Oskar Wilde in memoriam

Jak to dobrze wiedzieć, że ktoś na górze nad nami czuwa… Wprawdzie w Polsce ta zaszczytna funkcja przypadła Partii Miłości, ale cóż  – każdy ma taką opatrzność na jaką zasługuje. Premieru Tusku radzenie sobie z kryzysem idzie tak jak cała reszta działalności, co bystrzejsze lemingi przestały już kupować zwalanie winy za siedem plag egipskich na straszliwych kaczystowskich rewanżystów – co robić, chciałoby się zapytać wzorem towarzysza Lenina?

Na szczęście jakiś niewydarzony historyk z Krakowa postanowił ułatwić panu premierowi życie wydając książkę mającą z warsztatem historycznym tyle wspólnego, co krzesło elektryczne z poczciwym meblem:

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6442397,Tusk__Walesa_jest_potrzebny_w_Polsce.html

Czy książka jest dobrze napisana i udokumentowana? Nie czytałem, ale cytowane urywki sprawiają na mnie wrażenie relacji spod magla w stylu “jedna baba drugiej babie”. Zresztą choćby i pełno tam było testów DNA i zeznań położnych, kogo obchodzi ile potomstwa wydał ze swych lędźwi człowiek, który w pojedynkę obalił komunizm? Albo czy wszystkie były od tej samej matki? Mnie średnio, i sądzę że nie jestem w tym osamotniony.

Nad wynurzeniami byłego prezydenta na jego blogu nie będę się pastwił, bo mi się po prostu nie chce – zresztą wyśmiewając człowieka chorego znalazłbym się w jednym szeregu z Niesiołowskim, a na to nie mam ochoty. Smutno się na to patrzy, ale każdy ma prawo przeputać swoją reputację w stosowny sposób i nie można stawać na drodze byłego prezydenta do szczęścia.

Znacznie ciekawsze są natomiast wynurzenia miłościwie nam panującego Słońca Peru – w przeciwieństwie do krakowskiego magistra historii, tudzież byłego prezydenta, szef partii miłości ma pewien wpływ na to jak się sprawy mają w Polsce.

Lech Wałęsa jest potrzebny w Polsce zarówno jako świadectwo tamtych lat, jak i ważny autorytet dla bardzo wielu Polaków”  – ostatnim razem jak sprawdzałem, nie obowiązywała ustawa zaliczająca Lecha W. do panteonu świętych, ale z drugiej strony – mieszkam obecnie poza Polską, więc może coś mi umknęło? “Narodowy skarb“, “bohater narodowej legendy”  – takie określenia dają do myślenia. Zastanawiam się, czy nie powinienem teraz stanąć na baczność? Skoro piszę ten tekst rozwalony wygodnie na krześle, może właśnie uwłaczam czci?

Ja osobiście i moi partnerzy w polityce, teraz i zawsze wspieramy Lecha Wałęsę, wtedy kiedy jest dotkliwie, w sposób bardzo niesprawiedliwy oskarżany, czy kiedy poddaje się w wątpliwość jego biografię” – przepraszam, panie premierze, którą biografię? Taką, w której nie było żadnego “Bolka”? Wersję, gdzie “Bolków” było wielu? Czy może wariant, w którym “Bolek” to kyptonim podsłuchów założonych przez Wyszkowskiego? Można by sprawdzić w teczce, ale ta konkretnie porcja dokumentów zniknęła z gdańskiej delegatury UOP za prezydentury “legendy”, z czym oczywiście “legenda” nie miała nic wspólnego poza podpisem pod formularzem o wydanie dokumentów. Oj, miałem się nie nabijać. Przepraszam.

IPN nie jest po to, żeby chwalić Lecha Wałęsę, nie jest po to, żeby oczerniać Lecha Wałęsę. Jest po to, żeby neutralnie z najlepszą wolą badać źródła historyczne” – łza mi się w oku kręci z tęsknoty za Kieresem, który jeszcze przed rozpoczęciem śledztwa w sprawie Jedwabnego wiedział, że winni są Polacy. To dopiero był wzorzec neutralności i dobrej woli! Wiadomo, skąd czerpali inspirację Michał Cichy, Tomasz Gross czy Mikołaj Lizut… A tu, panie, gnojki się jakieś rozpanoszyły i ośmielają się poddawać biografię podaną do wierzenia negować! Skandal! Gdzie jest Cohn-Bendit? Kapo Schmidt? Tu jest potrzebna rezolucja!

Ci, którzy nadużywają cierpliwości Polaków i pieniędzy publicznych, sami stanowią dla tej instytucji największe zagrożenie. Jeśli to się nie zmieni, to takie zagrożenie może stać się faktem” – pan premier budował napięcie i na koniec dał mu upust. Tusk robi za dobrego glinę, Palikot wzywający do likwidacji IPN pod zarzutem “antypolskości” za złego… Dołożyć do kociołka zawścieczonego Kaczora, wywlekanych do wycierania sobie gęby panią Annę Walentynowicz i państwa Gwiazdów, Gontarczyka i Migalskiego – i mamy pełny obraz kociołka, gdzie psa z kulawą nogą nie obchodzi prawda sprzeczna z mądrością etapu. Spróbuj tylko poddać w wątpliwość podstawy kantu założycielskiego z Magdalenki, to autorytety zaraz przypomną skąd Ci nogi wyrastają.

Wielki Oskar Wilde powiedział kiedyś “nie ma żadnej historii, są tylko historycy“. Jeśli tak mają wyglądać przedstawiciele dyscypliny będącej ponoć nauczycielką życia, to ja wysiadam.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: