Na początku lat 90tych była sobie partia – nazywała się Kongres Liberalno-Demokratyczny. Bytom mającym w nazwie przymiotnik “demokratyczny” można przypisać różne cechy, ale demokrację to nie bardzo (przykłady Unii Demokratycznej czy Koreańskiej Republiki Ludowo- Demokratycznej mówią same za siebie)… Mimo tego, była dość aktywna i nawet popularna wśród wyborców.
Jeśli chodzi o skutki długofalowe jej istnienia, to 1. wylansowała Donalda Oby Wiecznie Strzegł Nas Przed Kaczorem Tuska 2. wypromowała hasło “pierwszy milion trzeba ukraść“. Taki to, mocium panie, liberalizm zdaniem panów Tuska i Bieleckiego. Te dwa tuzy polskiej polityki trzymały się całe życie zasady, że prywatyzacja to remedium na wszystkie kłopoty w gospodarce.
Wcielali tę zasadę (i oni, i ich następcy w rządzie) w życie z zapałem i logiką alkoholika wynoszącego z domu co się da, byle mieć na kolejne pół litra berbeluchy: sprzedano zakłady dochodowe, na garnuszku państwa zostały te najgorsze, a deficyt rósł dzielnie z roku na rok. W szczególności: w ręce zagranicznego kapitału przeszły banki.
Nie żebym był jakimś szczególnym miłośnikiem obecności państwa w gospodarce, ale niekonsekwencja “liberalnej” rewolucji zapoczątkowanej przez KLD z przyległościami uderzała: spadała zawartość polskiego kapitału w sektorze finansowym, a równocześnie – rosła liczba regulacji duszących tworzącą się klasę średnią. No, ale jak mawiał Jacek “santo subito” Kuroń – demokracja demokracją, ale ktoś tym wszystkim musi kierować.
Minęło kilkanaście lat i zaczęło się robić zabawnie. Praktyczne skutki zabaw polityków widzieliśmy przy okazji prywatyzacji PZU – ale to był dopiero przedsmak tego, co miało nadejść. Najpierw tabelka ze strukturą własnościową polskiego sektora bankowego wg krajów (z jakiegoś powodu trzeba kliknąć żeby wyświetliło się w cywilizowanym rozmiarze – przepraszam za niewygodę):
- Grecja: http://bit.ly/vFwCah
- Włochy: http://bit.ly/tll4N5
- Francja: http://bit.ly/ssxYDO
- Irlandia: http://reut.rs/tixh7R
- Belgia: http://bit.ly/ssbCCU
- Portugalia: http://bit.ly/ryVeVh
- Austria: http://bit.ly/rusWOQ
I teraz zagadka: co zrobią spółki matki z “pomarańczowych” krajów wyliczonych w tabelce kiedy ich macierzyste rynki zaczną trzeszczeć (lub, jak w przypadku Grecji, trzasną ostatecznie)? Kasę skądś wziąć trzeba (bo nadzór finansowy nie odpuści), na rynkach wielka smuta (i jak tu zarabiać)… Cóż prostszego niż kilka księgowych sztuczek między gałęziami molocha?
No, ale pan premier się obudził: banki powinny być polskie, więc może OFE odkupią? Może PZU? I wszyscy orędownicy tezy, że kapitał nie ma ojczyzny, nagle wykonują zwrot o 180 stopni. A pacta sund servanda? Mało im opery mydlanej z Eureco?
Ale żeby nie kończyć na takiej dołującej nucie: wyjaśnienie, skąd wzięły się austriackie – i węgierskie – problemy (a podejrzewam, że i w innych krajach dałoby się znaleźć odpowiedniki). Uprzedzam: nie, to nie jest parodia.

November 23, 2011 at 9:18 am |
Wodzu, miło że wróciłeś do pisania bo posucha była w moim czytaniu ogólnie pojętej publicystyki
.
“Keep it up” jak to mówią w Paryżu.
November 23, 2011 at 9:24 am |
No co zrobić, jak czasy ciekawe… Ale miło widzieć, że było warto wracać
December 6, 2011 at 1:39 pm |
Eee…wodzu coś tam wie że dzwoni, ale nie do końca w którym kościele….
Obejrzy sobie sumę bilansową PKO BP SA i Pekao S.A. – porównywalne, w zależności od zgromadzonych depozytów raz jeden jest na pierwszym miejscu, raz drugi [chodzi o aktywa, nie mówię o wygenerowanych wynikach, bo tu PKO BP przy tym drugim - leży].
Pierwszy jest państwowy [tego który wpadnie na pomysł prywatyzacji -> rozstrzelać bez wyroku], drugi należy do UCI w 51%. Tak więc z wygenerowanego zysku tego drugiego [za tamten rok coś ok 2,6 mld PLN] UCI może sobie wziąć połowę [1,3 mld PLN, za tamten rok nie wzięli, tylko pozostawili na akcję kredytową]. Reszta wymienionych Banków, to Banczki – bez znaczenia kapitałowego, a co za tym idzie – wypłaty na rzecz Spółek – matek śladowe. To po pierwsze.
Po drugie. Takie UCI musi zgromadzić ok 7 mld EUR, żeby spełnić nowe wymogi kapitałowe Bazylei. To policzy sobie teraz ile lat S-ka córka – czyli Pekao – musi generować zysku po 2,6 mld PLN, żeby uratować S-kę matkę……
Ogólnie artykuł przestraszy niedoinformowanych. Na pewno.
December 6, 2011 at 1:53 pm |
Wódz nie zamierza się kłócić i twierdzić że zjadł wszystkie rozumy, ale kilka komentarzy ma:
“UCI może sobie wziąć połowę” – Wódz pracuje w tej chwili dla banku i naoglądał się dość niekompetencji i ze strony banku, i ze strony nadzoru żeby wiedzieć jedno: co może zrobić przyciśnięty do ściany bank? Proste: wszystko. Najwyżej potem będzie się tłumaczył i dostanie po łapach albo i nie.
“za tamten rok nie wzięli, tylko pozostawili na akcję kredytową” – co w warunkach dzisiejszych bywa decyzją polityczną bardziej niż biznesową (przykład koronny: ciśnienie administracji Clintona na luzowanie standardów)
“Takie UCI musi zgromadzić ok 7 mld EUR, żeby spełnić nowe wymogi kapitałowe Bazylei” – z uwagi na poziom zaawansowania procedur wdrażających Basel II w życie (że o III nie wspomnę), rozmawiamy i tak o jakimś science fiction, którym w praktyce ludzie przejmują się o tyle, o ile przejąć się trzeba żeby nadzór się odp#@$
“To policzy sobie teraz ile lat S-ka córka – czyli Pekao – musi generować zysku po 2,6 mld PLN, żeby uratować S-kę matkę” – a czy ja gdzieś powiedziałem, że wyłącznie Pekao ma być źródłem finansowania?
A poza tym niech się nie unosi, bo 1. krach i tak idzie, bo banki europejskie są niedokapitalizowane i wylewarowane jak nie przymierzając Lehman 2. śmieszna jest hipokryzja ex-KLDowskich pajaców, którzy po 20 latach obudzili się z objawieniem, że opowieści o kapitale nie mającym ojczyzny to bajki dobre na studiach ekonomicznych, ale nie w prawdziwym życiu.
A co do strachu: to bardzo dobrze, jakby ktoś się zaczął trochę bać. Strach to niezła odtrutka na ryżą propagandę sukcesu, zieloną wyspę, Sikorskiego “ustawiającego” Europę etc.
December 6, 2011 at 1:56 pm |
A co do strachu: to bardzo dobrze, jakby ktoś się zaczął trochę bać. Strach to niezła odtrutka na ryżą propagandę sukcesu, zieloną wyspę, Sikorskiego “ustawiającego” Europę….
strach to był, jak poprzednia ekipa dawała do pieca. hardkor negoszjajszon + mlaskacz….
Teraz, są co najwyżej obawy.
December 6, 2011 at 1:57 pm |
Czekałem na ten argument… Krócej to trwało niż myślałem.
December 6, 2011 at 2:01 pm
Mam wrażenie, że mylisz w ogóle poziomy istotności o jakich rozmawiamy. Sikorski – hardkor negoszjajszon, Rostowski – Zyta.
Starszy mlaskacz – Tusk…. proszę cię…
[sam nie należę do fanbojów PO].
December 6, 2011 at 2:03 pm |
Może jeszcze raz: PiS to zombie, nie rządzi od 4 lat i rządzić już nie będzie. Co mają ich niegdysiejsze pomysły gospodarcze do dzisiejszego “nawrócenia” JV i Ryżego?
December 6, 2011 at 2:07 pm |
No to sobie ich posłuchaj, co za przeproszeniem pi3rdolą na co dzień.
Tusku i JV mają problem, budżet im się nie spina – to coś muszą ględzić.
Poza tym pomimo podniesienia podatków w roku wyborczym – dostali mandat na następne 4 lata właśnie na tej zasadzie, że ludzie pamiętają te poprzednie pomysły gospodarcze….
.
December 6, 2011 at 2:13 pm |
spoko: ja rozumiem, trauma, Kaczor jako Emmanuel Goldstein III RP – nawet jak umrze, też będzie wytłumaczeniem dla nieudacznictwa Tuska? Przez cztery lata nic się nie dało zrobić – no bo jak nie Kaczor, to Kaczor, a przedtem jeszcze Kaczor przeszkadza… teraz mają większośc i dalej im mało? Dyktatura musi być żeby wreszcie Tusk przestał wymówek szukać?
a jeśli serio myślisz że to było głosowanie portfelami to gratuluję wiary w racjonalne myślenie wyborców
December 6, 2011 at 2:18 pm
- podałem przykład z podniesieniem podatków w roku wyborczym w parze z wygraniem wyborów – gdzie tu masz przykład racjonalnego myślenia?
- przez 4 lata nic nie zrobili pomimo ciągłego ujadania, że powinni zwiększyć wydatki… to akurat plus.
Ups, mlaskacz miał nadzieję, na czarne scenariusze [wojny, kryzys, wyjście na ulice] – nie wyszło, nic może teraz wyjdzie…..
PS.
- mam nadzieję, że teraz zaczną coś robić, bo to ich ostatnie 4 lata. Palikot będzie następny.
December 6, 2011 at 2:20 pm |
“podałem przykład z podniesieniem podatków w roku wyborczym w parze z wygraniem wyborów – gdzie tu masz przykład racjonalnego myślenia?” – czyli tak naprawdę się zgadzamy, że tu wcale nie chodzi o decyzje gospodarcze – więc wątek można zamknąć
“mam nadzieję, że teraz zaczną coś robić, bo to ich ostatnie 4 lata. Palikot będzie następny.” – nadzieja dobra rzecz.
December 6, 2011 at 2:23 pm |
Tak na prawdę nie mają wyjścia. Palikot bardzo dobrze wyczuwa nastroje społeczne i szybko rośnie w siłę……
December 6, 2011 at 2:25 pm |
zakład, że po następnych wyborach Palikot będzie w koalicji, a w tej kadencji odwali Samoobronę (tzn głosne krzyki i popieranie rządu w kluczowych głosowaniach)?
December 6, 2011 at 2:29 pm |
A nie chodzi właśnie o to, żeby w kluczowych głosowaniach było poparcie….?
A czy będzie z nimi w koalicji? Nie wiem. On gra na siebie. Na prezydenturę.
To nie jest człowiek, który jest tam dla kasy [tą już ma], ma inne cele.
December 6, 2011 at 2:29 pm |
Aaaa.
Też nie jestem jego fanbojem….
December 6, 2011 at 3:08 pm |
Palikot może sobie grać, jak zacznie fikać to prokuratura odwiesi śledztwo w sprawie finansowania kampanii i skończy sie Dzień Dziecka – będzie dokładnie tak jak z Piskorskim