie wszystko jest kwestią motywacji i zapału – na przykład tak jak w przypadku młodych ludzi aresztowanych we wtorek w Hadze:

http://www.parool.nl/parool/nl/224/BINNENLAND/article/detail/261284/2009/09/08/Arrestaties-voor-ophangen-pop-Geert-Wilders.dhtml

W telegraficznym skrócie: haska policja znalazła przy Dworcu Głównym wiszącą na drzewie lalkę w worku na głowie, a obok nóż i wymazane (sztuczną) krwią zdjęcie Wildersa. Aresztowano czwórkę młodych ludzi w wieku 18-19 lat, po przesłuchaniu dwójka została zwolniona. Niby nic, ale jak  w starym kawale o facecie, którego teściowa leci w przepaść w jego nowym samochodzie: mam mieszane uczucia.

Z jednej strony, istnieje na tym świecie swoboda wypowiedzi i zachowanie “artystycznej” młodzieży nie było dosłownym podżeganiem do morderstwa – aresztowana czwórka broniła się, że instalacja ze zlinczowaną lalką to część artystycznego projektu na szkolne zajęcia. Jest to obrzydliwe (przynajmniej moim zdaniem), ale może takie mamy czasy i postępująca znieczulica oznacza, że w celu wywołania szoku trzeba się wysilać coraz bardziej? Wprawdzie jestem dziwnie przekonany, że gdyby ktoś zrobił taką instalację ze zdjęciem lewicowej ikony, prasa biczowałaby się z oburzenia – no ale równać w dół, do lewackich standardów, trochę nie wypada.

Tym bardziej, że cała sprawa ma wymiar cokolwiek poważniejszy. Pogróżek pod adresem Pima Fortuyna nikt nie traktował specjalnie poważnie – do czasu, aż pieprznięty (jakby istnieli jacyś inni) ekolog zastrzelił łysego miłośnika arabskich młodzieńców. Potem Theo van Gogh, którego wypadało nie lubić, więc na nienawiść turbaniarzy patrzono przez palce – do czasu, aż jeden ciapiaty zafundował reżyserowi ostrą ołowicę płuc przy użyciu pistoletu.

Dwa głośne zabójstwa tego typu w ciągu pięciu lat – jak na kraj przyzwyczajony do świętego spokoju to troszkę dużo, więc rozumiem stanowczą i być może troszkę przesadną reakcję policji. Ostatnie, czego teraz potrzeba, to zamach na Wildersa dający mu aurę męczennika. Takie mamy czasy, że zaczyna się w Europie kotłować i temperatura rośnie – a jak wie każdy, kto choć raz w życiu gotował zupę, w takiej sytuacji na wierzch wypływają śmieci.

Są ważniejsze rzeczy, niż prawo tych pływaków do artystycznej ekspresji.

Advertisements

Tags: , ,

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: